Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Dogrywki w Kwidzynie i Puławach

Dogrywki w Kwidzynie i Puławach

 

Zawodnicy PGNiG Superligi po raz kolejny udowodnili, że piłka ręczna to piękna i nieprzewidywalna dyscyplina sportu. Problemów z wygraną nie miała płocka Orlen Wisła, jednak zarówno w Kwidzynie, jak i w Puławach kibice byli świadkami dogrywek. W walce o utrzymanie ważne punkty zdobyła Gwardia oraz Piotrkowianin. W czwartek rozegrane zostanie spotkanie w Głogowie.

/Fot. G.Trzpil

Play-off

PGE Stal Mielec – Orlen Wisła Płock 19:32 (9:17)

Zgodnie z zapowiedzią spotkanie w Mielcu nie przyniosło kibicom wielu emocji. Płocczanie od samego początku kontrolowali przebieg wydarzeń i po dwudziestu minutach prowadzili już różnicą dziewięciu bramek (4:13). Ostatnie akcje pierwszej połowy to kilka błędów gości, co wykorzystali zawodnicy Stali, jednak pewni swego „Nafciarze” powrócili na właściwe tory i nie pozwolili im na zbyt wiele. Podopieczni Pawła Nocha konsekwentnie prowadzili grę przez swojego obrotowego, ale dobra dyspozycja Marcina Wicharego oraz aktywna obrona uniemożliwiała im zniwelowanie strat. Efektem tego był awans Orlen Wisły do półfinału.

MMTS Kwidzyn – KS Vive Targi Kielce 39:41 (35:35; 19:16)

Kwidzynianie od samego początku postawili się gościom i ambitnie walczyli o przedłużenie ćwierćfinałowej rywalizacji (5:2; 9 min.). Wydawało się, że kielczanie narzucą własne warunki, gdy doprowadzili do remisu (6:6), jednak podopieczni Krzysztofa Kotwickiego nie zamierzali odpuszczać i zdobyli pięć bramek z rzędu (11:6; 15 min.), co spotkało się to z reakcją Talanta Dujszebajewa. Jego rady przyniosły efekt, bowiem Vive Targi zmniejszyło straty. Druga połowa trzymała w napięciu i była bardzo wyrównana. Na dziewięć minut przed końcem, po trafieniu Przemysława Rosiaka, MMTS wyszedł na trzy bramki przewagi (33:29), jednak nie zdołał utrzymać dystansu i o wygranej zdecydować musiała dogrywka. Mistrzowie Polski zachowali w niej zimną krew, szybko wychodząc na dwubramkowe prowadzenie, które utrzymali aż do samego końca, dzięki czemu awansowali do półfinału.

KS Azoty Puławy – Gaz-System Pogoń Szczecin 32:30 (27:27; 14:14)

Choć pierwsze akcje należały do gości, to puławianie nie pozwolili im na rozwinięcie skrzydeł, prowadząc wyrównaną grę. Dopiero w 22. minucie trafienie Wojciecha Zydronia pozwoliło szczecinianom wyjść na trzy bramki przewagi (9:12), a o czas poprosił trener Bogdan Kowalczyk. Zadziałało to mobilizująco na jego podopiecznych, bowiem do przerwy na tablicy ponownie widoczny był remis. Pierwsze minuty drugiej części meczu to nieco lepsza gra Gaz-System Pogoni (17:20; 40 min.), jednak powtórzył się scenariusz z pierwszej połowy i rady trenera Kowalczyka poskutkowały kolejnym remisem (24:24; 50 min.). Czerwoną kartkę ujrzał Mateusz Kus, jednak szczecinianie nie byli w stanie wykorzystać tej sytuacji. O końcowym wyniku zadecydować więc miała dogrywka, w której lepsi okazali się gospodarze. Szczypiorniści Azotów odskoczyli rywalom na dwie bramki, co utrzymali aż do ostatniego gwizdka. O tym, kto zagra w półfinale rozstrzygnie trzeci mecz w Szczecinie.

KS SPR Chrobry Głogów – Górnik Zabrze / czwartek, godz. 18.00

W ostatnim ćwierćfinale faworytem bez wątpienia będą goście, którzy w pierwszym meczu obu drużyn okazali się lepsi od Chrobrego aż o dziewięć bramek. Jak podkreśla trener zabrzan, Patrik Liljestrand, jego podopieczni mogą być zadowoleni ze swojej postawy, jednak by nie dopuścić do trzeciego spotkania, muszą zachować koncentrację i zagrać na własnym poziomie. Choć Chrobry zmaga się z małym kryzysem, pragnie ambitnie walczyć o przedłużenie rywalizacji. W czwartek poznamy odpowiedź na pytanie czy mu się udało.

Play-out:

MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. – KPR Legionowo 26:25 (11:11)

W mecz lepiej weszli gospodarze, jednak dobra postawa Tomasza Pomiankiewicza umożliwiła legionowianom prowadzenie wyrównanej walki. Gra była bardzo wyrównana, a skuteczne interwencje Piotra Nera uchroniły Piotrkowianina od zejścia do szatni z jakąkolwiek stratą. W pierwszych minutach drugiej połowy wynik oscylował wokół remisu. Dopiero od stanu 16:16 gospodarze rzucili trzy bramki z rzędu, jednak dobrze dysponowany Łukasz Wolski doprowadził do kolejnego remisu. Sytuacja była bardzo nerwowa, bowiem jeszcze na piętnaście sekund przed końcem na tablicy widniało 25:25. Bohaterem został Szymon Woynowski, który skutecznie wykończył atak pozycyjny i zapewnił swojej drużynie dwa punkty.

MKS Zagłębie Lubin – PE Gwardia Opole 24:26 (7:14)

Spotkanie rozpoczęło się po myśli gospodarzy, jednak już po dziesięciu minutach Jerzy Szafraniec musiał poprosić o czas, bowiem opolanie doprowadzili do remisu. Świetnie w bramce spisywał się Adam Malcher, dzięki czemu chwilę później Gwardia wyszła na trzy bramki przewagi, na co błyskawicznie zareagowali lubinianie. Nie trwało to jednak długo, bowiem przyjezdni przeprowadzali skuteczne akcje, co dało im aż siedem bramek przewagi do przerwy. Początek drugiej połowy to również bardzo dobra gra Gwardii, co w końcu podrażniło zawodników Zagłębia, którzy wzięli się do pracy i zaczęli odrabiać straty. Doprowadzili oni do tego, że w końcówce spotkania na tablicy widniał remis, jednak ostatnie słowo należało do opolan, którzy dwukrotnie trafili i zdobyli niezwykle cenne punkty.