Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | W Szczecinie emocje do końca

W Szczecinie emocje do końca

 

Kobieca PGNiG Superliga po wznowieniu rozgrywek nabiera rozpędu. 12. kolejkę trzeba zapisać na konto gospodarzy, z wyjątkiem meczu w Szczecinie, gdzie miejscowa Pogoń podzieliła się punktami ze Startem Elbląg. Liderem pozostał MKS Selgros Lublin, który rozgromił KPR Jelenia Góra 30:14.


Vistal Gdynia – SPR Olkusz 34:25 (18:12)

Mecz gdynianek z ligowym outsiderem zaliczany jest do styczniowego maratonu podopiecznych Jensa Steffensena. W tym okresie Vistal ma zaplanowanych aż siedem spotkań. Potyczka z drużyną z Olkusza miała poprawić humory kibicom z Trójmiasta. Zepsuła je porażka 18:21 (mecz awansem z 17.kolejki) sprzed dwóch dni z Energą AZS Koszalin. I rzeczywiście pierwsza połowa przebiegała zgodnie z planem. Vistal dużo bramek zdobył po kontratakach, które kończyły młode skrzydłowe – Katarzyna Janiszewska i Magdalena Pawłowska. Wysokie prowadzenie uśpiło czujność zespołu gospodarzy, gdynianek, a ambitne rywalki zaczęły systematycznie odrabiać straty. W 43 minucie meczu Vistal prowadził już różnicą zaledwie jednej bramki (21:20). Czas wzięty przez trenera Steffensena i okrzyki dezaprobaty rozczarowanych kibiców zmobilizowały jednak gospodynie, które ostatecznie wygrały pewnie i wysoko.

KGHM Metraco Zagłębie Lubin – MKS Olimpia-Beskid Nowy Sącz 27:22 (12:11))

Zawodniczki Zagłębia miały najdłuższą przerwę ze wszystkich drużyn kobiecej Superligi. Podopieczne Bożeny Karkut pierwszy mecz o ligowe punkty w tym roku rozpoczęły w kiepskim stylu. Po pierwszych pięciu minutach przegrywały 0:3. Później lubinianki odrobiły straty i gra się wyrównała. Do przerwy Zagłębie prowadziło najmniejszą możliwą różnicą bramkową, a mogło być jeszcze gorzej gdyby nie znakomita postawa w bramce Moniki Maliczkiewicz. Do 52 min (22:21) trudno było wskazać zwycięzcę tego spotkania. W tym momencie Katarina Dubajova nie wykorzystała rzutu karnego, a gospodynie, grając w przewadze dorzuciły do swego dorobku kilka bramek, tracąc tylko jedną. – To był kolejny dobry mecz w naszym wykonaniu – przyznała trener zespołu Olimpia/Beskid Lucyna Zygmunt. –Jeżeli zespół utrzyma ten rytm, to w kolejnych meczach powinno być dobrze.


W Lublinie MKS Selgros nie dał szans KPR Jelenia Góra / Fot. M.Paśnikowska

MKS Piotrcovia – Piotrków Tryb. – KPR Ruch Chorzów 29:28 (14:16)

Nieprawdopodobnych wręcz emocji dostarczyły zawodniczki obu drużyn. W tym meczu było chyba wszystko: obronione i przestrzelone rzuty karne, groźne kontuzje, czerwona kartka i nieoczekiwane zwroty akcji. Przyjezdne rozpoczęły w najlepszym z możliwych stylów – od prowadzenia 3:0. Potem koncert gry pokazała najskuteczniejsza piłkarka Piotrcovii Agata Wypych, która do przerwy zdobyła 9 ze swoich 12 goli. Po przerwie dalej trwała regularna wymiana ciosów, a wynik oscylował wokół remisu. Gdy rozpoczynał się ostatni kwadrans gry doskonale spisująca się w bramce Justyna Jurkowska została odwieziona do szpitala z podejrzeniem zerwania więzadeł w kolanie. Jej zastępczyni, kapitan zespołu – Beata Skura obroniła dwa rzuty karne egzekwowane przez chorzowianki. W dramatycznej końcówce Aleksandra Mielczewska wyprowadziła zespół gospodarzy na dwubramkowe prowadzenie, które okazało się nie do odrobienia dla rywalek.

MKS Selgros Lublin  – KPR Jelenia Góra 30:14 (16:8)

To była druga konfrontacja tych zespołów w ciągu dwóch dni. Najpierw mistrzynie kraju w 1/8 finału Pucharu Polski pewnie pokonały w Łukowie jeleniogórzanki 42:28, by w walce o ligowe punkty nie dać rywalkom również najmniejszych szans. Zwycięstwo 30:14 jest najwyższą wygraną MKS odniesiona w tym sezonie na własnym parkiecie. W tym spotkaniu bez historii warto odnotować dwa rzuty karne obronione przez Ekaterinę Dzhukevą. Jeleniogórzanki były bezradne nawet wówczas, gdy grały w podwójnej przewadze. Teraz mistrzynie Polski czekają je aż cztery mecze na wyjeździe z rzędu, w tym rywalizacja z Vistalem Gdynia i KGHM Metraco Zagłębie Lubin.


Pogoń Handball Szczecin – EKS Start Elbląg 29:29 (15:15)
)

Szlagierem kolejki miał był mecz w Szczecinie. Wydarzenia na boisku w pełni potwierdziły te zapowiedzi. Kibice zobaczyli aż cztery uczestniczki MŚ 2013. Z jednej strony wystąpiły – Monika Stachowska i Malgorzata Stasiak, a z drugiej Kinga Grzyb i Katarzyna Koniuszaniec, które poprowadził z ławki trenerskiej asystent Kima Rasmussena, Antoni Parecki. Początkowo nieznaczną przewagę wypracowała Pogoń. W jej szeregach punktowała najskuteczniejsza zawodniczka PGNiG Superligi, Agata Cebula (9 bramek). Rywalki w pierwszej części popełniały zbyt dużo prostych błędów. W zasadzie w tym okresie cały czas musiały „gonić” wynik. Pierwszy remis odnotowano po kontrze, obchodzącej tego dnia urodziny, Kingi Grzyb, która ustaliła przebieg rywalizacji po pierwszej połowie. Po zmianie stron gra się wyrównała. Zdobywano już mniej bramek niż przed przerwą. Wynikało to z bardziej zaciętej obrony, ale również i zmęczenia zawodniczek dobrym tempem meczu. Start dużo korzyści notował po rzutach z dystansu Moniki Aleksandrowicz. Rezultat tuż przed finałową syreną, ustaliła Katarzyna Cekała. Trzeba obiektywnie przyznać, że remis nie krzywdzi żadnej z drużyn

pauzowała: Energa AZS Koszalin.