Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Vive i Wisła o krok od walki o tytuł

Vive i Wisła o krok od walki o tytuł

 

Już tylko jednego zwycięstwa potrzebują zawodnicy Vive Targi Kielce oraz Orlen Wisły Płock, by znaleźć się w wielkim finale. W rywalizacji o miejsca 5-8 wysokie zwycięstwa odniosły Stal Mielec oraz MMTS Kwidzyn, natomiast w walce o utrzymanie dalej liczą się opolanie, którzy zremisowali z KPR-em. Pewni pozostania w PGNiG Superlidze są już lubinianie.

Półfinały

KS Vive Targi Kielce – KS Azoty Puławy 39:26 (16:8) i 33:22 (14:12). Stan rywalizacji play off 2:0 dla Vive. Następny mecz  10 maja. Gospodarzem Azoty.

Już pierwsze minuty spotkania zapowiadały jednostronne widowisko. Puławianie nie radzili sobie z grą gospodarzy i mieli duże problemy z pokonaniem Sławomira Szmala. Kibice zgromadzeni w Hali Legionów byli więc świadkami popisu swoich zawodników. Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie, w której szczypiorniści Azotów w osiem minut rzucili osiem bramek i ambitnie walczyli o jak najkorzystniejszy rezultat. Mimo gorszej postawy kielczan w obronie, bardzo dobrze radzili sobie w ataku, przez co wygrali różnicą aż trzynastu bramek.

Nieco inaczej wyglądał drugi pojedynek obu drużyn. Choć pierwsze akcje należały do świetnie radzącego sobie Karola Bieleckiego, puławianie zaczęli odrabiać straty i dogonili rywala. Spotkanie było bardzo wyrównane, a na początku drugiej połowy Azoty wyszły na prowadzenie, skutecznie przeciwstawiając się mistrzom Polski. Podopiecznym Bogdana Kowalczyka zabrakło jednak sił, co przełożyło się na proste błędy w ataku i umożliwiło kielczanom zbudowanie wysokiej przewagi.


Fot. Tomasz Fąfara

Orlen Wisła Płock – Górnik Zabrze 38:26 (19:15) i 32:29 (17:14). Stan rywalizacji play off 2:0 dla Wisły. Następny mecz  8 maja w Zabrzu.

Początek pierwszego meczu w Płocku, głównie za sprawą znakomicie dysponowanego Mariusza Jurasika, należał do gości, którzy wyszli na trzybramkowe prowadzenie (3:6). „Nafciarze” przebudzili się, poprawili swoją grę i mimo dobrej postawy bramkarza zabrzan, Mateusza Korneckiego, przejęli inicjatywę. W drugiej połowie gospodarze jedynie zwiększali swoją przewagę, wykorzystując błędy szczypiornistów z Zabrza oraz ich słabą skuteczność.

Niedzielne spotkanie rozpoczęło się podobnie, bowiem zabrzanie przeprowadzili kilka dobrych akcji, które umożliwiły im objęcie prowadzenia. Mogłoby być ono jeszcze wyższe, gdyby nie dobra dyspozycja Marina Šego. Tym razem motorem napędowym gości był Michał Kubisztal, natomiast po stronie gospodarzy widoczny był brak Mariusza Jurkiewicza. Płocczanie wykorzystali jednak błędy zabrzan i na przerwę schodzili z zaliczką trzech bramek. Druga połowa to jeszcze lepsza gra Górnika, jednak o końcowym wyniku decydowała ich słaba skuteczność rzutowa. Zawodnicy Wisły kontrolowali przebieg wydarzeń i zanotowali drugie zwycięstwo.

O miejsca 5-8

PGE Stal Mielec – KS SPR Chrobry Głogów 33:22 (19:9)

Choć faworytem spotkania byli głogowianie, mielczanie już od pierwszych minut udowodnili, że to oni są w lepszej dyspozycji i dyktowali warunki. Kluczem do dobrej gry była szybkość rozgrywanych akcji i mądre, przemyślane decyzje. Na dodatek atak pozycyjny Chrobrego został rozbity przez obronę 5-1, w której jako wysunięty grał Michał Chodara. Stal nie dała rywalom żadnych szans i nie zmieniła tego nawet druga połowa, podczas której goście zdołali zmniejszyć straty do sześciu bramek. „Czeczeńcy” ponownie wrzucili wyższy bieg i zwiększyli przewagę odnosząc pewne zwycięstwo.

MMTS Kwidzyn – Gaz-System Pogoń Szczecin 31:25 (15:12)

Wyrównany początek meczu zapowiadał spore emocje oraz walkę do samego końca. Dobrze w bramce radził sobie Paweł Kiepulski, a za sprawą niskiej skuteczności żadna z drużyn nie była w stanie wypracować większej przewagi. Minimalnie prowadzili gospodarze, jednak szczecinianie nie poddawali się i walczyli o każdą piłkę. Sytuacja nie uległa zmianie również po przerwie, bowiem mimo usilnych prób podopieczni Rafała Białego nie byli w stanie przejąć inicjatywy. Im bliżej spotkania, tym coraz lepiej radzili sobie zawodnicy MMTS-u, którzy ostatecznie mogą cieszyć się z sześciu bramek zaliczki.

Play-out

PE Gwardia Opole – KPR Legionowo 27:27 (16:13)

Choć goście pewni są już pożegnania z PGNiG Superligą, zapowiedzieli walkę aż do ostatniego spotkania. Udowodnili to w Opolu, gdzie przeciwstawili się miejscowej Gwardii. Wynik oscylował wokół remisu i dopiero w końcówce pierwszej połowy duet skrzydłowych gospodarzy zapewnił swojej drużynie trzy bramki przewagi. Po przerwie wydawało się, że nic nie jest w stanie odebrać opolanom dwóch punktów. Wtedy to sygnał do odrabiania strat dał Michał Prątnicki, a gra zaostrzyła się. W przeciągu 33 sekund, sędziowie odesłali na ławkę kar aż trzech zawodników Gwardii, co umożliwiło gościom wyjście na prowadzenie. Podopieczni Tadeusza Jednoroga nie pozwolili na taki bieg wydarzeń i po ostatnim gwizdku sędziów zawodnicy obu drużyn musieli pogodzić się z podziału punktów.  

MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. MKS Zagłębie Lubin 26:36 (14:21)

Goście wyszli na parkiet niezwykle zmotywowani, bowiem zwycięstwo oznaczało dla nich pozostanie w PGNiG Superlidze. Piotrkowianie próbowali nawiązać walkę z rywalem, jednak bardzo dobra defensywa Zagłębia sprawiła, że na tablicy widniał wynik 3:8. Gospodarze popełniali proste błędy, które skrzętnie wykorzystywali gospodarze, raz po raz pokonując bramkarza Piotrkowianina. Nieco lepiej, w wykonaniu podopiecznych Rafała Kuptela, wyglądał początek drugiej połowy, jednak lubinianie nie pozwolili przeciwnikowi na zbyt wiele i już w 43. minucie prowadzili 27:17. Pewni swego goście kontrolowali spotkanie i zapewnili sobie dziewiąte miejsce w tabeli, równoznaczne z utrzymaniem w najwyższej klasie rozgrywkowej.