Faworyci nie zawiedli

 

Pierwsze spotkania fazy play-off PGNiG Superligi mężczyzn okazały się formalnością. Wysokie zwycięstwa odnotowały drużyny z Płocka, Kielc, Zabrza oraz Szczecina. Warto dodać, że żadna z nich nie miała problemów z pokonaniem rywala. Większych emocji nie przyniosła także rywalizacja w fazie play-out, w której zwyciężyli legionowianie oraz lubinianie.

/Fot. G.Trzpil

Play-off:

Orlen Wisła Płock – PGE Stal Mielec 36:20 (17:6)

Spotkanie w Płocku nie obfitowało w emocje, bowiem już od pierwszych minut wiślacy prowadzili spokojną grę. Nie zważając na błędy gości budowali przewagę i kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Dobra i szczelna obrona gospodarzy sprawiała mielczanom spore problemy, natomiast „Nafciarzom” umożliwiała wyprowadzenie kontrataków. Dzięki sporej różnicy dzielącej oba zespoły, trener Manolo Cadenas mógł pozwolić sobie na desygnowanie do gry wszystkich zawodników i pewne eksperymenty. Nie wpłynęło to na losy spotkania i płocczanie zrobili pierwszy krok w stronę awansu do półfinału.

KS Vive Targi Kielce – MMTS Kwidzyn 41:19 (20:9)

Wielu emocji nie przyniosło również spotkanie w Kielcach, gdzie faworyt wręcz zmiótł z parkietu kwidzyński MMTS. Choć początek był nerwowy, to od stanu 4:3 gospodarze zanotowali serię dziewięciu bramek, co zdecydowanie odmieniło losy rywalizacji. Goście nie mieli pomysłu na grę w ataku i nie byli w stanie dorównać kielczanom, dzięki czemu z akcji na akcję Vive powiększało swoją przewagę. Sytuacja sprawiła, że kibice zgromadzeni w Hali Legionów byli świadkami kilku efektownych bramek i mogą być spokojni o awans swoich zawodników do półfinału.

Górnik Zabrze – KS SPR Chrobry Głogów 33:24 (18:10)

Pierwszy krok w stronę awansu wykonał także Górnik Zabrze. Wyrównane było tylko pierwsze dziewięć minut, bowiem od tego momentu gospodarze zaczęli powiększać swoją przewagę. Kłopoty Chrobrego nie miały końca, gdyż nie byli oni w stanie pokonać dobrze dysponowanego Sebastiana Kickiego. Zabrzanie kontrolowali spotkanie i do przerwy schodzili z ośmioma bramkami zaliczki. Po przerwie głogowianie wzięli się do pracy, jednak podopieczni Patrika Liljestranda nie pozwolili im na zbyt wiele. Godny odnotowania jest występ po dłużej przerwie reprezentacyjnego skrzydłowego, Jakuba Łucaka. Zwycięstwo gospodarzy nie było więc zagrożone i to oni są bliżej występu w półfinałach.

Gaz-System Pogoń Szczecin – KS Azoty Puławy 35:24 (17:7)

Pierwsze akcje meczu musiały wprawić gości w zakłopotanie, bowiem już w 4. minucie przegrywali różnicą czterech bramek. Nie pomogła nawet przerwa, o którą poprosił Bogdan Kowalczyk, bowiem znakomita postawa szczypiornistów Pogoni umożliwiała im zwiększanie przewagi (10:3; 17 min.). Puławianie zmienili system obrony na 5-1, jednak nie wpłynęło to na losy rywalizacji. Gospodarze natomiast nie zwalniali tempa i z każdą minutą byli coraz bliżej zwycięstwa. W drugiej połowie piłkarze ręczni Azotów prezentowali się lepiej, jednak nie byli w stanie nawiązać walki ze szczecinianami, przez co oddalił się im awans do najlepszej czwórki sezonu ligowego.

Play-out:

KPR Legionowo – PE Gwardia Opole 24:20 (12:8)

Początek spotkania był fenomenalny w wykonaniu gospodarzy. Bardzo dobrze funkcjonująca obrona oraz interwencje Sebastiana Zapory zapowiadały wręcz pogrom, bowiem przez pierwszy kwadrans opolanie zdobyli tylko jedną bramkę. Szczypiorniści KPR-u dobrze radzili sobie również w ataku, a ich akcję napędzali Witalij Titow oraz Tomasz Pomiankiewicz. Sygnał do odrabiania strat dał Remigiusz Lasoń, co gwardziści kontynuowali w drugiej połowie. Wygrana gospodarzy nie była jednak zagrożona, dzięki czemu KPR przedłużył swoje nadzieje na utrzymanie.

MKS Zagłębie Lubin – MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. 38:29 (18:16)

W mecz lepiej weszli goście z Piotrkowia Tryb., którzy wyszli na prowadzenie i utrzymywali je aż do 27. minuty. Gra była wyrównana, co nie zmieniło się również na początku drugiej połowy. Piłkarze ręczni Zagłębia otrząsnęli się dopiero w 43. minucie, kiedy to prowadzili 24:21. Dobrze w bramce spisywał się Patryk Małęcki, natomiast pozostali zawodnicy nie marnowali swoich okazji w ataku, dzięki czemu przewaga lubinian rosła z każdą kolejną akcją. Podopieczni Jerzego Szafrańca zaczęli grać konsekwentnie oraz pewnie, co dało im niezwykle cenną wygraną.