Strona główna | Europejskie Puchary | Liga Mistrzów: sukces Vive i pech Wisły

Liga Mistrzów: sukces Vive i pech Wisły

 

Vive Targi Kielce nie zwalnia tempa. Mistrzowie Polski pokonali w Hali Legionów THW Kiel i z kompletem czterech zwycięstw prowadzą w tabeli grupy B Champions League. Czwarte miejsce zajmuje Orlen Wisła Płock, która po niezwykle wyrównanym meczu przegrała w Kopenhadze z KIF Kolding.

W sobotnim starciu, to niesione znakomitym dopingiem swoich kibiców Vive, kontrolowało przebieg starcia z Kilończykami. Obu zespołom zdobywanie bramek przychodziło z największym trudem, co było wynikiem świetnej gry defensywnej. Mimo wszystko to polska drużyna miała przewagę optyczną i udawało jej się kilkakrotnie obejmować prowadzenie. Duża w tym zasługa dokonującego cudów w kieleckiej bramce Venio Loserta. Do przerwy podopieczni Bogdana Wenty prowadzili 17:11.

Niemcy wyszli na drugą część meczu bardzo zmotywowani i w krótkim czasie udało im się zmniejszyć straty do trzech bramek (21:18 dla Vive). Na szczęście Kielczanie w porę się obudzili, pomogła w tym znakomita dyspozycja Michała Jureckiego, który wziął na siebie ciężar zdobywania bramek. Na pięć minut przed końcowym gwizdkiem było 32:26 dla gospodarzy, ale emocji nie brakowało. Ostatecznie mistrzowie Polski pokonali mistrzów Niemiec 34:29.

  

Wyjazdowy mecz Płocczan rozpoczął się od skutecznych interwencji Kaspra Hvidta i kilku błędów „Nafciarzy”, którzy rozkręcili się dopiero, kiedy rywale grali w osłabieniu. Wypracowana wcześniej przez Duńczyków przewaga utrzymywała się, a ich bardzo dobra defensywa utrudniała płocczanom zdobywanie kolejnych bramek. Ambitni Wiślacy robili wszystko, co w ich mocy, by zdobyć kolejne arcyważne punkty. Bezpośrednio z rzutu wolnego trafił Kamil Syprzak, a chwilę później rzutem z biodra popisał się Marcin Lijewski (8:7; 16 min.).

Wicemistrzowie Polski nieznacznie poprawili swoją grę, a gospodarze zaczęli popełniać zbyt dużo błędów i nie byli w stanie powiększyć swojego dorobku. Manolo Cadenas wysłał do gry dwóch obrotowych, jednak nie pomogło to w rozmontowaniu duńskiej obrony. Wynik utrzymywał Marcin Wichary, który skutecznie zastąpił w bramce Marina Šego, a wynik pierwszej połowy bramką z rzutu karnego ustalił Alberto Rocas.

Goście potrzebowali tylko trzech minut, by doprowadzić do wyrównania, a było to możliwe dzięki bramce z kontrataku Ivana Nikčevicia (14:14). Zawodnicy obu drużyn popisywali się indywidualnymi akcjami oraz aktywną i agresywną grą w obronie, która nieco lepiej funkcjonowała po stronie duńskiej. Wiślacy mieli większe problemy ze znalezieniem drogi do bramki przeciwnika.

Na trzy minuty przed końcem karę dwóch minut otrzymał Bostjan Kavaš i wydawało się, że Duńczycy są na jak najlepszej drodze, by zdobyć dwa punkty. Nic bardziej mylnego, bowiem indywidualną akcją popisał się Nikčević i okres gry w osłabieniu zakończył się remisem. O czas poprosił trener gospodarzy, po powrocie na parkiet trafił Jorgensen i niestety była to ostatnia bramka tego meczu.

/Fot. GT (3)

Vive Targi Kielce – THW Kiel 34:29 (17:11)

Vive: Szmal, Losert – Grabarczyk, Jurecki 8, Tkaczyk, Olafsson, Chrapkowski, Aquinagalde 4, Bielecki, Jachlewski, Strlek 5, Lijewski 4, Buntić, Musa 2, Rosiński 4, Cupić 7 (3).

THW: Sjostrand, Palicka – Hansen 5, Sigurdsson 4, Sprenger 1, Ekberg 5 (2), Lauge 1, Zeitz 2, Jallouz, Klein, Jicha 7 (1), Vujin 4.

KIF Kolding – Orlen Wisła Płock 23:22 (13:11)

KIF: Hvidt, Westphal – Pedersen, Hundstrup 1, Rocas Comas 5 (2), Laen 2, Jensen, Viudes 2, Boessen, Jorgensen 2, Anderson 5, Spellerberg 6.

Orlen Wisła: Šego, Wichary – Wiśniewski 2, Ghionea 7 (1), Nikčević 3, Kwiatkowski, Toromanović, Syprzak 3, Nenadić, Kavaš, Jurkiewicz 5, Lijewski 2, Milas.