Debiut Dujszebajewa

 

Czternasta kolejka PGNiG Superligi zakończyła się wysokimi zwycięstwami drużyn z Kielc, Kwidzyna, Piotrkowa Tryb. oraz Szczecina. Ważne punkty zdobyli także głogowianie, którzy w pewny sposób pokonali mielecką Stal. Nie zawiedli również wicemistrzowie Polski.


Prezes ZPRP Andrzej Kraśnicki wręczył medale reprezentantom Polski za udział w ME 2014 / Fot. G.Trzpil

KS Azoty Puławy – KS Vive Targi Kielce 27:37 (14:19)

Spotkanie w Lublinie było debiutem Talanta Dujszebajewa na ławce kielczan. Jego podopieczni pierwszych minut meczu nie mogli jednak zaliczyć do udanych, bowiem proste błędy własne ułatwiły szczypiornistom Azotów prowadzenie wyrównanej walki (8:7; 14 min.). Sytuacja zmieniła się, gdy trener mistrzów Polski wprowadził na plac gry nowych zawodników. Pozwoliło to gościom wypracować przewagę, która utrzymywała się przez kolejne minuty. Z biegiem czasu puławianie tracili dystans do rywala i musieli uznać wyższość przeciwnika. Choć to pierwsze spotkanie Vive Targów pod wodzą nowego szkoleniowca, to było w nim widać rękę Dujszebajewa, co przejawiało się chociażby w obronie 5-1 i częstym rotowaniem składem.

MMTS Kwidzyn – KPR Legionowo 32:18 (17:9)

Już sam początek udowodnił, że kwidzynianie żądni są rewanżu za spotkanie z pierwszej rundy. Gdy w 8. minucie MMTS prowadził 5:0, o czas poprosił trener KPR-u. Co prawda goście zdołali pokonać Pawła Kiepulskiego, jednak to zespół z Pomorza dyktował warunki i kontrolował przebieg wydarzeń na parkiecie. Druga część meczu nie przyniosła zmian. MMTS szybko powiększył przewagę i pewnie zmierzał po dwa punkty. Sporym problemem dla ekipy Roberta Lisa było przedarcie się przez defensywę gospodarzy. Potwierdzeniem może być jedynie dwanaście zdobytych bramek w przeciągu 50 minut. KPR wykorzystał jednak moment rozluźnienia rywala i zniwelował straty.


Mecz w Lublinie: Azoty – Vive Targi obejrzało z trybun ponad 4 tys. widzów / Fot. G.Trzpil

KS SPR Chrobry Głogów – PGE Stal Mielec 32:27 (16:12)

Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się głogowianie, którzy już trzeci raz w tym sezonie pokonali mielecką Stal. Od pierwszych minut narzucili swój styl i nie dali rywalowi szans na nawiązanie walki (4:0). Pięć bramek przewagi, które podopieczni Krzysztofa Przybylskiego wypracowali na początku spotkania, utrzymali aż do samego końca. Świetnie między słupkami głogowskiej bramki spisywał się Rafał Stachera. Mielczanie nie byli konsekwentni, zbyt szybko kończyli akcję, co zemściło się kolejnymi kontratakami. Dzięki wygranej Chrobry wskoczył na piąte miejsce w tabeli.

MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. – MKS Zagłębie Lubin 35:27 (18:14)

W sobotnim spotkaniu w Piotrkowie Tryb. wyrównane było tylko pierwsze 20 minut (10:10). Właśnie tyle potrzebował zespół Rafała Kuptela, by stać się stroną dyktującą warunki. W pierwszej połowie ich przewaga nie była tak widoczna, jednak po zmianie stron gospodarze wprost zmiażdżyli rywali z Lubina. Przewaga Piotrkowianina w pewnym momencie wynosiła bowiem aż jedenaście trafień (28:17). Było więc pewne, że dwa punkty pozostaną w Piotrkowie Tryb. Zwycięstwo pozwoliło  gospodarzom opuścić ostatnie miejsce w tabeli.  

Górnik Zabrze – Orlen Wisła Płock 29:32 (13:14)

Zabrzanie od samego początku udowodnili, że nie będzie to dla Orlen Wisły łatwe spotkanie. Wicemistrzowie kraju nie potrafili zbudować przewagi, która w najlepszym dla nich momencie wynosiła trzy bramki. Było to spowodowane ich niską skutecznością. Świetnie w szeregach Górnika spisywali się Michał Kubisztal i Bartłomiej Tomczak, którzy w ostatecznym rozrachunku zapisali na swoim koncie kolejno dziewięć i siedem bramek. W drugiej połowie „Nafciarze” wciąż byli na prowadzeniu, ale zabrzanie co chwilę zbliżali się do nich i walczyli do samego końca. Po ostatnim gwizdku sędziów z wygranej cieszyli się jednak goście.

PE Gwardia Opole – Gaz-System Pogoń Szczecin 23:29 (10:15)

Warto zauważyć, iż ostatnie spotkanie 14. kolejki PGNiG Superligi mężczyzn było trenerskim debiutem Tadeusza Jednoroga w barwach Gwardii. Początek zapowiadał się obiecująco, bowiem po prawie 15. minutach opolanie prowadzili 5:4. Na nieszczęście dla nich świetnie dysponowany był Wojciech Zydroń, dzięki któremu szczecinianie w końcu wyszli na prowadzenie, a także serbski bramkarz Tomislav Stojković. Pierwsze minuty drugiej połowy to lepsza gra gospodarzy, co ewidentnie podrażniło przyjezdnych i w konsekwencji pozwoliło odzyskać przewagę. Podopieczni Rafała Białego nie dali sobie wydrzeć dwóch punktów i umocnili się na trzeciej pozycji w tabeli.

Piotr Czajkowski