Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Czarna seria Vive

LM: Czarna seria Vive

 

Zawodnicy Vive Targów Kielce doznali trzeciej z rzędu porażki w Lidze Mistrzów. Tym razem po bardzo słabym spotkaniu przegrali na wyjeździe z Dunkerque HB 25:30. Dla Francuzów są to pierwsze punkty w tej edycji Champions League.

Zespół Bogdana Wenty żądny był zwycięstwa, bowiem ostatnie mecze nie napawały optymizmem i wiele mówiło się o kryzysie kielczan. W składzie mistrza Polski zabrakło tylko Tomasza Rosińskiego, natomiast w szeregach gospodarzy nie wystąpili: Theophile Causse, Julian Emonet oraz Mickael Grocaut.

Początek meczu to agresywna obrona Polaków, którzy wraz z dobrze dysponowanym w bramce Sławomirem Szmalem w 12. minucie prowadzili różnicą czterech bramek (2:6). Spotkało się to z reakcją trenera francuskiej drużyny. Przerwa ta wybiła zawodników Vive z rytmu i zaczęli oni mieć problemy ze skutecznością. Napędzało to bramkarza Vincenta Gerarda, który z łatwością odbijał kolejne rzuty. Dobrze funkcjonowała też współpraca z obrotowym, a dzięki bramce Jalleledine’a Touati, Francuzi doprowadzili do remisu. Chwilę później wyszli na pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie (10:9).

Końcówka pierwszej połowy należała do gości, którzy grali w osłabieniu, jednak dyktowali warunki, głównie za sprawą Krzysztofa Lijewskiego oraz Manuela Strleka. Dzięki wspomnianej dwójce podopieczni Bogdana Wenty do szatni schodzili z zapasem trzech bramek.

Pierwsze minuty drugiej połowy nie zapowiadały tego, co wydarzyło się później. Kielczanie grali do pewnej piłki, stwarzali sobie sytuacje rzutowe, które dość pewnie wykorzystywali. Efektem takiej postawy było prowadzenie różnicą czterech trafień (15:19). Niestety od tego momentu gra gości nie wyglądała już tak samo. Brak koncentracji oraz niewykorzystane akcje zemściły się roztrwonieniem przewagi. Co więcej, Baptiste Butto wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

O czas poprosił trener Wenta, jednak jego wskazówki nie przeniosły się na wydarzenia na parkiecie. Szczypiorniści Vive wydawali się bezradni, oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji, niepotrzebnie śpieszyli się. Gospodarze karcili ich kontratakami i w mgnieniu oka przejęli kontrolę nad meczem. Masa błędów własnych spowodowała, że kielczanie mogli zapomnieć o wygranej. Francuzi natomiast rozkręcali się z akcji na akcję i pewnie zmierzali po pierwsze w sezonie punkty.

Dunkerque HB – Vive Targi Kielce30:25 (12:15)

Dunkerque: Gerard – Nagy 7, Mokrani 6, Butto 5, Guillard 3, Joli 3 (3), Lie Hansen 2, Soudry 2, Afgour 1, Touati 1, Larnon.

Vive Targi: Szmal, Losert – Štrlek 4, Čupić 3, Lijewski 3, Musa 3, Zorman 3, Aginagalde 2, Jurecki 2, Olafsson 2 (1), Tkaczyk 2, Buntić 1, Bielecki, Chrapkowski, Grabarczyk.

Kary: Dunkerque – 6 min. (Afgour, Mokrani, Nagy – 2 min.); Vive Targi – 10 min. (Musa, Tkaczyk, Chrapkowski, Buntić, Grabarczyk – 2 min.)

Sędziowali: Arnar Sigurjonsson oraz Svavar Petursson (Islandia).