Strona główna | ZPRP | Żelazna obrona rywalek

Żelazna obrona rywalek

 

Przed Biało-czerwonymi szansa na przejście do annałów polskiej piłki ręcznej. Awans do półfinału MŚ byłby wydarzeniem historycznym, ale najpierw w meczu 1/4 trzeba pokonać Francuzki. Rywalki, choć ich zespół znajduje się w przebudowie, spisują się w Serbii znakomicie. Wygrały wszystkie dotychczasowe sześć spotkań i uchodzą za zdecydowane faworytki starcia z reprezentacją Polski.

Trójkolorowe zarzekają się jednak, że są dalekie od lekceważenia Polek. – Wiemy dobrze, że z tego typu zespołami, gdy poczują euforię i smak zwycięstw, bardzo trudno jest grać – mówi obrotowa Nina Kamto.

Francuzki bronią w Serbii srebrnego medalu czempionatu globu, wywalczonego w 2011 roku w Brazylii, co więcej dwa lata wcześniej, w Chinach, również wywalczyły tytuł wicemistrzyń świata.

Inna sprawa, że od tego czasu zmienił się ich trener, legendarnego Oliviera Krumbholza zastąpił Alain Portes, nie obyło się też bez zmian kadrowych, w drużynie pojawiło się wiele młodych zawodniczek.

Warto dodać, że nasze dzisiejsze rywalki wyróżniają się w serbskich mistrzostwach najlepszą obroną, tracąc średnio jedynie 16,5 bramki na mecz. Mają na swoim koncie sześć zwycięstw, w tym nad doświadczonymi Koreankami oraz mistrzyniami Europy i wicemistrzyniami olimpijskimi Czarnogórkami.

Po zwycięstwie nad Rumunią, nastroje w polskim obozie są optymistyczne. – Przed wyjazdem do Serbii niewiele osób w nas wierzyło, a teraz zainteresowanie jest ogromne. Mamy jednak chłodne głowy i wiemy, że zrobiłyśmy już więcej niż od nas oczekiwano, a teraz przed nami ogromna szansa. Niczego nie musimy, ale bardzo, bardzo chcemy! – zgodnie mówią Biało-czerwone.

Na zakończenie przytoczmy znamienne słowa Bartłomieja Jaszki. – W meczu z Norwegią dziewczyny popełniły trochę błędów w ataku, dlatego przegrały. Ale biły się z mistrzyniami, ile miały sił. Już wtedy zauważyłem, jak dobrą robotę wykonuje trener Rasmussen, i czułem, że Polki jeszcze w tym turnieju zaistnieją. Z Rumunkami "pozamiatały" w 10 minut. Wtedy stanęły w obronie tak twardo, że rywalki nie miały nic do powiedzenia – mówi rozgrywający męskiej reprezentacji.

Oby podopieczne duńskiego szkoleniowca równie dobrze broniły w środowy wieczór. Wygrana będzie wynikiem historycznym, kobieca reprezentacja Polski jeszcze nigdy nie znalazła się w najlepszej czwórce wielkiego turnieju. Czy stanie się to dzisiaj? Odpowiedź na to pytanie poznamy około godziny 19:00.