Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Olimpia nadal zadziwia

Olimpia nadal zadziwia

 

W PGNiG Superlidze Kobiet, zgodnie z przewidywaniami, prowadząca trójka zespołów zainkasowała po komplecie punktów. Liderem pozostał Vistal Gdynia, który musiał jednak sporo się natrudzić w Piotrkowie Tryb. Ponownie in plus zaskoczyła Olimpia-Beskid Nowy Sącz, która w ligowej tabeli wspięła się na czwarte miejsce.

MKS Lublin – EKS Strat Elbląg 40:32 (19:19)

W Lublinie oba zespoły poszły na wymianę ciosów. W sumie kibice zobaczyli aż 72 bramki. Pierwsze 30 minut gry było wyrównane. Później zespół gospodarzy zagrał lepiej w obronie. Dzięki skuteczniejszej postawie bramkarek MKS wyprowadził kilka udanych kontr. Ostatniego gola zdobyła skrzydłowa lublinianek, Małgorzata Majerek, efektownym rzutem zza pleców. Na razie elblążanki nie przypominają zespołu, który w okresie przygotowawczym radził sobie z silnymi rywalami. Było to trzecie zwycięstwo mistrzyń Polki w sezonie.

MKS Olimpia-Beskid Nowy Sącz – Pogoń Baltica Szczecin 27:26 (13:12)

Nowosądeczanki tydzień temu, wygrywając w Koszalinie, nabrały rozpędu i ani myślą wyhamować. Tym razem pokonały po zaciętej walce szczecinianki. Chwalona przez drugiego trenera kadry, Antoniego Pareckiego, Joanna Gadzina rzuciła dla miejscowych sześć bramek. Jej koleżankom (w składzie Olimpii zagrało 11 zawodniczek) w końcówce meczu brakowało sił i zachodziła obawa, że nie wytrzymają trudów spotkania. Rozgrywająca gości, Agata Cebula, bezbłędnie wykonała 9 rzutów karnych, a w sumie zdobyta 11 bramek
.
SPR Olkusz – Firmus AZS Politechnika Koszalińska 25:30 (13:12)

Monika Odrowska, zdobywając dokładnie jedną trzecią bramek zespołu, poprowadziła Politechnikę do pierwszego w sezonie zwycięstwa. Gra koszalinianek nie może jednak jeszcze zachwycać ich kibiców. SPR długo okazał się bowiem równorzędnym rywalem, a grając w osłabieniu zdołał, tuż przed przerwą, wyjść na prowadzenie. Decydujący dla losów meczów okazał się początek drugiej połowy, kiedy to zespół gości w ciągu pięciu minut rzucił sześć bramek tracąc ledwie jedną.

KPR Ruch Chorzów – KGHM Metraco Zagłębie Lubin 24:29 (11:17)

Zadanie postawione przez chorzowiankami w konfrontacji z naszpikowanej kadrowiczkami, Zagłębiem Lubin, okazało się ponad ich siły. Zawodniczki Ruchu walczyły ambitnie, ale co zresztą przyznała ich skrzydłowa Monika Migała, zabrakło kuteczności. W efekcie klub z Górnego Śląska dalej pozostaje bez zdobyczy punktowej.

MKS Piotrcovia Piotrków Tryb. – Vistal Gdynia 17:18 (5:10)
Piotrcovia, skazywana na pożarcie w meczu z gdyńskim Vistalem, stawiła niespodziewany opór i była o krok od sprawienia niespodzianki dużego kalibru. Zabrakło naprawdę niewiele. Wynik spotkania został ustalony w 57 min. Na kilkadziesiąt sekund przed końcową syreną piłkę posiadały piotrkowianki, ale rzuty Agaty Wypych i Anny Szafnickiej były niecelnie. Dla Iwony Niedźwiedź (cztery bramki dla Vistalu) była to pierwsza okazja, od czasu wyjazdu do Danii, zaprezentowania się miejscowej publiczności w meczu ligowym.

Pauzowała KPR Jelenia Góra.