Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Siedemnaście bramek Dubajovej

Siedemnaście bramek Dubajovej

 

Mecze, których gospodarzem były zespoły z Lubina i Chorzowa, zakończyły 9.kolejkę PGNiG Superligi kobiet. Zagłębie, po zwycięskich derby Dolnego Śląskiego z KPR Jelenia Góra, objęło przodownictwo w tabeli. Z kolei kibice Ruchu doznali kolejnego zawodu w sezonie. „Niebieskie” we własnej hali uległy Olimpii-Beskid Nowy Sącz, W najbliższy weekend zostanie rozegrana kolejka, po której nastąpi przerwa w rozgrywkach aż do stycznia.

KGHM Metraco Zagłębie Lubin – KPR JeleniaGóra 29:25 (15:10)
Drużyna KPR do spotkania przystępowała z obawami. Nie dość, że przyszło zmierzyć się utytułowanym rywalem, to ze względu na kontuzje nie mogły zagrać podstawowe zawodniczki Beata Skalska i Natalia Winiarska. Początek meczu był bardzo wyrównany, a żadna z ekip nie była w stanie odskoczyć rywalowi na więcej niż jedną bramkę. Z czasem „Miedziowe”zaczęły przeważać, co przełożyło się na prowadzenie pięcioma trafieniami do przerwy. Po zmianie stron do odrabiania strat ambitnie rzuciły się jeleniogórzanki, które dzięki skutecznym akcjom Małgorzaty Buklarewicz zbliżyły się na różnicę trzech bramek. „Miedziowe” szybko odpowiedziały, łapiąc właściwy rytm i wyszły na prowadzenie siedmioma golami. Do końcowej syreny faworytki kontrolowały już przebieg wydarzeń na parkiecie, zwyciężając 29:25. Trener Bożena Karkut po spotkaniu zadowolona była szczególnie z rzutów z drugiej linii w wykonaniu podopiecznych. W szeregach Zagłębia udanie zadebiutowała 20-letnia Brazylijka Juliana Malta Varela.

KPR Ruch Chorzów – MKS Olimpia-Beskid Nowy Sącz 29:34 (16:16)
Gdy podzielimy liczbę zanotowanych bramek przez nowosądeczanki otrzymamy okrągłą liczbę siedemnaście. Właśnie tyle bramek, co jest rekordem sezonu, na swoim koncie zapisała Słowaczka Katarina Dubajova. W przeciwnym obozie kroku próbowała jej dorównać Katarzyna Sadowska, która występ zakończyła z dziewięcioma golami. W drużynie Ruchu zadebiutowała Sabina Kobzar. Ukrainka udane akcje przeplatała błędami. Notę nowej zawodniczki chorzowianek obniża czerwona kartka, którą ujrzała za faul na przeciwniczce. Losy spotkania rozstrzygnęły się na przełomie pierwszego i drugiego kwadransa po przerwie, kiedy to zespół gości rzucił sześć bramek z rzędu. Chorzowianki doznały siódmej porażki (pierwszej pod wodzą trenera Michała Pastuszko) w rozgrywkach i ich sytuacja staje się coraz trudniejsza.