Zwycięski Szafraniec

 

Dziewiąta kolejka PGNiG Superligi mężczyzn zakończyć mogła się niespodzianką w postaci przegranych kielczan i płocczan. Obie ekipy obroniły się jednak w samej końcówce i po raz kolejny zwyciężyły. Udany powrót na ławkę trenerską Zagłębia zaliczył Jerzy Szafraniec, a trzecią pozycję w tabeli obronili szczecinianie.

MMTS Kwidzyn – KS Vive Targi Kielce 28:29 (12:15)

Po słabym początku sezonu zawodnicy z Kwidzyna wrócili na właściwe tory. Potwierdzili to w spotkaniu z mistrzem Polski, w którym już od pierwszej minuty próbowali narzucić wysokie tempo. Bardziej doświadczeni goście nie byli w stanie wypracować przewagi i popełniali błędy, umożliwiające MMTS-owi prowadzenie równorzędnej walki. W drugiej połowie kielczanie odskoczyli na 14:19, jednak ambitni gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania (27:27; 55 min.). Końcowe akcje dostarczyły kibicom wiele emocji. Z rzutu karnego trafił Julen Aginagalde, a kary dwóch minut za ciągnięcie za koszulkę nie otrzymał Piotr Chrapkowski, który chwilę później zdobył decydującą o zwycięstwie kielczan bramkę.

SPR Stal Mielec – Orlen Wisła Płock 28:30 (12:14)

W spotkaniu ze Stalą płocczanie musieli radzić sobie bez Mariusza Jurkiewicza, który naderwał mięsień dwugłowy ramienia i nie wystąpi już do końca roku. Pierwsze akcje meczu to pokaz nieskuteczności zawodników wicemistrza Polski, którzy raz po raz obijali słupki bramki strzeżonej przez Krzysztofa Lipkę. Wydawało się, że po przerwie podopieczni Manolo Cadenasa będą kontrolować losy spotkania, jednak gospodarze prezentowali się z bardzo dobrej strony. Ich strata do gości wahała się w granicach 2-3 bramek i gdy mielczanie mieli okazję, by doprowadzić do remisu, zmarnowali ją, co skrzętnie wykorzystali wiślacy.

 

Jerzy Szafraniec zaliczył pierwszą wygraną w sezonie / Fot. MAS
 
KPR Legionowo – MKS Zagłębie Lubin 28:30 (11:15)

Spotkanie z Legionowem był powrotem Jerzego Szafrańca na ławkę trenerską Zagłębia. Obie drużyny przystąpiły do meczu niezwykle zmotywowane. W szeregach KPR-u z dobrej strony prezentował się Michał Prątnicki, który wspólnie z Kamilem Ciokiem i Witalijem Titowem nakręcali atak pozycyjny gospodarz. Po stronie lubinian prym wiódł bramkarz Bartosz Dudek, który raz po raz zatrzymywał rzuty rywali. Zagłębie wypracowało przewagę siedmiu bramek, jednak legionowianie nie odpuścili, wykorzystali gorszy fragment gry gości i zaczęli odrabiać straty. Goście zdołali zatrzymać rozpędzonych gospodarzy, dzięki czemu wygrali po raz drugi w tym sezonie.

KS SPR Chrobry Głogów – MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. 37:30 (21:25)

Początek spotkania to nerwowa gra gospodarzy, przez co popełniali oni wiele prostych błędów. Dopiero w 10. minucie Dominik Płócienniczak wyprowadził swój zespół na prowadzenie (5:4) i od tej pory Chrobry kontrolował przebieg wydarzeń. Wydawało się, że sytuacja nie ulegnie zmianie, jednak ostatni zespół tabeli ambitnie walczył o korzystny rezultat. W szeregi głogowian wkradł się niepokój, który spowodował przestój, a to umożliwiło gościom zdobycie bramki kontaktowej. Podopieczni Krzysztofa Przybylskiego nie pozwolili rywalom na nic więcej i po raz kolejny wypracowali przewagę, inkasując komplet punktów.

Gwardia Opole – Górnik Zabrze 24:33 (16:14)

Mecz miał być dla Górnika spacerkiem, jednak skuteczne interwencje Adama Malchera zatrzymały zabrzan i pozwoliły gospodarzom wyjść nawet na prowadzenie (6:4). Goście nie mieli pomysłu na dobrze dysponowanych gwardzistów i w 25. minucie przegrywali już różnicą sześciu bramek (14:8). O czas poprosił trener Patrik Liljestrand, co zaowocowało odrobieniem strat. Druga połowa to o wiele gorsza postawa opolan, którzy nie byli w stanie przeciwstawić się Górnikowi. Goście grali własnym tempem, które umożliwiło im wypracowanie przewagi i wysoką wygraną nad beniaminkiem.

Gaz-System Pogoń Szczecin – KS Azoty Puławy 37:27 (19:15)

Dziewiątą kolejkę zakończył mecz pomiędzy Gaz-System Pogonią a Azotami, czyli potyczka na szczycie tabeli. Już od początku obie drużyny prezentowały szybką i dobrą piłkę ręczną, prowadząc grę systemem „bramka za bramkę”. Dopiero po kwadransie puławianie wyszli na dwa trafienia przewagi (7:9), jednak już po chwili Pogoń doprowadziła do remisu. Końcowe minuty pierwszej połowy należały do gospodarzy, którzy mozolnie zwiększali dystans nad Azotami (18:14; 27 min.). Podobnie było w drugiej połowie, w której podopieczni Rafała Białego radzili sobie z puławską defensywą i z czasem grali coraz lepiej, zmierzając do szóstego zwycięstwa w sezonie.