Strona główna | Europejskie Puchary | Wisła grała do końca

Wisła grała do końca

 

Orlen Wisła Płock, po dobrej grze, przegrała 26:31 wyjazdowy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów z węgierskim MKB-MVM Veszprém. Pierwsze spotkanie wicemistrzowie Polski wygrali 34:33, ale odpadli z dalszej rywalizacji.
Szczypiorniści płockiej Orlen Wisły stali przed sporą szansą awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, jednak węgierskie MKB-MVM Veszprém okazało się nie do przejścia. Spory udział w wygranej gospodarzy miała świetna postawa bramkarza Mirko Alilovicia, który zatrzymał „Nafciarzy” i umożliwił swojej drużynie wypracowanie utrzymującej się przez dłuższy czas przewagi.
Na rewanż z węgierskim Veszprém płocczanie jechali pełni wiary i nadziei na awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, jednak ze świadomością, że czeka ich bardzo trudne spotkanie. „Nafciarze” stali przed historyczną szansą, a waga spotkania widoczna była już w pierwszych akcjach, w których to zarówno po stronie gospodarzy jak i gości, sporo było nerwowości. Choć bardzo szybko karę dwóch minut otrzymał Kamil Syprzak, to wicemistrzowie Polski dobrze spisali się grając w osłabieniu, nie tracąc dystansu do rywala (3:2; 4 min.). Niestety w szóstej minucie sędziowie zdecydowali, że za starcie Syprzaka z Iliciem obaj zostaną wykluczeni na dwie minuty. Tym samym Rumuni dali sygnał, że nie pozwolą na ostrą i agresywną grę. 
Zawodnicy obu drużyn często wyprowadzali szybkie akcje, prezentowali dobrą grę, jednak swoje umiejętności demonstrowali także Marcin Wichary i Mirko Alilović. Po dziewięciu minutach, przy stanie 4:3, o czas poprosił Manolo Cadenas. „Niebiesko-biało-niebiescy” zmienili system defensywy, bowiem jako wysunięty grał Ivan Nikčević, ale nie przeszkodziło to gospodarzom w wypracowaniu pozycji rzutowej (6:4; 13 min.). Największym problemem po stronie gości była skuteczność, o czym świadczyły interwencje Alilovicia czy rzut w poprzeczkę. 
Ambitni „Nafciarze” walczyli o każdą piłkę, na posterunku stał także Wichary, jednak do pełni szczęścia brakowało wykończenia akcji (8:5; 18 min.). Niestety spełnił się czarny scenariusz, ponieważ szybko trzecią dwuminutową karę otrzymał Syprzak, co oznaczało koniec gry płockiego obrotowego w tym spotkaniu. Sędziowie nie oszczędzali zawodników, gdyż chwilę później na ławkę odesłany został Uroš Vilovski, ale rzutu karnego nie wykorzystał Ghionea (11:5; 21 min.). Niemoc gości przerwał Muhamed Toromanović, jednak by myśleć o awansie, należało grać o wiele lepiej. W końcówce pierwszej połowy płocczanie dwukrotnie byli w przewadze liczebnej, ale nie zdołali zniwelować strat. 
Druga część spotkania rozpoczęła się od skutecznej interwencji Alilovicia i bramki Renato Sulicia. Wydawało się, że sytuację uratowały dwa trafienia Marcina Lijewskiego (17:13; 34 min.), ale goście nie potrafili zmniejszyć dystansu do rywala. Grę obu drużyn przerywały błędy własne, a także decyzje sędziów, którzy co chwilę odsyłali któregoś z zawodników na dwie minuty odpoczynku (20:14; 38 min.). Z akcji na akcję wydarzenia toczyły się na niekorzyść płockiej Orlen Wisły, bowiem nie mogła oni znaleźć sposobu na nawiązanie walki z Veszprém.
Węgrzy bardzo dobrze współpracowali z obrotowym, czego efektem były kolejne bramki Sulicia lub wykorzystywane rzuty karne. Ich kluczem do zwycięstwa była także postawa Alilovicia, dzięki czemu utrzymywała się przewaga siedmiu bramek. Na kwadrans przed końcem „Nafciarze” przebudzili się, podwyższyli obronę i na tablicy było 25:20. Niestety gospodarze nie spuszczali z tonu i z każdą kolejną minutą byli bliżej awansu. Chcąc przekazać ostatnie wskazówki w 51. minucie o czas poprosił Manolo Cadenas.
Po powrocie na parkiet kontratak wybronił Marin Šego, a pięknym rzutem popisał się Nikola Eklemović. Wicemistrzowie Polski mieli szansę na kolejne trafienie, ale przy wyprowadzaniu kontrataku piłkę zgubił Lijewski. Na twarzach gospodarzy widoczny był uśmiech oraz wiara w dające awans zwycięstwo i choć goście walczyli jak mogli, ale i tak nie byli w stanie odwrócić losów dwumeczu. W ostatnich minutach widoczne było rozluźnienie w szeregach gospodarzy, dzięki czemu wiślacy nieco poprawili wynik.  

MKB-MVM Veszprém – Orlen Wisła Płock 31:26 (16:11)
Veszprém: Fazekas, Alilović – Gulyas 4, G. Ivancsik 1, T. Ivancsik 1, Ugalde Garcia 1, Vilovski 1, Schuch, Sulić 6, T. Mocsai, Ruesga Pasarin 1, Ilić 7 (3), Nagy 3, Jamali 4, Rodriguez Vaquero 2, Terzić. Kary 20 min. Czerwona kartka: Ilić  (59’ z gradacji kar).
Orlen Wisła: Šego, Wichary, Morawski – Zrnić, Wiśniewski 4, Ghionea 3 (1), Nikčević 1, Toromanović 4, Syprzak, Nenadić 4 (1), Kavaš, Jurkiewicz 2, Lijewski 4, Eklemović 2, Montoro 2, Milas. Kary 8 min. Czerwona kartka: Syprzak (19’ z gradacji ).
Sędziowali: Sorin-Laurentin Dinu oraz Constantin Din (obaj Rumunia).