Pogoń nie zawodzi

 

W pierwszej kolejce rundy rewanżowej pewne zwycięstwa odniosły drużyny Gaz-System Pogoni, Vive Targów oraz Orlen Wisły. Cenne punkty zdobył Piotrkowianin, który zremisował z puławskimi Azotami, natomiast bliska przegranej w spotkaniu z beniaminkiem była mielecka PGE Stal. W Opolu zwyciężyli za to lubinianie.

KPR Legionowo – PGE Stal Mielec 27:28 (12:16)

Już od pierwszych minut zawodnicy obu drużyn dobrze prezentowali się w defensywie, jednak więcej problemów mieli gospodarze, którzy popełniali niepotrzebne błędy w ataku. Umożliwiało to mielczanom wyprowadzenie kontrataków, które na bramki zamieniał Łukasz Janyst. Początek drugiej połowy również należał do „Czeczeńców” i przy stanie 12:18 wydawało się, że pewnie zmierzają po zwycięstwo. Powiew świeżości w szeregach gospodarzy wniósł Paweł Gawęcki. Z akcji na akcję beniaminek zmniejszał straty, prezentując się o wiele lepiej niż goście, dzięki czemu KPR był w stanie doprowadzić do remisu. Po ostatnim gwizdku z dwóch punktów cieszyli się jednak podopieczni Pawła Nocha, którym w ostatnich akcjach dopisało szczęście. 

Gwardia Opole – MKS Zagłębie Lubin 32:35 (18:17)

Gospodarze wyszli na parkiet niezwykle zmotywowani, by odnieść pierwsze w tym sezonie zwycięstwo na własnym parkiecie. Do bramki rywala trafiali Remigiusz Lasoń i Michał Szolc, wiec już w 7. minucie o czas poprosił trener Szafraniec. Świetnie dysponowany był Lasoń, który przy stanie 13:10 miał na swoim koncie siedem bramek. Sygnał do lepszej gry lubinian dał Dawid Przysiek, co poskutkowało odrobieniem strat (15:15). Druga połowa to niezwykle wyrównana gra, bowiem żadna z drużyn nie była w stanie wypracować przewagi, a prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Z coraz lepszej strony prezentowali się goście, którzy stwarzali zagrożenie m.in. szybkimi wznowieniami, dzięki czemu dwa punkty pojechały do Lubina. 

Trener Rafał Biały zanotował z Pogonią dziewiąte zwycięstwo w sezonie / Fot. Pogoń Szczecin


MMTS Kwidzyn – Gaz-System Pogoń Szczecin 26:33 (15:15) 

Szczecinianie pragnęli powtórzyć wysoką wygraną z pierwszego spotkania pomiędzy obiema drużynami, ale gospodarze nie pozwolili im na łatwe wypracowanie przewagi i po wymianie ciosów, prowadzili różnicą trzech bramek (16 min.). Szczypiorniści MMTS-u mieli okazję na zwiększenie dystansu, ponieważ cztery minuty kary – za uniemożliwienie wznowienia gry z autu i za protesty – otrzymał Wojciech Zydroń, jednak nie zdołali rzucić nawet jednej bramki. Lepiej poradzili sobie goście, którzy wyszli na prowadzenie. Od stanu 19:20 popis gry dał Tomislav Stojković, który przez kolejne szesnaście minut dał się pokonać tylko dwukrotnie. Umożliwiło to podopiecznym Rafała Białego zwiększyć przewagę do dziesięciu bramek i prowadzić spokojną grę aż do samego końca. 


Górnik Zabrze – KS Vive Targi Kielce 20:35 (10:20)

Przed meczem doszło do miłej uroczystości, bowiem karierę zakończył jeden z najbardziej popularnych szczypiornistów z Zabrza, Dariusz Mogielnicki. Borykający się z problemami kielczanie już od samego początku pragnęli zaprezentować swoje umiejętności. W pełni im to się udało, bowiem wykorzystanie błędów gospodarzy umożliwiło wypracowanie solidnej przewagi (1:6; 7 min.). Zabrzanie ambitnie walczyli i głównie za sprawą Mariusza Jurasika poprawili swoją grę, jednak nie byli w stanie nawiązać kontaktu z rywalem. Kielczanie kontrolowali przebieg wydarzeń i nie dali się dogonić (11:23; 38 min.). W drugiej połowie z bardzo dobrej strony prezentował się Sebastian Suchowicz, ale nie przeszkodziło to mistrzom Polski w utrzymaniu różnicy i spokojnym zdobyciu kolejnych dwóch punktów. 


KS Azoty Puławy – MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. 32:32 (17:19)

Obie drużyny zaczęły grę od wymiany ciosów. Goście zawodzili w obronie, jednak ich atak pozycyjny był nie do zatrzymania. Świetną formę prezentował Maciej Pilitowski, dzięki któremu przewaga Piotrkowianina wyniosła nawet cztery bramki. W drugiej połowie podopieczni Rafała Kuptela kontynuowali swoją dobrą grę i dopiero skuteczne interwencje Rafała Grzybowskiego pozwoliły Azotom na remis. Przyjezdni nie zamierzali jednak zmarnować okazji na korzystny rezultat, a ich ambitna gra i walka zakończyła się podziałem punktów. Podopieczni Bogdana Kowalczyka mieli szansę wygrania tego spotkania, ale zmarnowali ostatnią akcję.


KS SPR Chrobry Głogów – Orlen Wisła Płock 24:32 (14:18)

Płocczanie, choć pojechali do Głogowa w osłabionym składzie, od samego początku pragnęli zaznaczyć chęć rehabilitacji po ostatnim meczu ligowym. Gdy przy stanie 6:7 w bramce gości pojawił się Marcin Wichary, „Nafciarze” mieli możliwość wyprowadzenia kontrataków, dzięki którym powiększyli prowadzenie i kontrolowali wydarzenia. W końcówce tej części meczu głogowianie zmniejszyli straty, a gdy po przerwie zdobyli kolejne trafienie, mogło się wydawać, że Chrobry nawiąże walkę z wicemistrzem Polski. Gra toczyła się jednak pod dyktando przyjezdnych i choć momentami pełna była prostych błędów, to świetnie spisywali się obaj bramkarze. Szczypiorniści Orlen Wisły pewnie zmierzali po dziesiąte zwycięstwo w sezonie.