Strona główna | ZPRP | Dużo zależy od głowy

Dużo zależy od głowy

 

Rafał Gliński z uwagą ogląda mecze z udziałem reprezentacji Polski podczas mistrzostw Europy. Zawodnik Stali Mielec był bardzo blisko wyjazdu do Danii z zespołem narodowym, ale kontuzja łydki niemal w ostatnim momencie pokrzyżowała plany brązowemu medaliście MŚ 2009. Piłkarz z zespołem klubowym przebywa na turnieju w słowackim Hlahovcu, gdzie już pokazał się na boisku. 

– Oczywiście, że oglądam mecze naszej reprezentacji. Z zastrzeżeniem, gdy na przeszkodzie nie stają obowiązki  klubowe. W meczu otwarcia z Serbią zabrakło nam skuteczności rzutowej. To było efektem błędów w ataku i braku zrozumienia na boisku. Mała liczba straconych bramek dobitnie świadczy o tym, że w obronie dobrze sobie radzimy – ocenił Gliński.

Jego zdaniem spotkanie z Francją było super walką, którą „fajnie się oglądało”. Porażki odniesione w takim stylu i z tak wymagającym rywalem można wybaczyć. – Ręce same składały się do oklasków – dodał zawodnik.

Gliński decydujący o awansie do drugiej rundy ME mecz z Rosją oglądał głównie w internecie. Był też w stałym kontakcie z żoną, która podawała aktualny wynik smsami. W tym samym czasie jechał  z klubową drużyną na turniej do Hlahovca. Stal pokonała tam gospodarzy, czołowy klub na Słowacji – HC Sportę 30:29. W następnych meczach zmierzy  się z zespołem Zubri (Czechy) i Zomimak (Macedonia). Gliński śmiejąc się potwierdził, ze pokazał się już na boisko w tym turnieju – kilkadziesiąt sekund. Łydka już nie dokucza. Piłkarz czuje się coraz lepiej i od środy ma zacząć trenować z pełnym obciążeniem. 

– Pierwsza połowa przegrana z Rosjanami 10:14 nie nastrajała optymizmem – nawiązał do trzeciego występu Polaków w ME. – Po przerwie „Kasa” dalej potwierdzał wielką klasę, a nasza obrona zaczęła wreszcie doskonale funkcjonować. Poszło z tego dużo kontr i padły ładne bramki. Najpierw pozwoliło to doskoczyć do rywala, a później od niego się oderwać. W piłkę ręczną potrafimy grać. Bardzo wiele zależy jednak od głowy – dodał.

Gliński najbliższego rywala Polski – Białoruś widział w akcji podczas niedawnego turnieju Provident Cup na Węgrzech. – Tam przegraliśmy jedną bramką, ale to było nasze pierwsze spotkanie w turnieju. Z meczu na mecz, podobnie jest w Danii, gramy coraz lepiej. Nabieramy pewności siebie. Z Białorusią powinniśmy  wygrać, ale dalej będzie coraz ciężej. Przyjdzie nam grać ze Szwecją i Chorwacją. Jesteśmy jednak na właściwych torach. Nabieramy rozpędu – zakończył reprezentant Polski.