Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Zwycięstwa PGE Stali i MMTS-u

Zwycięstwa PGE Stali i MMTS-u

 

Siedemnasta kolejka PGNiG Superligi mężczyzn rozpoczęła się od ciekawego spotkania w Szczecinie, które na swoją korzyść rozstrzygnęli kielczanie. Dzień później pewne zwycięstwo odnieśli płocczanie oraz zabrzanie, natomiast w Głogowie Chrobry pokonał Azoty Puławy. Kolejkę zakończyły wygrane Stali i MMTS-u.

Gaz-System Pogoń Szczecin – KS Vive Targi Kielce 31:41 (14:19)

Pierwsze osiem minut spotkania to wyrównana gra obu drużyn, jednak kielczanie wykorzystali aż sześć kolejnych rzutów, co spotkało się z reakcją trenera Pogoni. Efektem była lepsza postawa jego podopiecznych. Niestety kość śródstopia złamał Bartosz Konitz, co oznacza, że na kolejne mecze trener Biały ma do dyspozycji tylko dziesięciu zawodników. W drugiej połowie goście pragnęli powiększyć przewagę, ale Gaz-System Pogoń ambitnie walczyła i przeciwstawiała się utytułowanym rywalom. Sędziowie nie szczędzili zawodników i co chwilę odsyłali ich na dwie minuty odpoczynku. Konsekwencją tego była czerwona kartka Michała Bruny, więc jedynym rozgrywającym szczecinian został Łukasz Gierak. W końcówce kielczanie poprawili defensywę, wykorzystali błędy gospodarzy i sięgnęli po dwa punkty.

KS SPR Chrobry GłogówKS Azoty Puławy 34:28 (15:11)

Ze względu na punkt dzielący obie drużyny w tabeli, spotkanie w Głogowie było niezwykle istotne w kontekście walki o jak najlepszą pozycję przed play offami. Gospodarze od samego początku próbowali narzucić własne warunki, jednak puławianie starali się uniemożliwić im coraz lepszą grę. Na całe szczęście dla kibiców zgromadzonych w hali im. Ryszarda Matusiaka, Chrobry mozolnie budował przewagę. Druga połowa nie przyniosła zmian. Podopieczni Bogdana Kowalczyka mieli spore problemy ze zbudowaniem ataku pozycyjnego, a na ich drodze stawał także dobrze dysponowany Rafał Stachera. Dzięki takiej postawie szczypiorniści z Głogowa zapisali na swoim koncie kolejne ważne zwycięstwo.

Orlen Wisła Płock – MKS Zagłębie Lubin 36:22 (20:15)

Co prawda płocczanie przystępowali do spotkania bez swoich dwóch liderów, czyli Mariusza Jurkiewicza i Marcina Lijewskiego, to nie ulegało wątpliwości, że każdy inny wynik, niż ich wysokie zwycięstwo, byłby niespodzianką. Początkowo „Nafciarze” nie byli zbyt aktywni, jednak na właściwe tory wskoczyli po kilkunastu minutach gry. Efektywne okazywały się dogrania do koła, a świetną formę udowodnił również Marcin Wichary. Po przerwie podopieczni Manolo Cadenasa powiększyli przewagę, więc Zagłębie musiało już pogodzić się z porażką (26:17; 42 min.). Porażka lubinian sprawia, że są oni w trudnej sytuacji. Muszą walczyć nie tylko z kontuzjami, ale także z awansem do fazy play off.

KPR Legionowo – Górnik Zabrze 25:31 (8:14)

Pierwsze minuty spotkania były niezwykle wyrównane, choć sporo było błędów własnych. Największym mankamentem gospodarzy była jednak skuteczność, a raczej jej brak. Napędzało to dobrą grę bramkarza zabrzan, Sebastiana Kickiego, co umożliwiało wyprowadzenie kontrataków. W drugiej połowie KPR w dalszym ciągu miał problemy z trafieniem do bramki Górnika., którego grę w ataku napędzał Mariusz Jurasik. Wysoka przewaga gości pozwoliła im na spokojną wygraną i przygotowanie się do rewanżowego spotkania w 1/8 Challenge Cup.

PGE Stal Mielec – MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. 34:29 (17:10)

Choć pod wodzą nowego trenera Piotrkowianin spisuje się coraz lepiej, to mielczanie nie pozwolili im na zdobycie dwóch punktów. Gospodarze już od pierwszych minut dyktowali własne warunki i systematycznie zwiększali dystans między zespołami, schodząc do szatni z zapasem siedmiu bramek. Nie inaczej było po przerwie, bowiem „Czeczeńcy” pewnie zmierzali po dwa punkty, które umożliwiły im umocnienie się na siódmej pozycji w tabeli. Drużyna z Piotrkowa Tryb. musi natomiast szukać zwycięstwa w kolejnych spotkaniach.

MMTS Kwidzyn – PE Gwardia Opole 36:30 (20:16)

Spotkanie w Kwidzynie miało być dla gospodarzy okazją na poprawienie atmosfery w drużynie i sięgnięcie po zwycięstwo. Początek nie zapowiadał jednak łatwej przeprawy i przyznać trzeba, że goście z Opola ambitnie walczyli, nie pozwalając mu na wypracowanie przewagi (16:16; 27 min.). Sytuacja zmieniła się w ostatnich akcjach pierwszej połowy i w drugiej części meczu, kiedy to podopieczni Krzysztofa Kotwickiego wypunktowali beniaminka i odskoczyli aż na dziesięć trafień (32:22; 48 min.). Wygrana gospodarzy była więc niezagrożona.