Strona główna | ZPRP | Optymalna forma i trochę szczęścia

Optymalna forma i trochę szczęścia

 

– To nie jest może grupa naszych marzeń, ale z drugiej strony nie powinniśmy też narzekać. To są finały mistrzostw Europy, na Węgry i do Chorwacji przyjadą same silne zespoły, a rywalizacja będzie wyrównana. Mogę obiecać, że moja drużyna da z siebie wszystko w każdym meczu – ocenia wyniki losowania grup ME 2014 Kim Rasmussen. Trener reprezentacji Polski krótko charakteryzuje naszych rywali w pierwszej fazie turnieju.

Polki trafiły do grupy A i zagrają z Węgrami, Hiszpanią i Rosją. Awans do dalszych gier wywalczą trzy najlepsze zespoły.

Jak przyjął pan wyniki losowania?

Finały mistrzostw Europy to bardzo trudny turniej, sztuką jest już sam awans do nich, co udało się nam osiągnąć. Teraz przystąpimy do dalszej rywalizacji z pozycji atakującego. Jedno jest pewne, to będzie ciekawa rywalizacja.

Z Hiszpankami rywalizowaliśmy w grupie podczas grudniowych MŚ w Serbii.

Długo było to bardzo wyrównane spotkanie, rywalki odskoczyły nam dopiero w końcowej fazie meczu. Na pewno jest to wciąż drużyna ze światowej czołówki, lecz miniony sezon nie był udany chociażby dla klubów z tego kraju.

Rosjanki to też nasze stare znajome, chociażby z poprzednich kwalifikacji do ME, w 2012 roku udało nam się je pokonać w Kwidzynie.

To było pierwsze zwycięstwo za mojej kadencji z przeciwnikiem z absolutnego topu. Zwycięstwo bardzo, bardzo ważne, bo pozwoliło dziewczynom uwierzyć, że są w stanie rywalizować i wygrywać z najlepszymi. Teraz Rosja to już zupełnie inna ekipa. Drużyna znajduje się w przebudowie i jest nieobliczalna. Równie dobrze może osiągnąć sukces lub polec z kretesem.

Mecze z drużynami gospodarzy nigdy nie należą do łatwych, nam przyjdzie rywalizować z Węgierkami.

To prawda, gra przed własną publicznością często pomaga. Węgrzy mają zagorzałych kibiców, którzy głośno będą wspierać swój zespół. Czasem zdarza się jednak i tak, że ekipę gospodarzy przytłacza presja wyniku. Pojawiają się nerwy i w tym upatrywałbym naszą szansę na sprawienie niespodzianki. Zwycięstwo nad naszym zespołem będzie traktowane jak obowiązek węgierskiej siódemki, my tymczasem nie mamy nic do stracenia, a lubimy występować z tej pozycji.

Awans do fazy zasadniczej turnieju już sam w sobie byłby sporym osiągnięciem, a co najważniejsze dzięki temu Polki byłby rozstawione podczas losowania par play-off o awans do przyszłorocznych mistrzostw świata.

Dokładnie, dlatego na tą chwilę koncentrujemy się na każdym kolejnym meczu i wyjściu z grup. Naszym podstawowym celem jest osiągnięcie optymalnej formy podczas grudniowego turnieju. Do tego przydałoby się nam też trochę szczęścia, na pewno stać nas na wiele.

rozmawiał Jan Korczak-Mleczko