Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Beniaminkowie w głównych rolach

Beniaminkowie w głównych rolach

 

Za nami siódma kolejka Superligi mężczyzn, w której pewne zwycięstwa odniosły drużyny z Płocka oraz Kielc. Niezwykle ważne spotkanie wygrały zespoły beniaminków – z Legionowa, a także z Opola. Niespodzianką zakończyło się również niedzielne spotkanie w Kwidzynie, gdzie MMTS pokonał Górnika Zabrze.

Orlen Wisła Płock – KS Azoty Puławy 36:31 (18:12)

Puławianie bez kompleksów i dość niespodziewanie dominowali na parkiecie, dzięki czemu prowadzili 8:3. Spotkało się to z reakcją Manolo Cadenasa, który prosząc o czas przerwał nieporadność swoich podopiecznych. Bardzo dobrze spisywali się obaj bramkarze – Marin Šego oraz Maciej Stęczniewski. Dopiero w 20. minucie na tablicy w Orlen Arenie widniał remis (10:10), a kilka łatwych bramek z kontrataku pozwoliło gospodarzom schodzić do szatni z przewagą sześciu bramek. Początek drugiej połowy meczu nie przypominał jego pierwszych minut. Skutecznymi rzutami oraz asystami popisywał się Petar Nenadić, dzięki któremu różnica bramkowa między zespołami rosła. Płocczanie nie oddali już prowadzenia i ostatecznie zdobyli kolejne punkty.

SPR Stal Mielec – KS Vive Targi Kielce 31:38 (14:19)

Podopieczni Bogdana Wenty bardzo dobrze weszli w mecz i już po sześciu minutach prowadzili 5:1. Vive kontrolowało zmagania na parkiecie, a dobrą formą popisywał się Ivan Čupić. Mielczanom nie pomogło nawet podwyższenie obrony i do szatni schodzili z pięcioma bramkami straty. Nieco inaczej wyglądał początek drugiej połowy, w której „Czeczeńcy” wzięli się do pracy i doprowadzili do stanu 17:20. Mistrzowie Polski nie pozwolili im na nic więcej, a każdy z zawodników wnosił do gry świeżość i kolejne trafienia. Ostatecznie podopieczni Pawła Nocha musieli uznać wyższość kielczan.


W Legionowie cieszyli się z drugiej wygranej w sezonie / Fot. MAS

KPR Legionowo – MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. 33:31 (12:14)

Spotkanie to było niezwykle ważne dla obu drużyn, co sprawiło że początek był bardzo nerwowy oraz pełen błędów. Czołową postacią w barwach gości okazał się bramkarz Piotr Ner, który raz po raz wygrywał pojedynki z zawodnikami beniaminka. Dzięki jego dobrej postawie w pierwszej połowie gospodarze rzucili tylko dziewięć bramek z gry. Drugie trzydzieści minut to ostra gra w obronie Piotrkowianina, która kończyła się kolejnymi dwuminutowymi karami. Goście w pewnym momencie grali w trójkę. KPR okazał się bezlitosny i bardzo dobrze poradził sobie w grze w przewadze. Dobre interwencje Sebastiana Zapory umożliwiły wyprowadzanie kontr i zdobycie kolejnych bramek. Przy stanie 30:26 pewne już było, że dwa punkty pozostaną w Legionowie.

Gaz-System Pogoń Szczecin – MKS Zagłębie Lubin 32:29 (15:13)

Jak dotąd żadna z drużyn nie zdołała wywieźć ze Szczecina punktów. Sobotnie spotkanie nieco lepiej rozpoczęli lubinianie, którzy pragnęli sprawić małą niespodziankę. Za sprawą, powracającego do pełni sił Michała Stankiewicza, Zagłębie prowadziło 9:8, jednak trafienia niezawodnego Wojciecha Zydronia pozwoliły Gaz-System Pogoni schodzić do szatni z bagażem dwóch bramek. Po zmianie stron zawodnicy obu drużyn mieli sporo pretensji do sędziów, którzy co chwilę orzekali kary dwóch minut. Spotkanie było wyrównane, jednak w 52. minucie gospodarze ze stanu 27:26 doprowadzili do 32:26 i ich zwycięstwo było już niezagrożone.

KS SPR Chrobry Głogów – Gwardia Opole 26:27 (13:12)

Po ostatnich dwóch dobrych spotkaniach Chrobry stawiany był w roli faworyta. Potwierdził to także początek meczu, kiedy to głogowianie kontrolowali wydarzenia na parkiecie. W końcówce pierwszej połowy Gwardziści odcięli od podań kołowego Yuri Gromyko oraz indywidualnie pilnowali Mariusza Gujskiego, który napędzał akcje gospodarzy. W drugiej części spotkania do gry podopiecznych Krzysztofa Przybylskiego wkradła się niedokładność i nieskuteczność. Na dodatek dobrze w bramce opolan zaczął spisywać się Łukasz Romatowski, co sprawiło że gra pełna była dramaturgii i emocji. W ostatniej akcji za faul, na wychodzącym na czystą pozycję w kontrataku
rywalu, czerwoną kartkę obejrzał Gujski, a sędziowie wskazali na linię siódmego metra. Formalności dopełnił Remigiusz Lasoń, dzięki czemu opolanie cieszyli się z drugiego w tym sezonie zwycięstwa.

MMTS Kwidzyn – Górnik Zabrze 35:30 (17:16)

Zawodnicy obu drużyn nie zawiedli i stworzyli świetne widowisko. Już od pierwszych minut spotkanie było bardzo wyrównane, pełne walki, a prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Dopiero pod koniec pierwszej połowy zabrzanie zdołali wykorzystać nieskuteczność gospodarzy przez co doprowadzili do stanu 17:16. Po przerwie podopieczni Patrika Liljestranda przejęli inicjatywę i odskoczyli na trzy bramki przewagi. Posypały się czerwone kartki, które ujrzeli kolejno Michał Kubisztal oraz Wiktor Jędrzejewski. Kwidzynianie doprowadzili do remisu, a pokaz umiejętności dał Krzysztof Szczecina, który w ostatnich dziesięciu minutach tylko raz wyjmował piłkę z bramki. Na dodatek szczypiorniści MMTS-u nie mylili się w ataku, co umożliwiło im sprawienie małej niespodzianki.