Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Wisła przegrała w Puławach

Wisła przegrała w Puławach

 

Choć wydawało się, że będzie to kolejka, którą zdominują faworyci, to kibice byli świadkami wielu emocji i niespodzianek. Punkty stracili szczypiorniści płockiej Orlen Wisły, Gaz-System Pogoni Szczecin, Chrobrego Głogów. Mielczanie przeciwstawili się mistrzowi Polski, natomiast pewne zwycięstwo odniósł Górnik Zabrze. 

S Vive Targi Kielce – PGE Stal Mielec 43:33 (19:18)
Już sam początek udowodnił, że nie będzie to dla kielczan łatwe spotkanie. Popełniali oni sporo błędów własnych, które doskonale wykorzystywali mielczanie. Pozwoliło to gościom wyjść na czterobramkowe prowadzenie i dopiero na siedem minut przed końcem pierwszej połowy do głosu doszli mistrzowie Polski. Pierwsze minuty drugiej części meczu to w dalszym ciągu nieskuteczna gra gospodarzy, jednak do gry włączył się Sławomir Szmal i podopieczni Pawła Nocha musieli obejść się smakiem, wracając do Mielca bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. 

MKS Zagłębie Lubin – Gaz-System Pogoń Szczecin 26:25 (13:14)
Szczecinianie przyjechali do Lubina tylko z trzynastoma zawodnikami, co ograniczało trenerowi Rafałowi Białemu pole manewru. Gospodarze prowadzili wyrównaną grę, jednak znakomita postawa Wojciecha Zydronia utrzymywała gości na prowadzeniu. Zawodnicy obu drużyn nieco razili nieskutecznością, prowadzili wyrównaną grę i na kwadrans przed końcem na tablicy widniał remis, więc kibice mogli być pewni emocji aż do ostatniego gwizdka. Wojnę nerwów wygrali szczypiorniści Zagłębia, dzięki czemu awansowali oni na ósme miejsce w tabeli. 


Przemysław Krajewski rzucił 5 bramek dla Azotów /Fot. G.T.


KS Azoty Puławy – Orlen Wisła Płock 33:32 (20:14)
Choć faworytem byli goście, to puławianie już na samym początku udowodnili, że są w stanie nawiązać walkę z wicemistrzem Polski. Skuteczne interwencje Macieja Stęczniewskiego zatrzymały wiślaków, a świetna postawa w ataku zagwarantowała Azotom nawet osiem bramek przewagi. Drugie trzydzieści minut również rozpoczęło się po myśli podopiecznych Bogdana Kowalczyka. Sygnał do ataku i odrabiania strat dał Marcin Wichary, jednak „Nafciarzom” zabrakło czasu, a na sam wynik wpłynęły również błędy własne pozostałych graczy z Płocka.

PE Gwardia Opole – KS SPR Chrobry Głogów 29:24 (15:13)
Głogowianie przyjechali do Opola w nieco okrojonym składzie, bowiem do kontuzjowanych Bartosza Witkowskiego oraz Michała Świrkuli dołączyli Jakub Łucak i Wiktor Kubała. Dość szybko, bowiem przed upływem dziesiątej minuty, indywidualnie kryty był już Anton Prakapenia, jednak ciężar gry na własne barki wziął Jurij Gromyko. Opolanie nie pozwolili gościom na wypracowanie przewagi, przejęli kontrolę nad wydarzeniami i wyszli na prowadzenie. Przerwa dała do myślenia głogowianom, którzy rzucili się do ataku, ale szczypiorniści Gwardii otrząsnęli się i dzięki bardzo dobrej postawie Filipa Scepanovicia wyszli na prowadzenie 27:20. Chrobry próbował odrobić straty, ale świetnie w bramce spisywał się Vladimir Bozić, dzięki czemu dwa punkty pozostały w Opolu.
 
MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. – KPR Legionowo 31:30 (17:14)
Chcąc walczyć o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej obie drużyny musiały zainkasować komplet punktów. Początek był niezwykle zacięty, jednak lekką przewagę mieli goście z podwarszawskiego Legionowa. Podopieczni Rafała Kuptela w końcu weszli na właściwe tory i do przerwy schodzili z trzema bramkami zaliczki. Przewaga ta utrzymywała się także przez drugą część meczu, dzięki czemu Piotrkowianin wziął rewanż za spotkanie z pierwszej rundy i co najważniejsze do dziesiątej w tabeli Gwardii Opole dalej traci tylko punkt. 

Górnik Zabrze – MMTS Kwidzyn 39:34 (23:15)
Zabrzanie już od pierwszych akcji udowodnili, że to oni są faworytami spotkania. Choć w 9. minucie ich przewaga wynosiła tylko dwie bramki, to siedem minut później było już 13:6. Szczypiorniści Górnika bardzo dobrze i konsekwentnie konstruowali akcje w ataku pozycyjnym, natomiast MMTS miał problemy ze znalezieniem drogi do bramki gospodarzy. Podopieczni Patrika Liljestranda wyraźnie dominowali i choć również popełniali błędy, to ich przewaga nie była zagrożona. Po przerwie kwidzynianie prezentowali się już lepiej, ale nie umożliwiło to wyraźnego odrobienia strat. Sytuacja utrzymywała się aż do samego końca, przez co dwa punkty zostały przy zawodnikach Górnika.