Zwycięski Chrobry

 

Szósta kolejka PGNiG Superligi mężczyzn przyniosła wiele emocji. Niezwykle cenne punkty zdobyły drużyny Chrobrego Głogów, MMTS-u Kwidzyn i Stali Mielec. Pewne zwycięstwa odniosły drużyny z Kielc i Płocka, natomiast w ostatnim spotkaniu kolejki lepsi okazali się piłkarze ręczni Górnika Zabrze.

KS Vive Targi Kielce – Gaz-System Pogoń Szczecin 41:27 (24:19)

Ze względu na kontuzje w spotkaniu nie wystąpili m.in. Wojciech Zydroń i Mateusz Zaremba, dlatego też trener Rafał Biały miał do dyspozycji tylko dwunastu zawodników. Początek spotkania to wyrównana gra obu zespołów. Zawodnicy nie popisywali się w grze defensywnej i już w 13. minucie na tablicy w Hali Legionów było 10:9. Goście dzielnie trzymali się mistrza Polski, nie pozwalając mu na wypracowanie przewagi. Sytuacja zmieniła się dopiero w drugiej połowie, w której podopieczni Bogdana Wenty poprawili skuteczność a i w obronie byli trudni do przejścia. Na domiar złego dla szczecinian dało o sobie znać zmęczenie, a z dobrej strony pokazali się kieleccy skrzydłowi, dzięki czemu dwa punkty bez problemu pozostały w świętokrzyskim.

MKS Zagłębie Lubin – Orlen Wisła Płock 26:46 (13:22)

Zgodnie z zapowiedzią spotkanie w Lubinie nie przyniosło wyrównanej walki. „Nafciarze” grali ładnie, widowiskowo, a przede wszystkim zespołowo, czego nie można było powiedzieć o gospodarzach. W drużynie Dariusza Bobrka przodowali Mikołaj Szymyślik oraz Dawid Przysiek, jednak nie byli oni w stanie przeciwstawić się dobrze dysponowanym płocczanom. Błędy Zagłębia sprawiły, że przewaga gości rosła i z każdą kolejną akcją ich zwycięstwo stawało się niezagrożone. W 34. minucie czerwoną kartkę za atak na szyję Adama Wiśniewskiego zobaczył Jarosław Paluch. Od tego momentu wicemistrz Polski był bezlitosny, a seria celnych rzutów umożliwiła wygraną różnicą aż dwudziestu bramek.

KS Azoty Puławy – KS SPR Chrobry Głogów 27:28 (12:16)

Początek spotkania należał do gości, którzy dzięki bardzo dobrej postawie w bramce Michała Świrkuli wyprowadzali szybkie akcje i odskoczyli na cztery bramki. Sygnał do ataku dali gospodarzom Adam Babicz i Rafał Przybylski, jednak goście zanotowali cztery trafienia z rzędu i obie drużyny schodziły do szatni przy stanie 12:16. Po przerwie sytuacja nie uległa zmianie, bowiem głogowianie zwiększali swoją przewagę i kontrolowali przebieg spotkania. Podopieczni Bogdana Kowalczyka wzięli się jednak do pracy, co pozwoliło im doprowadzić do remisu. Ostatnie akcje to istna wymiana ciosów i zażarta walka o dwa punkty. Grający w przewadze puławianie, już po ostatnim gwizdku sędziów, stali przed szansą zdobycia bramki z rzutu karnego, jednak Michał Świrkula wygrał pojedynek z Adamem Skrabanią i to Chrobry cieszył się ze zwycięstwa.

Gwardia nie sprostała kwidzynianom /Fot www.gwardiaopole.pl

Gwardia Opole – MMTS Kwidzyn 18:24 (7:11)

Podopieczni Krzysztofa Kotwickiego stanęli przed dobrą okazją na przerwanie serii trzech z rzędu porażek. Zawodnicy obu drużyn nie zachwycali w ataku pozycyjnym, a zdobywane przez nich bramki padały z kontrataków lub rzutów karnych. Goście szybko wyszli na prowadzenie, którego nie oddali aż do 39. minuty. Pierwsze akcje drugiej połowy należały bowiem do Gwardii, która odrobiła straty i doprowadziła do remisu, 12:12. Z biegiem czasu sytuacja ulegała zmianie, gospodarze nie mieli pomysłu na grę w ataku, co umożliwiło kwidzynianom drugie w tym sezonie zwycięstwo.

MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. – SPR Stal Mielec 31:36 (18:19)

Obie drużyny postawiły na atak, zaniedbując jednocześnie defensywę, a efektem tego był wysoki wynik do przerwy. W zespole gospodarzy wyróżniającą się postacią był Piotr Swat, natomiast u mielczan rola lidera przypadła Damianowi Kostrzewie. To właśnie dzięki niemu „Czeczeńcy” w pierwszym kwadransie drugiej połowy wypracowali przewagę sześciu bramek (26:32: 48 min.). Gdy wydawało się, że podopieczni Ryszarda Skutnika są na dobrej drodze do zdobycia dwóch punktów, wtedy w ich grze coś się zacięło. Piotrkowianin zdobył pięć bramek z rzędu, jednak popełnione przez nich błędy uniemożliwiły dalsze nawiązanie walki i odniesienie pierwszego w tym sezonie zwycięstwa.

Górnik Zabrze – KPR Legionowo 38:26 (17:12)

Spotkanie rozpoczęło się bardzo spokojnie, gospodarze nie grali na swoim optymalnym poziomie, jednak nie przeszkodziło im w zdobyciu pięciu bramek z rzędu. Beniaminek nie potrafił nawiązać walki z faworyzowanym Górnikiem i na jego tle prezentował się bardzo słabo. Wynik nie odzwierciedlał sytuacji na parkiecie, która nie uległa zmianie nawet po przerwie. Podopieczni Patrika Liljestranda kontrolowali przebieg spotkania, a ich zwycięstwo nawet przez chwilę nie było zagrożone. W bramce gospodarzy z dobrej strony zaprezentował się 19-letni Mateusz Kornecki. Przyjezdnym nie udało się zmniejszyć rozmiarów porażki i dwa punkty pozostały w Zabrzu.