Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Sensacja w Chorzowie

Sensacja w Chorzowie

 

No i mamy pierwszą sensację w PGNiG Superlidze kobiet. Lider rozgrywek po trzech pewnych zwycięstwach poległ w Chorzowie. Z potknięcia Vistalu skorzystało Zagłębie, które bez problemów uporało się z Piotrcovią. Pierwszą wygraną na własnym terenie zanotował Start.

Aussie Sylex Sambor Tczew – Energa AZS Koszalin 21:22 (12:9)

Beniaminek był bardzo blisko pierwszej wygranej w sezonie. Tczewianki dotąd mierzyły się z bardziej wymagającymi rywalkami i mogły mieć nadzieję, że tym razem zejdą z parkietu w glorii zwyciężczyń. Mecz od początku był bardzo wyrównany. Pierwszy przewagę uzyskał zespół gości. Jeszcze przed przerwą gospodynie odrobiły straty, a ich dobra gra wystarczyła nawet na zdobycie bramki przez Hannę Strzałkowska przy podwójnym osłabieniu. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, ale stroną minimalnie prowadzącą była Energa. Sambor zbliżał się na różnicę jednej bramki straty, ale po chwili rywalki powiększały przewagę. W 60 min Aleksandra Kobyłecka trafiła do siatki drużyny gospodarzy. Beniaminek zdążył odpowiedzieć tylko jednym golem i  nawet z zanotowania remisu nic nie wyszło. Była to pierwsza w sezonie, w trzecim podejściu, wyjazdowa wygrana koszalinianek

EKS Start Elbląg – KPR Jelenia Góra 29:26 (13:14)

Zespół Startu była faworytem tego spotkania, jednak to zawodniczki z Jeleniej Góry były bliskie sprawienia sporej niespodzianki. W pierwszej części przewaga KPR-u dochodziła nawet do czterech bramek. Finisz gospodyń pozwolił zmniejszyć straty jeszcze przed przerwą do jednego trafienia. Po zmianie stron elblążanki szybko objęły pokaźne prowadzenie. Rywalki dalej jednak robiły swoje i ponownie objęły najmniejszą z możliwych przewag (19:20). W szeregach Startu grała bardzo skuteczna Sylwia Lisewska (10 bramek), która najpierw doprowadziła do remisu, a później miała duży udział w pierwszym zwycięstwie zespołu we własnej hali w tym sezonie.

Chorzwianki sprawiły sensację / Fot. N. Barczyk Pressfocus

KPR Ruch Chorzów – Vistal Gdynia 26:23 (17:11)

No i mamy pierwszą sensację w PGNiG Superlidze kobiet. Lider rozgrywek po trzech pewnych zwycięstwach poległ w Chorzowie. Zawodniczki Ruchu poza remisem 1:1 prowadziły przez całe spotkanie. Problemem gdynianek była słaba postawa obu bramkarek. W szeregach „Niebieskich” bardzo dobrze zagrała Ukrainka Victorii Belmas, której dynamiczne ataki były nie do powstrzymania dla rywalek. W drużynie Vistalu prym wiodła Iwona Niedźwiedź, autorka ośmiu bramek, jednak pozostałe koleżanki z pola nie chciały się dostosować do jej poziomu. W końcówce Ruch grał w podwójnym osłabieniu, co wykorzystały gdynianki jedynie na zmniejszenie strat.

Pogoń Baltica Szczecin – SPR Olkusz 34:19 (15:9)

Szczecinianki po okazałym zwycięstwie przez półtorej godziny były nawet na prowadzeniu ligowej tabeli. Olkuszanki mają niewiele atutów do zaprezentowania i od każdego rywala dostają srogą lekcję. Tracą 30 i więcej bramek. Wąska kadra stawia pod dużym znakiem zapytania walkę o utrzymanie. Zespół gości w Szczecinie do przerwy zdołał rzucić zaledwie pięć bramek. Po przerwie było trochę lepiej, ale i tak wynik już dawno był przesądzony. SPR był bezradny wobec kontr. Podopieczne Adriana Struzika przed meczem założyły sobie, aby nie stracić więcej niż 20 goli. Jak widać plan został wykonany.  

KGHM Metraco Zagłębie Lubin – MKS Piotrcovia Piotrków Tryb. 38:27 (16:13)

Zagłębie wykorzystało potknięcie Vistalu i usadowiło się na fotelu lidera. Spotkanie bardzo przypominało poprzednie występy lubinianek. Rywal zespołu Bożeny Karkut w pierwszej połowie prowadził w miarę wyrównaną walkę. Tak było również jeszcze 10 minut po przerwie. Później ‘Miedziowe” zdobyły osiem goli z rzędu i przewaga urosła do stanu 29:19. Kibice mieli wyjątkową okazję do zobaczenia pojedynku dwóch najskuteczniejszych zawodniczek ligi. Joanna Obrusiewicz wygrała go ze Stefką Agovą 13:11 i dzięki temu zrównała się z Bułgarką w dorobku (po 38 trafień). Wygrana Zagłębia została okupiona kontuzją dłoni bramkarki Patrycji Chojnackiej.

MKS Olimpia-Beskid Nowy Sącz – MKS Selgros Lublin / 02 października

Lublinianki na razie wygrywają wszystko zgodnie z planem. Podopieczne Sabiny Włodek szlifują taktykę, gdyż wkrótce będą musiały dzielić krajowe obowiązki z Ligą Mistrzyń. Po trzech porażkach do dymisji podała się trener nowosądeczanek Lucyna Zygmunt. Być może nowego szkoleniowca (niewykluczony kierunek południowy) zobaczymy w konfrontacji z mistrzyniami Polski.