Strona główna | Europejskie Puchary | Płocczanie w Lidze Mistrzów!

Płocczanie w Lidze Mistrzów!

 

Orlen Wisła Płock, po bardzo dobrym spotkaniu, wygrała z francuskim Montpellier różnicą pięciu bramek, czym odrobiła straty z pierwszego meczu i zapewniła sobie awans do Ligi Mistrzów. Oznacza to, że podopieczni Manolo Cadenasa zagrają w grupie B Champions League, w której zmierzą się z Vive Targami Kielce, a także m.in. z THW Kiel.

/Fot. GT

Spotkanie rewanżowe, decydujące o awansie do grupy B Ligi Mistrzów, od bramki rozpoczął Vid Kavticnik, jednak „Nafciarze” szybko wyszli na prowadzenie, bowiem bramki zdobyli kolejno Lijewski, Nikčević i Toromanović (3:1; 4 min.). Podobnie jak w pierwszym spotkaniu, tak i tym razem płocczanie zanotowali świetny początek. Niesieni dopingiem kibiców wykorzystali okres gry w przewadze i mieli już cztery bramki więcej od Montpellier (5:1; 6 min.). Na drugie trafienie Francuzi musieli czekać aż 9 minut, kiedy to Marina Šego pokonał Diego Simonet.

Mimo popełnianych błędów, przewaga wicemistrzów Polski rosła (7:2; 11 min.), jednak nauczeni tym, co zdarzyło się w pierwszym meczu, nie zwalniali tempa i skutecznie narzucali własny rytm gry. Chwila nieuwagi wystarczyła, by podopieczni Patrice Canayera odrobili dwie bramki. Grę Montpellier prowadził Diego Simonet, który raz po raz znajdował sposób na płocką defensywę oraz bramkarza Wisły (10:7; 17 min.). Dwie minuty później, gdy do bramki trafił Michael Guigou, trener Manolo Cadenas poprosił o czas.

Największym mankamentem w grze płocczan był powrót do obrony. Goście bardzo szybko rozpoczynali atak, co pozwalało im na zdobycie łatwych bramek. Skuteczniejszy, niż w pierwszym meczu, był również Thierry Omeyer, który uniemożliwiał Wiśle powiększenie rezultatu. Dobrze funkcjonowała także francuska defensywa, jednak po dwóch fantastycznych indywidualnych akcjach Nikoli Eklemovicia, płocczanie zdołali przerwać pięciominutowy okres gry bez trafienia (12:9; 23 min.). W końcowych minutach wysunięty w obronie był Ivan Nikčević, co utrudniło rywalom zbliżenie się do wicemistrzów Polski.

Na szczęście dla płockich kibiców, którzy szczelnie wypełnili Orlen Arenę, wicemistrzowie Polski nie przespali pierwszych minut drugiej połowy. Zawodnicy obu drużyn popełniali błędy oraz pozwalali bramkarzom na kolejne skuteczne interwencje, jednak nie wpłynęło to na różnicę dzielącą zespoły (16:14; 37 min.). Drugim z rzędu kontratakiem popisał się Valentin Ghionea, jednak chwilę później dobrze w bramce spisał się Omeyer.

W 43. minucie piłka trafiła do niepilnowanego Muhameda Toromanovicia, który bez żadnych skrupułów po raz trzeci pokonał francuskiego bramkarza. Odpowiedzią było szybkie trafienie niezawodnego w tym meczu Simoneta (19:17). „Nafciarze” pokazali klasę, gdyż grając w osłabieniu zdołali rzucić jedną bramkę, nie tracąc przy tym żadnej. Na 14 minut przed końcem, by uspokoić sytuację, o czas poprosił trener Cadenas.

Po powrocie na parkiet skuteczną indywidualną akcję zaprezentował Petar Nenadić, czym wyprowadził płocczan na cztery bramki przewagi (21:17). „Niebiesko-biało-niebiescy” mozolnie, lecz konsekwentnie, utrzymywali dystans i z każdą kolejną akcją przybliżali się do gry w Lidze Mistrzów. Francuzom zdobywanie bramek przychodziło ze sporym trudem, a była to zasługa dobrej obrony gospodarzy.

Karę dwóch minut otrzymał Marcin Lijewski i wydawało się, że Montpellier wykorzysta swoją szansę. Ich plany już w pierwszej akcji pokrzyżował Marin Šego, który wygrał pojedynek z Issamem Tejem, co umożliwiło Wiśle uruchomienie kontrataku. Z równie dobrej strony pokazywał się Omeyer, jednak po raz kolejny sposób na niego znalazł rumuński skrzydłowy płocczan (24:20; 52 min.). Indywidualnie pilnowany był Marcin Lijewski, jednak Eklemović robił wszystko, co w jego mocy, by rozrzucić obronę rywala i – co najważniejsze – robił to skutecznie. Dwukrotnie o pechu mógł mówić Nikčević, po którego rzutach piłka trafiała w słupek bramki Montpellier. Na całe szczęście linię szóstego metra przekroczył Guigou i losy meczu były w rękach gospodarzy.

Wyniku pilnował Šego, który był zaporą nie do przejścia i bronił nawet w sytuacjach „sam na sam”. Klasę pokazali również płoccy skrzydłowi, którzy zwiększali przewagę i na dwie minuty przed końcem Wiślacy prowadzili różnicą pięciu bramek (26:21). Goście byli bezradni, natomiast wicemistrzowie Polski grali jak z nut. Kolejną bramkę zdobył popularny „Szeryf”, czym wprawił w euforię całą Orlen Arenę, a wynik przypieczętował Kamil Syprzak. Po ostatnim gwizdku sędziów to zawodnicy z Płocka cieszyli się z wymarzonego awansu do Ligi Mistrzów.

Orlen Wisła Płock – Montpellier Agglomeration HB 28:23 (13:10)

Pierwszy mecz 27:29 (awans: Orlen Wisła)

Orlen Wisła: Šego, Morawski – Ghionea 8 (3), Nikčević 6, Toromanović 3, Syprzak 1, Nenadić 1, Kavaš, Jurkiewicz 2, Lijewski 3, Eklemović 3, Milas 1.

Montpellier: Omeyer – Borges Dutra 2, Gajić 3 (1), Tej 3, Gaber, Simonet 4, Accambray, Grebille 2, Dolenec, Guigou 5, Gutfreund, Kavticnik 4, Bonnefond, Hmam.

Karne: Orlen Wisła – 3/3; Montpellier – 1/1.
Kary: Orlen Wisła – 4 min. (Syprzak, Lijewski – 2min.); Montpellier
– 6 min. (Kavticnik, Hmam, Simonet – 2 min.)
Sędziowali: Dalibor Jurinović oraz Marko Mrvica (Chorwacja).