Strona główna | ZPRP | Podstwowy cel: awans do MŚ

Podstwowy cel: awans do MŚ

 

Biało-czerwoni intensywnie przygotowują się do swojego inauguracyjnego meczu w ramach Mistrzostw Europy juniorów do lat 18. Do starcia z Niemcami w Gdyni pozostały już tylko godziny. Najważniejszym celem naszej drużyny jest wywalczenie awansu na przyszłoroczne mistrzostwa świata.

Polscy juniorzy byli pierwszy zespołem, który zawitał do Gdyni i Gdańska, gdzie od czwartku rywalizuje szesnaście najlepszych ekip Europy. Intensywne treningi w ostatnich dniach przed startem turnieju mają pomóc gospodarzom w wypełnieniu celu – awansie na Mistrzostwa Świata 2015.

– To nasze marzenie. Jeśli tylko uda się nam utrzymać poziom koncentracji taki, jak w ostatnich sparingowych meczach, to możemy powalczyć o awans ze sporymi szansami – mówi trener Rafał Kuptel, wicemistrz świata z 2007 roku.

By wywalczyć bilety na przyszłoroczny turniej, Polacy muszą awansować co najmniej do Rundy Głównej mistrzostw. To oznacza, że w fazie grupowej Biało-czerwoni w pokonanym polu zostawić muszą Niemców, Białorusinów i Czechów. Trener Kuptel jest przekonany, że każda z tych drużyn będzie bardzo wymagającym przeciwnikiem.

– Jesteśmy świadomi tego jak ciężko będzie zwyciężyć w meczach z tymi reprezentacjami. Niemcy zawsze są w czołówce podczas każdej imprezy juniorskiej, więc będą niezwykle trudnym przeciwnikiem.

Białorusini z kolei to całkiem inny zespół, który więcej bazuje na indywidualnych umiejętnościach zawodników. Grając z nimi cały czas musisz być jednak w pełni skoncentrowany, ponieważ lubią oddawać rzuty z niemal każdej pozycji.

Czesi natomiast mają lepsze od nas warunki fizyczne, z dwoma bardzo wysokimi bocznymi rozgrywającymi. W meczu z nimi będziemy więc musieli powstrzymać ich od rzutów z drugiej linii– stwierdza Kuptel.

Co może pomóc Biało-czerwonym w spełnieniu marzenia? Jako główny czynnik Kuptel wskazuje wyrównany skład. Niewątpliwie istotne znaczenie będzie jednak miał również żywiołowy doping kibiców oraz odpowiednie przygotowanie mentalne.

– Liczę na wszystkich szesnastu zawodników. Jeśli chcemy spełnić marzenia, to każdy z zawodników musi być gotów do wzięcia odpowiedzialności na swoje barki i wsparcia nas w wygraniu meczu.

Jeśli uwierzymy w swoje możliwości i zagramy w całym meczu na równym poziomie, to możemy powalczyć o dobry wynik. Z drugiej jednak strony nie można zapominać, że to pierwszy tak duży turniej dla tych chłopaków. Co więcej, gra przed własną publicznością, oprócz ogromnego wsparcia, oznacza też większą presję. Jestem ciekaw jak ci młodzi gracze poradzą sobie z tym– dodaje Kuptel.

Niesieni dopingiem swoich fanów, Polacy mogą zostać jednym z czarnych koni turnieju. Czy istnieje szansa, że podopieczni Kuptela powtórzą wynik swoich poprzedników z kadry do lat 20, która w 2002 roku zdobyła w Polsce złoto mistrzostw Europy? Polski trener jest daleki od jakichkolwiek deklaracji.

– Życzę tym chłopakom, by poszli w ślady tego wielkiego zespołu, ale to zbyt trudne by porównywać jedną i drugą drużynę. Dla moich graczy to pierwszy wielki turniej, a ci zawodnicy którzy w 2002 roku wygrali mistrzostwa byli dwa lata starsi.

Obecnie ciężko mi przewidzieć cokolwiek. Mój zespół przeszedł ogromną metamorfozę. Na początku przegrywaliśmy z Danią, Niemcami czy Rosją różnicą piętnastu bramek. Teraz jesteśmy nawet w stanie wygrywać z nimi mecze. Musimy cały czas pamiętać o tym, że sport juniorski jest nieprzewidywalny – podsumowuje Kuptel.