Strona główna | Piłka Plażowa | Margines błędów wyczerpany

Margines błędów wyczerpany

 

Po pięciu seriach spotkań ME w piłce ręcznej plażowej reprezentacja Polski mężczyzn ma na swoim koncie tylko jedno zwycięstwo. Podopieczni Arkadiusza Fajoka prezentują się jednak zdecydowanie korzystniej, niż wskazują na to osiągane wyniki. – Widać postęp, ale i tak margines błędów już wyczerpaliśmy – mówi Marcin Miedziński,  jeden z liderów kadry Biało-czerwonych.

/Fot. EHF

Na otwarcie turnieju w Randers,  Polacy przegrali z bardzo silnym zespołem Rosji. – Po meczu ze Sborną mogliśmy opuścić boisko z podniesioną głową. Rosjanie zagrali na swoim wysokim poziomie, ale postawiliśmy się im, co oznacza, że kadra zrobiła postęp – analizuje Miedziński.  

Na wcześniejszych imprezach przegrywaliśmy z tą drużyną bardzo wysoko. Losy wtorkowego meczu rozstrzygnęły się w shootout’ach, które przegraliśmy o włos – dodaje najskuteczniejszy zawodnik polskiej kadry.

W pierwszym środowym spotkaniu Polacy także musieli przełknąć gorycz porażki. Tym razem Norwegowie okazali się minimalnie lepsi od naszej drużyny.

– Przeciwko Norwegii kontrolowaliśmy grę przez długi czas w obu setach. W końcówce przytrafiło nam się jednak kilka błędów indywidualnych, których nie mieliśmy prawa popełnić, co bezlitośnie wykorzystali rywale – mówi Miedziński.

W drugim wczorajszym występie Polacy pokonali gospodarzy turnieju Duńczyków. Emocje były ogromne, nasza ekipa zwyciężyła dopiero po serii shootout’ów. Dość powiedzieć, że mecz odbywał się przy pełnych trybunach, był transmitowany na żywo przez duńską telewizję, a w składzie Duńczyków wystąpił Hans Lindberg, na co dzień skrzydłowy HSV Hamburg, król strzelców Ligi Mistrzów w minionym sezonie.

To zwycięstwo z pewnością dodało Biało-czerwonym woli walki, niestety wieczorem, na zakończenie dnia, Polacy ulegli Hiszpanom 0:2.

– Oczywiście Hiszpania to znakomita drużyna, ale na pewno spory wpływ na nasza postawę miało zmęczenie. Batalia z Norwegami, a następnie kolejny niezwykle wyrównany mecz przeciw Duńczykom kosztowały nas jednak sporo sił. Trochę szkoda, ale na pewno nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa.

W czwartek Polacy zmierzą się z Włochami i Szwajcarami, żeńska reprezentacja zagra z Rosjankami.

MF/JKM