Zmiana lidera

 

Trzecia kolejka PGNiG Superligi Mężczyzn okazała się szczęśliwa dla drużyn z Legionowa, Głogowa i Piotrkowa Tryb., bowiem zdobyły one swoje pierwsze punkty w tym sezonie. Na fotel litera wskoczyli kielczanie, którzy pokonali puławskie Azoty różnicą piętnastu bramek.

Orlen Wisła Płock – Górnik Zabrze 30:22 (16:11)

Przez pierwsze osiem minut zabrzanie prowadzili wyrównaną grę, jednak od bramki Valentina Ghionei wicemistrzowie Polski zaczęli budować swoją przewagę. Pomogła im w tym coraz lepsza obrona, która uniemożliwiała gościom zdobywanie kolejnych goli. Druga połowa rozpoczęła się od mocnego ataku Górnika, jednak świetnie w bramce spisywał się Marin Šego. W grze zabrzan zabrakło skutecznej i konsekwentnej gry w ataku pozycyjnym, przez co oddawali oni rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Zabraklo też wartosciowych zmienników na pozycji obrotowego. „Nafciarze” nie mieli problemów z utrzymaniem przewagi i pewnie zmierzali po dwa punkty.

KS Vive Targi Kielce – KS Azoty Puławy 34:19 (14:9)

Już sam początek udowodnił, że piłkarze ręczni Azotów nie będą mieć w tym meczu wiele do powiedzenia. Po bramkach Ivana Čupicia kielczanie prowadzili 5:1 i właśnie od tego momentu goście zaczęli toczyć wyrównaną grę. Zawodnicy obu drużyn popełniali błędy, które uniemożliwiały powiększanie swojego dorobku, jednak podopieczni Bogdana Wenty kontrolowali przebieg spotkania i wraz z upływem czasu pozwalali sobie na efektowną grę. Nie przeszkadzała im w tym nawet wysunięta obrona puławian, którzy zanotowali pierwszą porażkę w sezonie.

KPR Legionowo – MMTS Kwidzyn 30:29 (17:14)

Pomimo wyrównanego początku, przewaga gospodarzy rosła, a duży w tym udział dobrze spisującego się Kamila Cioka. Szczelna i agresywna obrona pomogła bramkarzowi KPR-u, Sebastianowi Zaporze, przez co kwidzynianie nie byli w stanie przeciwstawić się gospodarzom. Na początku drugiej połowy podopieczni Jarosława Cieślikowskiego i Marcina Smolarczyka prezentowali się równie dobrze, jednak gościom pomogło wejście na parkiet Tomasza Klingera. Legionowianie nie zamierzali oddać inicjatywy rywalowi, prowadzili długie i konsekwentne akcje i po bramce Witalija Titowa ich przewaga wynosiła już sześć bramek. Pewnym już więc było, że beniaminek z Legionowa odniesie pierwsze w swojej historii zwycięstwo w PGNiG Superlidze.

Gaz-System Pogoń Szczecin – Gwardia Opole 35:27 (20:9)

Już od pierwszych minut spotkania szczecinianie dali gościom sygnał, że zmierzają po kolejne w tym sezonie zwycięstwo. Świetnie w bramce gospodarzy spisywał się Tomislav Stojković, który momentami był nie do pokonania, broniąc cztery rzuty karne oraz kilka sytuacji „sam na sam”. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie i w 37. minucie spotkania było już 25:10 dla Gaz-System Pogoni. Opolanie postanowili zmienić ustawienie w obronie na 4-2, jednak gdyby nie nieskuteczność podopiecznych Rafała Białego, dystans dzielący oba zespoły nie zmniejszałby się. Szczecinianie zanotowali więc trzecie zwycięstwo, jednak do utrzymania się na fotelu lidera zabrakło im dwóch bramek.  

SPR Stal Mielec – KS SPR Chrobry Głogów 27:33 (13:15)

Faworytem meczu byli mielczanie, jednak piękno sportu polega na jego nieprzewidywalności. Już po pierwszych sześciu minutach głogowianie prowadzili 5:1 i dyktowali tempo spotkania. Świetna defensywa oraz skuteczne interwencje bramkarzy umożliwiły im utrzymanie prowadzenia i zdobycie pierwszych w sezonie dwóch punktów. Mielczanie popełnili aż szesnaście błędów własnych oraz razili nieskutecznością. Będąc w takiej dyspozycji nie sposób więc wygrać, nawet jeśli rywalem jest drużyna z końca tabeli. Można natomiast przypuszczać, że piłkarze ręczni Chrobrego złapią wiatr w żagle i uwierzą we własne umiejętności.

MKS Zagłębie Lubin – MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. 28:28 (17:17)

Pierwsza połowa to wyrównana gra obu zespołów. Grę gospodarzy prowadzili Dawid Przysiek i Wojciech Gumiński, jednak to Piotrkowianin zdołał wyjść na prowadzenie (11:14). Ostatnie minuty tej części meczu należały jednak do gospodarzy, którzy doprowadzili do remisu. Po przerwie zawodnicy Zagłębia otrząsnęli się i w 38. minucie było już 23:19. Goście nie załamali się i walczyli o poprawę rezultatu, przez co dziesięć minut później odrobili straty (25:25). Niezwykle skuteczny w bramce był Bartosz Dudek, jednak fatalna dyspozycja pozostałych lubinian uniemożliwiła zdobycie dwóch punktów.