Strona główna | ZPRP | Pierwsze starcie dla Polski

Pierwsze starcie dla Polski

 

W pierwszym meczu play-off mistrzostw świata 2015 w sopocko-gdańskiej Ergo Arenie, Polska pokonała Niemcy 25:24 (9:12). Największy wkład w wygraną mieli Mariusz Jurkiewicz, Bartosz Jurecki (100-procentowa skuteczność z rzutów karnych) i fenomenalny w bramce Sławomir Szmal. Rewanż zaplanowano 14 czerwca w Magdeburgu. 
O tym meczu kibice dyskutowali już od kilku miesięcy. Przewrotny los naprzeciw siebie postawił drużyny o zbliżonym potencjale. Tym bardziej nikt nie odważył się wskazać faworyta tej rywalizacji. Polacy przystąpili do tej potyczki bez kontuzjowanych Krzysztofa Lijewskiego i Bartłomieja Jaszki. Jest szansa, że pierwszy z nich za tydzień wesprze grą kolegów w Magdeburgu.  

O tym, że o zwycięstwo nie będzie łatwo przekonał początek batalii. Skrzydłowy Patrick Groetzki jako pierwszy zapisał się na listę strzelców. Mogło być gorzej, gdyby fantastycznymi interwencjami nie popisywał się Sławomir Szmal. Nasz bramkarz nr 1 do czerwoności rozgrzał tłumy na trybunach Ergo Areny. Kapitan zespołu obronił rzut karny egzekwowany przez Uwe Gensheimera. 

Po chwili był już remis. To Kamil Syprzak pięknie się złożył do rzutu. W 5 min. w miejsce poturbowanego Mariusza Jurkiewicza wszedł na boisko Rafał Gliński. Kontuzjowanego zawodnika nasz sztab medyczny przez kilka minut opatrywał w szatni. Wynik remisowy dalej się utrzymywał. Trudny do upilnowania był najniższy wśród Niemców, Michael Kraus. Na bramkę rywali gospodarze natychmiast znajdowali odpowiedź. Rywale dwubramkowe prowadzenie zanotowali, gdy zbliżał się koniec pierwszego kwadransa (4:6).

Powrót Jurkiewicza do gry miał odwrócić niekorzystny wynik, ale tymczasem Niemcy podwyższyli przewagę. W tym okresie nasi zawodnicy byli za wolni. Ich akcje były zbyt czytelne dla przeciwników. Nic dziwnego, że prowadzenia Niemców zaczęło w szybkim tempie rosnąć (5:10). Druga przerwa na żądanie, zarządzona przez Michaela Bieglera miała wprowadzić w szeregi Polaków spokój i rozwagę. Na osłodę z karnych – i to czterokrotnie w pierwszych 30 minutach – nie mylił się Bartosz Jurecki. Prowadzenie Niemców zmalało, ale i tak było co odrabiać w drugiej połowie.

Gospodarze dwoma udanymi akcjami, zaraz po przerwie, wykorzystali grę w przewadze. Pomogło także przejście do obrony 5:1. Kontaktowego gola (pierwszego w meczu) zdobył Michał Jurecki. Akcje Polaków wreszcie nabrały właściwego rytmu i tempa. Kara Holgera Glandorfa dawała nadzieje na odrobienia strat, ale jego los podzielił młodszy z braci Jureckich. Do remisu (15:15), po potężnym wyskoku, doprowadził Piotr Chrapkowski. Błyskawicznie na trybunach wzmógł się doping: „Polska, Polska”. Gdy na pierwsze prowadzenie gospodarzy wyprowadził Jurkiewicz, to Ergo Arena wręcz eksplodowała.
Kontry Szyby i Michała Jureckiego natchnęły gospodarzy potężną dawką optymizmu. Szmal dalej wyczyniał cuda w bramce. Biało-czerwoni wypracowali trzy gole zaliczki, W pewnym momencie na boisku „zaiskrzyło” między zawodnikami. Po chwili, nie biorący bezpośredniego udziału w tej akcji, Glandorf i Bartek Jurecki objęli się i wszystko wróciło do normy.

Fot. Pressfocus

Na 11 min przed końcem tablica ponownie wskazywała remis (19:19). Trzy następne bramki zostały zapisane na konto Polaków. Zacięty bój trwał dalej. To znowu Niemcy odpowiedzieli dwoma trafieniami, Bartek Jurecki tego dnia nie mylił z 7 metrów. Dzięki temu Biało-czerwoni znowu odskoczyli rywalom. Cóż z tego skoro po chwili ponownie rezultat był nierozstrzygnięty. Przedostatnią akcję meczu Polacy rozegrali koncertowo. Jurkiewicz bezbłędnie trafił do siatki. Niemcy co prawda mieli jeszcze 6 sek. na oddanie rzutu. Zrobili to, ale Szmal udowodnił, że jest fachowcem światowego formatu.

POLSKA – NIEMCY 25:24 (9:12)
POLSKA: Szmal, Wyszomirski – Gliński 1, Bielecki, Wiśniewski, B. Jurecki 6/6, M. Jurecki 2, Grabarczyk, Jurkiewicz 7, Syprzak 1, Daszek 2, Łucak, Krajewski, Orzechowski 2, Szyba 3, Chrapkowski 1. Kary 6 min.
NIEMCY: Bitter, Heinevetter – Kniefer, Gensheimer 4, Sellin, Wiencek 1, Danner, Glandorf 3, Pekeler 2, Groetzki 4, Alendorf, Weinhold 2, Kneule 3, Kraus 5, Fath, Hass. Kary 8 min.
Sędziowali: Vaclav Horacek, Jiri Novotny (Czechy). Widzów 10 000.