Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Nagły zwrot akcji w hicie kolejki

Nagły zwrot akcji w hicie kolejki

 

Hit drugiej serii spotkań kobiecej PGNiG Superligi przyniósł sporo emocji, a Zagłębie ostatecznie okazało się lepsze od Pogoni, pomimo katastrofalnej w wykonaniu lubinianek pierwszej połowy. Tempa nie zwalniają też MKS Selgros Lublin i Vistal Gdynia. Start Elbląg dosyć niespodziewanie podzielił się punktami z Piotrcovią, Energa AZS Koszlain pokonała KPR Jelenia Góra, a cenne zwycięstwo nad SPR Olkusz odniosły chorzowianki.

Bramkarka Zagłębia Monika Maliczkiewicz dała po przerwie koleżankom sygnał do odrabiania strat /Fot. Pressfocus

PGNiG Superliga kobiet /2. kolejka/

KPR Ruch Chorzów – SPR Olkusz 30:23 (13:10)

Niezwykle cenne zwycięstwo zespołu Chorzowa, które nie byłoby możliwe bez znakomitej formy strzeleckiej Moniki Migały. Prawoskrzydłowa Ruchu w sobotnie popołudnie zapisała na swoim koncie aż 12 bramek, co jest jej najlepszym osiągnięciem w karierze i poprowadziła swoje koleżanki do zwycięstwa. – Dziękuję koleżankom za te wszystkie podania, które umożliwiły mi tak znakomitą zdobycz strzelecką – podkreśliła po meczu leworęczna zawodniczka.

Aussie Sylex Sambor Tczew – MKS Selgros Lublin 24:31 (12:13)

W pierwszej serii spotkań zawodniczki beniaminka, prowadziły do przerwy w Lubinie 14:13, ostatecznie uległy jednak Zagłębiu 22:27. Tym razem również zdecydowanie lepiej zaprezentowały się przed przerwą, przegrywając z mistrzyniami kraju tylko 12:13. W drugiej odsłonie były w stanie dotrzymać kroku faworytkom jeszcze przez kwadrans (20:21 w 45’), ale końcówka należała już tylko do MKS-u. – Znam możliwości swojego zespołu i po prostu brakuje nam ogrania. Na pewne rzeczy zespoły pracują latami, a nam tego brakuje. Lublinianki grały swoją piłkę ręczną. Spokojnie czekały na błędy i w końcu to wykorzystały. Myślę jednak, że możemy sporo ugrać w tym sezonie – zauważył trener Sambora Leszek Elbicki. Tczewianki na razie bez punktu, ale mają już za sobą mecze z dwoma najlepszymi drużynami ubiegłego sezonu.

Energa AZS Koszalin vs. KPR Jelenia Góra 29:21 (10:11)

Do przerwy spotkanie było bardzo wyrównane i kibice akademiczek mogli mieć spore obawy przed drugą odsłoną, tym bardziej, że ich drużyna przystąpiła do zawodów w zaledwie jedenastoosobowym składzie. Na szczęście dla miejscowych bardzo dobrze rozpoczęły one druga połowę i to zawodniczki KPR-u musiały gonić wynik. Przez długi czas różnica bramkowa dzieląca oba zespoły była jednak niewielka. Sytuacja zmieniła się dopiero w samej końcówce, która koszalinianki wygrały 6-1 i mogły cieszyć się z pierwszych punktów zdobytych w tym sezonie.

EKS Start Elbląg – MKS Piotrcovia Piotrków Tryb. 25:25 (14:11)

Dosyć niespodziewany remis w Elblągu, bo to miejscowe były stawiane w roli faworytek. Podopieczne Antoniego Pareckiego znakomicie zaczęły spotkanie obejmując prowadzenie 10:4. Waleczne Piotrkowianki tuż przed przerwą zmniejszyły jednak straty. Po przerwie Start ponownie odskoczył na większy dystans (16:11), ale po chwili prowadził już tylko jednym golem (36’). Od tego momentu gra toczyła się w już bramka za bramkę i ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami.

MKS Olimpia-Beskid Nowy Sącz – Vistal Gdynia 24:40 (12:17)

Gospodynie były w stanie dotrzymać kroku gdyniankom tylko w pierwszym kwadransie spotkania (8:8), do przerwy przegrywały już różnica pięciu goli. W drugiej połowie nowosądeczanki zaczęły bardzo ambitnie, ale to było za mało na rozpędzone zawodniczki Pawła Tetelewskiego. Vistal poprowadziła do zwycięstwa urodzona w Nowym Sączu Iwona Niedźwiedź, która zapisała na swoim koncie osiem trafień.

KGHM Metraco Zagłębie Lubin – Pogoń Baltica Szczecin 26:22 (5:11)

W hicie kolejki emocji nie brakowało. W pierwszej połowie ku zaskoczeniu wicemistrzyń Polski dominowały szczecinianki, między słupkami znakomicie spisywała się bramkarka Pogoni Sołomija Sziwierska. Po przerwie, w szeregach miedziowych sygnał do odrabiania strat dała kilkoma znakomitymi interwencjami jej vis a vis Monika Maliczkiewicz. Przyjezdne słabły z każdą minutą, a Zagłębie dominowało na parkiecie, wygrywając drugą część meczu 21:11 i całe spotkanie 26:22. – Po przerwie rzucałyśmy bramki nawet grając w osłabieniu, co dodało nam skrzydeł i uwierzyłyśmy, że mecz nie jest do zremisowania, ale nawet do wygrania. Oby nam się tak już więcej nie zdarzało, bo nie zawsze los będzie dla nas tak łaskawy – podsumowała trener lubinianek Bożena Karkut.