Strona główna | ZPRP | Oni chyba kochają horrory!

Oni chyba kochają horrory!

 

Na otwarcie fazy zasadniczej mistrzostw Europy reprezentacja Polski wygrała z Białorusią 31:30 (14:13). Pierwsza połowa nie zwiastowała jeszcze fatalnej dla Biało-czerwonych drugiej połowy meczu. Po przerwie to rywale cały czas dyktowali warunki, prowadząc już nawet czterema bramkami. Niesamowita pogoń w ostatnich minutach dała jednak Polakom upragnione zwycięstwo i dwa punkty!

 

Podopieczni Michaela Bieglera bardzo dobrze rozpoczęli to spotkanie, zapunktowali obaj nasi skrzydłowi – Jakub Łucak i Adam Wiśniewski, po golu dołożyli Bartosz Jurecki i Mariusz Jurkiewicz i po chwili nasz zespół wygrywał 4:2.

Niestety przestój w ataku, dziewięć kolejnych minut bez zdobytej bramki, kosztował nas utratę trzech goli i co za tym idzie prowadzenia (4:6). Naszą niemoc w ofensywie przełamał w końcu Krzysztof Lijewski i to od razu dwukrotnie!

W drugim kwadransie pierwszej połowy rezultat przez większość czasu oscylował wokół remisu. Warto wspomnieć o rzucie karnym wykorzystanym przez Patryka Kuchczyńskiego, co w tym turnieju wcale nie jest sprawą oczywistą. Podobną szansę zmarnował na początku meczu starszy z braci Jureckich, który z siedmiu metrów trafił w poprzeczkę białoruskiej bramki.

Po raz kolejny dobrze prezentował się też Łucak, który w kolejnej akcji wykorzystał ładną asystę Jurkiewicza i pokonał Vitalija Charapienkę. Po chwili gola z dystansu dołożył Karol Bielecki i zrobiło się 8:6 dla Polski. To było pierwsze trafienie „Koli” na tych mistrzostwach.

Grę Białorusinów ciągnął Siergiej Rutenka, znakomity rozgrywający nie mylił się z dalszej odległości, miał też 100% skuteczności z rzutów karnych, potrafił też obsłużyć kolegów dokładnym podaniem, które otwierało drogę do bramki strzeżonej przez Sławomira Szmala. W polskich szeregach wyróżniał się z kolei Mariusz Jurkiewicz, który po trzydziestu minutach miał na swoim koncie cztery trafienia.

Do przerwy Polska, po raz pierwszy w tym turnieju, prowadziła, było 14:13.

Niestety, tym razem z kolei zupełnie odwrotnie niż we wcześniejszych meczach, Biało-czerwoni źle rozpoczęli drugą część spotkania. Rywale wykorzystali szansę i zdobyli dwie bramki z rzędu (14:15).

Między  słupkami polskiej bramki Michael Biegler dał w końcu szansę Piotrowi Wyszomirskiemu, który nie pojawił się na placu gry w pierwszej rundzie czempionatu. Wyszu wykorzystał swoją szansę trzy razy broniąc w trudnych sytuacjach, szczególnie ekwilibrystyczna interwencja prawą nogą po rzucie Maksyma Babiczewa w dolny róg bramki, mogła się podobać.

 

Sytuacja wróciła do równowagi po ośmiu minutach gry, gole Syprzaka, Jurkiewicza i Kuchczyńskiego przyniosły wynik 19:18 dla Biało-czerwonych. Nie cieszyliśmy się jednak długo z tego prowadzenia, bowiem kłopoty ze skutecznością to prawdziwa zmora naszej drużyny w Danii.

Raz po raz wręcz trafialiśmy w Charapienkę, a koledzy białoruskiego golkipera nie mieli podobnych problemów po drugiej stronie boiska. Na kwadrans przed końcem Polacy przegrywali już 20:23 i szkoleniowiec naszego zespołu natychmiast zareagował prosząc o przerwę w grze.

Po wznowieniu niemrawe ataki Biało-czerwonych rozruszał Lijewski, rozgrywający zanotował dwa ważne trafienia i znacząco przyczynił się do zmniejszenia strat do jednej bramki (24:25 w 50. minucie). Po drugiej stronie po profesorsku grał Rutenka, notując na swoim koncie kolejne gole i asysty.

Kolejne błędy pod białoruską bramką kosztowały nas bardzo wiele, mnożyły się straty i rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Kiedy do końca pozostawało pięć minut przegrywaliśmy już 25:29…

Nadzieje w serca polskich kibiców wlały gole braci Jureckich (29:30), mieliśmy 100 sekund na odmienienie losów meczu. Białoruś zgubiła piłkę, a gol Kuchczyńskiego dał remis po 30.

Co więcej w kolejnej akcji rywale ponownie kompletnie się pogubili i Polakom pozostało osiem sekund na wykonanie decydującej akcji. Bohaterem okazał się Mariusz Jurkiewicz, który po indywidualnej akcji umieścił piłkę w bramce rywali! 31:30 dla Biało-czerwonych i koniec!

POLSKA – BIAŁORUŚ 31:30 (14:13)

POLSKA: Szmal, Wyszomirski – Jaszka, Lijewski 5, Bielecki 1, Wiśniewski 2, Jurecki B. 5, Jurecki M. 1, Grabarczyk, Jurkiewicz 8, Syprzak 1, Łucak 2, Krajewski, Kuchczyński 6, Szyba, Chrapkowski.

BIAŁORUŚ: Kotliński, Czerepienko – Rutenka S. 9, Babiczew 4, Rutenka D. 4, Sziłowicz 4, Nikulenkow 4, Browka 3, Kamyszik 2, Zajcew, Kniaziew, Szumak, Baranow, Astraszapkin, Niaziura, Czystebajew, Siemienow.

Sędziowali: Krstic – Ljubic (Słowenia)

SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA NASZ KANAŁ NA YOUTUBE! OGLĄDAJ FILMY ZZA KULIS MISTRZOSTW EUROPY DANIA 2014.

/Fot. Grzegorz Trzpil (ZPRP)