Strona główna | Piłka Plażowa | Ciche marzenie – pojechać na MŚ

Ciche marzenie – pojechać na MŚ

 

W niedzielę wieczorem autokarem do Danii, na mistrzostwa Europy w piłce ręcznej plażowej (9-14 lipca), udadzą się dwie polskie reprezentacje. Z trenerem męskiej drużyny, Arkadiuszem Fajokiem rozmawialiśmy o przygotowaniach do imprezy i nowym systemie wyłaniania mistrza Polski.

Jak przebiegały przygotowania do głównej imprezy sezonu?
Nie mieliśmy typowego zgrupowania. Podczas każdego z trzech turniejów eliminacyjnych do mistrzostw Polski udało się wygospodarować czas na półtoragodzinne konsultacje kadry. Wspólnie z zawodnikami ustaliliśmy, że zbierzemy się w najbliższą sobotę w Inowrocławiu. To umożliwi nam przeprowadzenie czterech treningów.


/Fot. G.Trzpil

W kadrze przeważają zawodnicy dwóch klubów, Piotrkowianina Piotrków Trybunalski i Damy Radę Inowrocław. Na co stać tę drużynę?
To aktualnie najlepsi zawodnicy spośród tych, których miałem okazję obserwować podczas tegorocznych turniejów. Na każdą pozycję mam po dwóch równorzędnych graczy. Dobierając kadrowiczów zwracałem też uwagę na warunki fizyczne. Zależało mi, aby podwyższyć średnią wzrostu. Celem jest wyjście z grupy. Do dalszych gier kwalifikują się po cztery zespoły. Naszym cichym marzeniem jest awans do mistrzostw świata. To gwarantuje zajęcie minimum piątego miejsca w klasyfikacji generalnej. W naszej grupie najgroźniejsi powinni być Rosjanie i Hiszpanie. Duńczycy to gospodarze imprezy. Szwajcarzy mają młody zespół oparty na jednym klubie. Niewiadomą są dla nas Włosi. W grupie mamy jeszcze Rosjan i Norwegów.

System wyłonienia mistrza Polski w plażówce w tym roku został zmieniony.
Uważam, że brakuje turnieju finałowego, takiej wisienki na torcie, gdzie rozstrzygałyby się losy tytułu mistrza kraju. W tym roku w kalendarzu są tylko cztery turnieju kwalifikacyjne. To jednak zbyt mało grania. Wśród mężczyzn losy tytułu praktycznie rozstrzygnęły się przed ostatnim turniejem. Warto wrócić do poprzedniego systemu, w którym z kwalifikacji do finału awansowało osiem najlepszych zespołów. Wiem, że są chętni do organizacji takich imprez, choćby w Sopocie, Mielnie czy Dźwirzynie. Jednocześnie byłaby to promocja dyscypliny, a zarazem tych ośrodków.
Marek Skorupski