Strona główna | ZPRP | Pogoń na miarę remisu

Pogoń na miarę remisu

 

Pięć dni trwała 8 kolejka PGNiG Superligi. Rywalizację w tej serii rozpoczęła piątkowa wygrana Ruchu nad Olimpią-Beskid, a zakończył we wtorek remis Pogoni z MKS Selgros. To pierwszy stracony punkt mistrzyń Polski w sezonie.
Aż cztery mecze wygrały zespoły gości.

Energa AZS wygrała w Lubinie / Fot. P. Andrachiewicz Pressfocus

Aussie Sylex Sambor Tczew – EKS Start Elbląg 25:30 (15:13)

Sambor pozostał jedyną drużyną, która w tym sezonie nie zdołała wywalczyć na własnym terenie choćby punktu. Beniaminek mocno  postawił się faworytowi, ba nawet prowadził do przerwy. Po zmianie stron przez kilka minut trwała wyrówna walka. Potem do głosu doszły podopieczne Antoniego Pareckiego, który rzuciły kilka bramek z rzędu i nie dały już odebrać sobie zwycięstwa. – Wszyscy nas chwalą, ale co z tego, jak za walory artystyczne nikt nam nie chce dać punktów – zauważył z przekąsem trenerem Sambora, Leszek Elbicki.

KPR Ruch Chorzów – MKS Olimpia-Beskid Nowy Sącz 28:20 (14:8)
Spotkanie z trybun oglądał prezydent Federacji Hiszpańskiej, Francisco V. Blazquez Garcia, który obejrzał ciekawe spotkanie. Ruch prowadził od pierwszych minut. Reprezentacyjną formę prezentowała Monika Migała, która ośmiokrotnie pokonała bramkarki rywali. Kluczem do wygranej okazało się powstrzymanie drugiej snajperki rozgrywek, Katariny Dubajovej (3 gole). W 52 min chorzowianki prowadziły już 12 trafieniami. W końcówce gospodynie pozwoliły przyjezdnym na kilka przechwytów przez co przewaga stopniała o kilka bramek. Ruch umocnił się w czołowej ósemce ligi.

KGHM Metraco Zagłębie Lubin – Energa AZS Koszalin 23:24 (12:13)
W kolejnym meczu trener Reidar Moistad miał do dyspozycji tylko jedenaście zawodniczek. W przeciwnym obozie też można było się doliczyć dużo absencji z powodu kontuzji. Pierwsze minuty należały do Zagłębia.  Później gra się wyrównała. Po trafieniu doskonale grającej Sylwii Matuszczyk (8:9) przyjezdne objęły prowadzenie, którego już nie oddały. Kibice w końcowych minutach przeżywali huśtawkę nastrojów. Lubinianki nie wykorzystały gry w podwójnej przewadze i zbyt chaotycznie próbowały odrobić straty. To pierwsza porażka drużyny Bożeny Karkut we własnej hali, w tych rozgrywkach.

Agata Cebula we wtorek zaliczyła dobry występ / Fot. P. Andrachiewicz Pressfocus

Pogoń Baltica Szczecin – MKS Selgros Lublin 23:23 (11:12)

Pierwsze 30 minut było niezwykle wyrównane. Zespoły zdobywały bramki na przemian, a tablica najczęściej wskazywała remis.  Drugą połowę miejscowe zaczęły we wspaniałym stylu. Początkowe 12 min tej części gry wygrały 8:2 i wypracowały pięciobramkową zaliczkę. Agata Cebula i Katarzyna Duran  rywalizowały o miano najskuteczniejszej szczecinianki. Mistrzynie Polski, których kalendarz gier wliczając Ligę Mistrzyń jest teraz bardzo bogaty, zwarły szyki i z mozołem odrobiły straty.  To pierwszy stracony punkt lublinianek w sezonie. Remis nie krzywdzi żadnej z drużyn.

SPR Olkusz – KPR Jelenia Góra 29:34 (17:18)
Pierwszy kwadrans należał do SPR-u. Jeleniogórzanki na prowadzenie wyszły w 18 min i nie oddały go do końcowej syreny. Początek drugiej części meczu, podobnie jak zakończenie pierwszej, był bardzo wyrównany, a gra toczyła się bramka za bramkę. Zmiana systemu obrony gości na 5-1 i ich gra w potrójnym osłabieniu, kiedy to KPR zdobył bramkę, miała duży wpływ na końcowy wynik.  Gdy siły na parkiecie się wyrównały zespół Michała Pastuszko zdołał powiększyć przewagę, trafiając cztery razy z rzędu. Olkuszanki mają teraz dwutygodniową przerwę w rozgrywkach, gdyż spotkanie z MKS Selgros rozegrały awansem.

MKS Piotrcovia Piotrków Tryb. – Vistal Gdynia 26:30 (16:15)
Piotrkowianki przegrały szósty mecz z rzędu, ale kibice docenili ich ambicje i nagrodzili je brawami. Niespodzianka naprawdę była blisko. Gospodynie, zdziesiątkowane kontuzjami, zagrały bardzo ambitnie i nie przestraszyły się faworyzowanego rywala. Co więcej drużyna Sławomira Kamińskiego zaczęła od prowadzenia 4:0. Gdynianki, z kilkoma kadrowiczkami w składzie, długo nie mogły złapać właściwego rytmu. Spotkanie było tak zacięte, że po zderzeniu się głowami Aleksandry Kucharskiej i byłej piotrkowianki, Iwony Niedźwiedź, na boisku polała się krew. Finałowe minuty Vistal zagrał rozsądniej, a co ważne skutecznie i zanotował siódmą wygraną w sezonie.