Strona główna | ZPRP | Do rewanżu został tydzień

Do rewanżu został tydzień

 

Trener reprezentacji Polski, Michael Biegler wyraził nadzieję, że Krzysztof Lijewski wystąpi w meczu rewanżowym z Niemcami. Stanowisko oparł na pełnym zaufaniu do sztabu medycznego naszej kadry. Dodał, że nie wszyscy jego zawodnicy pokazali w Ergo Arenie na co ich stać.

Powiedzieli na konferencji prasowej:
Martin Hueberger (trener Niemiec): Zaczęliśmy bardzo dobrze. Kluczem do tego była dobra gra w obronie. Stwarzało to wiele szans na wyprowadzanie kontr. Mieliśmy dużo okazji na podwyższenie wyniku. Po przerwie gdy graliśmy w osłabieniu ułatwiło to polskiemu zespołowi powrót do gry. Spotkanie się wyrównało. Dużą różnicę zrobił Sławek Szmal. Momentami był lepszy niż nasze rzuty.

Fot. Pressfocus

Michael Biegler
(trener Polski): Naszym podstawowym celem było wygranie tego meczu. Przy stanie 5:10 wyglądało to źle. Podczas meczu udało się nam wiele elementów gry poprawić. W końcu okazaliśmy się lepsi. Prowadzimy po pierwszej połowie tej rywalizacji. Potrzebujemy tygodnia, aby zregenerować się do rewanżu. Być może z naszej strony wystąpią jeszcze inni zawodnicy, których dziś nie widzieliśmy na boisku. Moja drużyna przy fantastycznym dopingu kibiców zwyciężyła w meczu, który ze względu na stan osobowy naszej kadry trudno było wygrać. To są dwa spotkania zespołów, które potrafią zagrać na podobnym poziomie. 

Uwe Gensheimer:
Pierwszą połowę zaczęliśmy doskonale. Dobrze broniliśmy przeciwko silnym rywalom. Gdy Polacy przeszli do obrony 5:1 to pojawiły się problemy. Tak, mieliśmy trzy gole więcej po pierwszej połowie. Ale okazało się to niewystarczające. Polscy kibice bardzo pomogli swojej drużynie. Sławek Szmal grał bardzo dobrze. Zachowaliśmy jednak zimną krew i kilkukrotnie doprowadziliśmy do remisu. Zabrakło nam trochę więcej szczęścia. Druga połowa zostanie rozegrana w Magdeburgu. 

Sławomir Szma
l: To są dwa ostatnie mecze tego sezonu. Kosztowało to nas bardzo wiele sił. Oba zespoły grały charakterem i charyzmą. Pod koniec spotkania nie było już wielkiej taktyki. Zadecydowały indywidualności. Pierwsza połowa nie układała się nam tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Popełniliśmy zbyt dużo błędów technicznych. Mieliśmy problemy ze znalezieniem sytuacji rzutowej. Jeśli to już następowało, to w bramce był jeszcze Silvio Heinevetter. Zmiana systemu obrony pozwoliła wykraść kilka piłek i wyprowadzić kontrataki. Wyrównaliśmy, a potem wyszliśmy na prowadzenie. Jeżeli chcemy awansować musimy wygrać dwa mecze, bo jeden może nie wystarczyć. W Magdeburgu naprawdę jest bardzo żywiołowy doping. Kibice siedzą bardzo blisko płyty boiska. Nigdy nie była to moja ulubiona arena. Mam nadzieję, że to się zmieni.