Strona główna | ZPRP | Południowe klimaty

Południowe klimaty

 

W pierwszym z dwóch towarzyskich spotkań reprezentacji mężczyzn, rozegranym w Hammamet, Tunezja wygrała z Polską 31:30 (17:12). Biało-czerwoni w ostatniej sekundzie doprowadzili do remisu, ale sędziowie nie uznali bramki. Piotr Grabarczyk po zderzeniu się z łokciem rywala został odwieziony do szpitala. Mecz rewanżowy odbędzie się 1 listopada w Sousse. 

Dla Biało-czerwonych było to pierwsze spotkanie od udanych, zwycięskich play-offów z Niemcami. Nasz zespół zawody zaczął w nerwowy sposób, mało skoncentrowany. Szybko znalazło to odzwierciedlenie w grze, zarówno w obronie jak i w ataku. Sławek Szmal co chwila wyciągał piłkę z siatki. Rzuty oddawane z nieprzygotowanych pozycji nie mogły zaskoczyć tunezyjskiego bramkarza.

Po wstępie 5:0 dla rywali decyzja Michaela Bieglera mogła być tylko jedna. Przerwa na żądanie. Przekazane uwagi pomogły, gdyż Polacy szybko rzucili trzy bramki. To z kolei wymusiło wzięcie czasu przez szkoleniowca gospodarzy, Seada Hasanefendicia. Biało-czerwoni systematycznie odrabiali straty – duża w tym zasługa Krzysztofa Lijewskiego – i jeszcze przed upływem kwadransa doprowadzili do remisu (7:7). Trener Biegler dużo rotował składem – debiuty w narodowym zespole zanotowali: Paweł Niewrzawa i Andrzej Rojewski. Końcowe minuty pierwszej połowy ponownie należały do Tunezyjczyków, którzy wygrali je 5:1. Wpływ na to miała decyzja tunezyjskich arbitrów, którzy ukarali 2 minutami tylko Adama Wiśniewskiego, a sprawcę zamieszania z przeciwnego obozu potraktowali pobłażliwie. Trzeba jednak obiektywnie przyznać, że Tunezyjczycy grali szybko i kilka razy ich zawodnicy znaleźli się w pojedynkę przed Szmalem. 

Na drugą połowę do polskiej bramki wszedł Piotr Wyszomirski, a na lewym skrzydle udanie radził sobie Wojciech Gumiński. Tunezyjczycy zgodnie z przewidywaniami często grali kombinowaną obroną 3-3, z której szybko przechodzili do  systemu 3-2-1. Gospodarze w 43 min osiągnęli najwyższe prowadzenie w meczu (25:18). Po trzecim wykorzystanym karnym przez Bartka Jureckiego ich przewaga zaczęła maleć. W jednej z akcji ofensywnych rywali ostro, łokciem w twarz, został potraktowany Piotr Grabarczyk, który szybko opuścił plac gry.

Na boisku dalej trwała twarda, zacięta gra. Bardzo emocjonująca była finałowa minuta. Bramkę kontaktową rzucił Wiśniewski, a Wyszomirski nie dał się przelobować. Po czasie na żądanie Bieglera grę wznowiono, ale szybko na boisku powstało olbrzymie zamieszenie. Na parkiecie pojawili się niemal wszyscy przedstawiciele obu drużyn. Sędziowie ukarali kilku zawodników czerwonymi kartkami. W ostatniej akcji przy piłce byli Polacy. Ich zagranie, tuż prze ostatnią syreną, zakończone trafieniem Lijewskiego, nie zostało uznane przez sędziów.

Jacek Będzikowski (drugi trener Polski): Mecz rozpoczął się dla nas źle, bo od stanu 0:5. Później zaczęliśmy odrabiać straty. Ostatnie 10 minut pierwszej połowy graliśmy bramka za bramkę. Przez moment był remis, ale zbyt dużo błędów indywidualnych, w obronie i w ataku, spowodowało, że rywale ponownie odskoczyli. Od 40 min znaleźliśmy właściwe ustawienie. W defensywie odcinaliśmy od podań obrotowego. To oficjalne spotkanie niestety nie było rozgrywane według normalnych zasad. Prowadzili je tunezyjscy sędziowie, którzy dopuścili do momentami zbyt ostrej gry. Grabarczyk jest teraz pod opieką naszego lekarza i czekamy na jego diagnozę. Uważam, że bramka Lijewskiego została zdobyta prawidłowo.


Tunezja – Polska 31:30 (17:12).

TUNEZJA: Maggaiz, Helal – Touati 4, Toumi 2, Tej 7, Chouiref, Boughanmi 4, Boukadida, Hamed 3, Bannour 1, Soussi, Ben Salah 2, Alouini 2, Sanai 2, Hedoui 1, Jallouz 3. Kary 8 min. Czerwona kartka Tej (60′).
POLSKA
: Szmal, Wyszomirski – Lijewski 5, Niewrzawa 1, Bielecki 1, Rojewski 2, Wiśniewski 3, B. Jurecki 5/3, M. Jurecki 2, Paczkowski 1, Grabarczyk, Syprzak 1, Daszek, Masłowski, Gumiński 3, Orzechowski 2, Chrapkowski 4, Kary 8 min. Czerwona karka: Wiśniewski (60′).
Sędziowali:Krichen, Makhlouf. (Tunezja).