Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Wisła straciła punkt w Kwidzynie

Wisła straciła punkt w Kwidzynie

 

W 11. kolejce PGNiG Superligi mężczyzn pewne zwycięstwa odnieśli piłkarze ręczni z Kielc oraz Szczecina, natomiast w Głogowie walka toczyła się do samego końca. W środę kibice byli świadkami nie lada emocji, bowiem mecze w Kwidzynie oraz Mielcu zakończyły się podziałem punktów. Kolejkę zamknęło czwartkowe zwycięstwo Górnika Zabrze.

Gwardia Opole – KS Vive Targi Kielce 20:35 (7:19)

Spotkanie z Gwardią miało dać kielczanom możliwość przećwiczenia pewnych rozwiązań przed dużo ważniejszym spotkaniem w ramach Ligi Mistrzów z francuską Dunkierką. Szczelna oraz aktywna defensywa gości pozwoliła im na wyprowadzanie kontrataków, dzięki czemu już od początku mistrzowie Polski wypracowali wysoką przewagę. Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie, w której podopieczni Bogdana Wenty uspokoili grę, uważając na to, by nie złapać kontuzji. Umożliwiło to opolanom nawiązanie walki, jednak nie byli oni w stanie zagrozić utytułowanym rywalom.

KPR Legionowo – Gaz-System Pogoń Szczecin 22:31 (10:17)

Zespół gospodarzy przystępował do spotkania bez Pawła Gawęckiego i Mateusza Szmulika, natomiast szczecinianie wystąpili w tym samym składzie, w którym tydzień wcześniej pokonali mielecką Stal. Od pierwszych minut znakomicie funkcjonowała defensywa gości, co sprawiało spore problemy zawodnikom beniaminka. Bardzo dobrze spisywali się również bramkarze obu zespołów, dzięki czemu zgromadzeni w Arenie Legionowo kibice obserwowali wyrównane spotkanie. KPR popełnił jednak kilka błędów, które zemściły się kontratakami i przewagą gości. Podopieczni Rafała Białego utrzymali ją aż do ostatniego gwizdka sędziów i mogli cieszyć się z kolejnej wygranej.

KS SPR Chrobry Głogów – MKS Zagłębie Lubin 26:20 (9:8)

Bohaterami pierwszych minut byli bramkarze: Rafał Stachera oraz Bartosz Dudek. Dopiero w 5. minucie wynik otworzył Michał Bartczak, a po kwadransie lubinianie mieli o dwie bramki więcej (2:4). Gospodarze odrobili straty i dzięki dobrej defensywie oraz dyspozycji Stachery, pierwszą połowę zakończyli z minimalną zaliczką. Po powrocie na parkiet obie drużyny prowadziły wyrównaną grę, jednak tylko do 45. minuty. Wtedy to ponownie dał o sobie znać bramkarz Chrobrego, dzięki któremu głogowianie mogli wyprowadzić kontrataki (19:15; 51 min.). W końcówce goście byli bezsilni i nie zdołali odrobić strat. Była to pierwsza porażka Zagłębia od czasu powrotu Jerzego Szafrańca na ławkę trenerską.


W Kwidzynie MMTS postawił się Wiśle /Fot. MMTS Kwidzyn

MMTS Kwidzyn – Orlen Wisła Płock 21:21 (15:9)

Zgodnie z zapowiedzią spotkanie w Kwidzynie przyniosło wiele emocji. Osłabiona Orlen Wisła miała problemy z dobrze grającymi gospodarzami, których grę prowadził Tomasz Klinger (9:4; 19 min.). Przewaga kwidzynian rosła, bowiem goście mieli spore problemy z defensywą rywala. Druga połowa to już nieco inny obraz gry. Do bramki „Nafciarzy” wszedł Marin Šego, a przewaga MMTS-u zaczęła topnieć. Szczypiorniści z Pomorza wydawali się bezradni i swoją pierwszą bramkę w tej części meczu zdobyli dopiero w 41. minucie. W końcówce wydawało się, że płocczanie przejęli inicjatywę, jednak ostatecznie doszło do podziału punktów.

PGE Stal Mielec – KS Azoty Puławy 31:31 (16:10)

Do spotkania ze Stalą puławianie przystąpili w bardzo okrojonym składzie. Bogdan Kowalczyk miał bowiem do dyspozycji tylko jedenastu zawodników. Początek należał do mielczan, którzy prowadzili 6:2, co podrażniło gości (6:8). „Czeczeńcy” ponownie pokazali klasę i zdobyli kolejne bramki, dzięki czemu na przerwę schodzili z sześcioma bramkami zaliczki. W drugiej części meczu puławianie zmienili system obrony na 5+1, co okazało się bardzo dobrą decyzją. To goście dyktowali warunki i na dwie minuty przed końcem prowadząc różnicą dwóch bramek (29:31), jednak Stal nie odpuściła i w ostatnich akcjach wyrwała Azotom jeden punkt.   

Górnik Zabrze – MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. 37:26 (19:12)

W ostatnim meczu jedenastej kolejki zabrzanie podjęli na własnym parkiecie ostatnią drużynę tabeli. Goście nawiązali walkę jedynie w pierwszych minutach, kiedy to udało im się nawet wyjść na prowadzenie (2:3). Wynikało to jednak z dekoncentracji gospodarzy, którzy szybko wskoczyli na właściwe tory i wypracowali siedmiobramkową przewagę. Debiutujący na ławce trenerskiej Piotrkowianina Rafał Kuptel nie był w stanie odmienić losów spotkania. Jego podopieczni starali się prowadzić grę systemem „bramka za bramkę”, ale to Górnik kontrolował przebieg wydarzeń i nie pozwolił im na nic więcej.