Strona główna | ZPRP | Biało-czerwoni zaczęli od porażki

Biało-czerwoni zaczęli od porażki

 

Polska przegrała w Gdyni z Niemcami 22:31 (11:17) w meczu grupy D Mistrzostw Europy Piłkarzy Ręcznych Mężczyzn do lat 18. W piątek Biało-czerwoni zmierzą się z Białorusią, która na koncie ma już wygraną nad Czechami. 

Początek spotkania był bardzo nerwowy. Pierwsi bramkę mogli zdobyć Polacy, ale Arkadiusz Moryto nie wykorzystał rzutu karnego. Wynik w 3 min otworzył Kevin Struck. Licznie przybyli kibice – co zrozumiałe – w przeważającej większości dopingowali zespół gospodarzy. Rywale ani na moment nie odpuszczali. Szybko okazało się, że będzie to mecz walki. W polskiej drużynie skutecznością popisywał się leworęczny Maciej Majdziński, który rzucił trzy z pierwszych czterech bramek Biało-czerwonych. Kroku w akcjach ofensywnych dotrzymywał mu Barttosz Kowalczyk. W tym momencie tablica wskazywała remis 6:6. 

Kolejne dwa trafienia na konto zapisali Niemcy. Wszechstronność graczy Christiana Schwarzera powodowała, że bramka broniona przez Daniela Szota była zagrożona z wielu pozycji. Przy stanie 10:8 dla drużyny naszych zachodnich sąsiadów o czas poprosił trener Rafał Kuptel. Przekazane uwagi nie za bardzo pomogły, gdyż gospodarze turnieju nie wykorzystywali stwarzanych przez siebie sytuacji. Po golu z 7 metrów Bjorna Zintela rywale objęli najwyższe dotąd prowadzenie – siedmioma bramkami.
Złą passę przerwał w 24 min. Moryto, który trafił z rzutu karnego. Cóż z tego skoro chwilę później ten sam zawodnik, w podobnej sytuacji, ponownie zawiódł. Nasz zespół przeciętnie prezentował się w obronie, co znacznie ułatwiało zadaniem Niemcom. 
Po zmianie stron nadzieje na poprawę wyniku dała kara Kevina Strucka. Błędy w obronie sprawiły, że rywale w tym okresie utrzymali ten sam dystans punktowy. W miarę upływu czasu gra polskiej reprezentacji niewiele się zmieniła. Niemcy dalej grali swój handball, tzn. wykorzystując potencjał wielu zawodników powiększali przewagę. W 42 min wynosiła ona już aż dziesięć goli (23:13). Nasz zespół starał się, walczył, ale większość atutów była po stronie przeciwnika. 
/Fot. Barczyk/Pressfocus

Akcję meczu rywale zaprezentowali, grając w osłabieniu. Lukas Mertens podał nad pole bramkowe do Dominika Clausa. Temu drugiemu nie pozostała nic innego jak tylko skierować piłkę do siatki. 

Polski zespół po porażce znalazł się w trudnej sytuacji. Chcąc awansować do drugiej rundy – w meczach z Białorusią i Czechami – nie może już pozwolić sobie na drugą przegraną. 

NIEMCY – POLSKA 31:22 (17:11)
NIEMCY: Porath, Birlehm – Barten, Blos 1, Claus 3, Haider, Keller 1, Kirchenbauer 4 , Mertens 3, Muller Jerome 3, Muller Jonas, Schade 2, Struck 3, Weisgerber 4, Williams 1, Zintel 6. Kary 14 min.
POLSKA: Szot, Skrzyniarz – Bekisz 1, Brukwicki, Cichocki 1, Janikowski 1, Kawka, Kowalczyk 6, Majdzinski 5, Mastalerz 3, Moryto 1, Mrozowicz, Pietruszko, Rolka 3, Skibiński 1, Wypych. Kary 4 min.
Sędziowali: Alaksandar Jović, Nedim Amautović. Widzów 1400.

BIAŁORUŚ – CZECHY 30:27 (14:13)

Tabela grupy C:
1. Niemcy  1   2   31:22
2. Białoruś 1   2   30:27
3. Czechy  1   0   27:30
4. Polska   1   0    22:31