Strona główna | ZPRP | W Tunezji nie będziemy się opalać

W Tunezji nie będziemy się opalać

 

Myślę, że będą to dwa przydatne sparingi, gdzie będziemy mogli przetrenować różne warianty w ataku czy w obronie. Na pewno to nam dużo pomoże przed zbliżającymi się mistrzostwami świata – Bartosz Jurecki mówił tuż przed wylotem reprezentacji Polski do Tunezji.  

Czy wprowadził pan już młodszego kolegę z klubu (tzn. Andrzeja Rojewskiego) w tajniki reprezentacyjne?
Jesteśmy jeszcze za krótko, nie było na to czasu. Andrzej zna dużo chłopaków z Bundesligi. Nie będzie z tym żadnych problemów.

To nowy zawodnik w kadrze. Czy będzie przewidziany jakiś chrzest?
Myślę, że coś wymyślimy, ale na to przyjdzie jeszcze czas.


Bartosz Jurecki zmęczony, ale uśmiechnięty / Fot. G. Trzpil

Ostatnie dni były dla pana męczące. Do Warszawy dotarł pan w poniedziałek, w bardzo wczesnych godzinach porannych.
Na pewno ostatni tydzień był wyczerpujący. Mieliśmy trzy mecze. Najpierw graliśmy w Lemgo. W środę, w Pucharze Niemiec z Eintrachtem Hildesheim, w niedzielę kolejny mecz Bundesligi, z HSG Wetzlar. Nocna podróż do Warszawy i rano badania lekarskie. To wszystko trochę na wariackich papierach. Takie życie sportowca. Teraz lecimy do Tunezji, ale na pewno nie będziemy się tam opalać. Spodziewam się jednak ładniejszej pogody niż w Warszawie.

Piąte miejsce w Bundeslidze i pięć punktów straty do liderów. To dobra pozycja dla Magdeburga do ataku?
Ciężko powiedzieć. Na pewno jesteśmy zadowoleni z tego miejsca, które zajmujemy.  Były mecze, w których uratowaliśmy punkty, ale były też takie, gdzie je straciliśmy niemal na własne życzenie. Dlatego pozycja mogła być jeszcze lepsza. Suma summarum wychodzi na to, że zasługujemy na nią. Gramy solidną piłkę ręczną i tego się trzymamy.


Andrzej Rojewski stanie przed szansą debiutu w biało-czerwonych barwach? / Fot. G. Trzpil

Pamięta pan ostatni mecz Polska-Tunezja?
(chwila zastanowienia)… W 2007?

2009. W Chorwacji. Grał pan w tym spotkaniu.
Wiem. Wiadomo, że teraz nie będą to mecze o punkty tylko towarzyskie. Oczywiście każdy z nas jedzie tam, aby wykazać się trenerowi z jak najlepszej strony. Myślę, że będą to dwa przydatne sparingi, gdzie będziemy mogli przetrenować różne warianty w ataku czy w obronie. Na pewno to nam dużo pomoże przed zbliżającymi się mistrzostwami.

Po raz pierwszy polska reprezentacja znalazła się w takiej sytuacji, że nie musi brać udziału w kwalifikacjach. Mówimy o  mistrzostwach Europy.
Fajnie być w takim komforcie. W klubach słychać jak Słoweńcy czy Norweg, czy też Duńczycy i Niemcy rozmawiają o tym, że jadą walczyć o punkty. My z Andrzejem śmialiśmy się. My też jedziemy, ale na takim luzie. Fajnie, że jesteśmy na tych mistrzostwach jako reprezentacja. Jako zawodnik zobaczymy co będzie dalej.

Najpierw będę jednak mistrzostwa świata w Katarze.
Oczywiście. Koncentrujemy się na tym występie. Chcemy wypaść jak najlepiej, zajść jak najdalej – to będzie nasz cel. Czy przyjadą tam kibice? Mam nadzieję, że organizatorzy się postarają i podeślą kilka samolotów. Taki kraj został wybrany, ale myślę, że frekwencja na trybunach w Katarze dopisze.

Czy już wiadomo, gdzie w przyszłym sezonie pan zagra?

Jeszcze nie wiem,  gdzie wyląduję, w jakim klubie, w jakim kraju. Tymi sprawami zajmuje się mój menedżer. Oczywiście ta sprawa w głowie siedzi, ale koncentruję się na tym, aby grać jak najlepiej w Magdeburgu i reprezentacji.
Marek Skorupski