Strona główna | ZPRP | Dobry występ Biało-czerwonych

Dobry występ Biało-czerwonych

 

Polska w ostatnim występie w towarzyskim turnieju mężczyzn Scandinavian Open wygrała z Rumunią 24:22 (12:11). W drugim spotkaniu, którego stawką było pierwsze miejsce w imprezie, Norwegia pokonała Szwecję 23:21. Biało-czerwoni z dorobkiem dwóch punktów zajęli 3. miejsce.


Gdy syrena w Larvik Arena obwieściła koniec zmagań podopiecznych Michaela Bieglera z Rumunami polscy kibice mogli mieć powody do satysfakcji. Biało-czerwoni zaliczyli pierwszą wygraną w turnieju, momentami prezentując niezłą grę.

Polacy zaczęli jednak niezbyt optymistycznie. Grając w przewadze po pierwszych minutach przegrywali 1:3. Były problemy z organizacją gry obronnej, a ostra postawa rywali zapowiadała, że nie będzie to spacerek. Zresztą potwierdził to szybko wzięty czas przez nasz sztab szkoleniowy. Trener Biegler podniesionym głosem miał pretensje o to, że nie minęła jeszcze 10 minuta, a już Rumuni zdołali wyprowadzić cztery kontry, obejmując prowadzenie dwoma bramkami.

Reprymenda poskutkowała, gdyż tablica szybko wskazała remis 5:5. Później przez kilka minut prowadzenie przechodziło do obu drużyn. Naszym zawodnikom dużo kłopotów sprawiał Alexandru Simicu, który prezentował szeroką gamę zagrań i rzutów. Co ważne był niezwykle skuteczny.

W finałowych minutach pierwszej odsłony Polakom dopisało szczęście. Najpierw Rafał Przybylski wyłuskał piłkę w obronie i pobiegł do kontry. Wynik po pierwszej połowie 12:11 ustalił Kamil Syprzak. To były pierwsze 30 minut wygrane przez nasz zespół w turnieju. Nasz najwyższy zawodnik otworzył bilans zaraz po przerwie i przewaga Polaków wzrosła po raz pierwszy do dwóch trafień. Warto wspomnieć, że tradycyjnie na drugą połowę wyszedł bramkarz Adam Morawski, który szybko udanymi interwencjami pokazał, że słusznie na niego stawia Biegler. Piotr Chrapkowski trzecim udanym rzutem w spotkaniu podwyższył rezultat na 14:11.

Kary dla Syprzaka i Michała Daszka spowodowały, że Biało-czerwoni przeżywali trudne chwile na boisku. Wszystko skończyło się pomyślnie, rywale nie zdołali odzyskać prowadzenia, ale wynik pozostawał nierozstrzygnięty (19:19).

Ostatnie 10 minut meczu mogło przebiegać w bardziej pomyślny sposób dla polskiego zespołu, zważywszy, że rywale w tym okresie popełnili dużo prostych błędów. Biało-czerwoni zamiast powiększać przewagę niepotrzebnie zagrali nerwowo. To dlatego z dobrych pozycji Damian Krzysztofik trafił w słupek, a Chrapkowski w poprzeczkę.

20 sek przed ostatnią syreną (23:22) trener Biegler poprosił o przerwę na żądanie. Sytuacja, zachowując należyte proporcje, przypomniała turniej w Alicante, gdzie Polska, remisując wygrany mecz z Serbią, zaprzepaściła szanse na awans olimpijski. Wskazówki przekazane naszym zawodnikom, w stylu: bez żadnych szaleństw, pozwólcie się sfaulować, grajcie nawet bez rzutu – pomogły. Po wznowieniu gry Przemek Krajewski, w powstałym zamieszaniu, zdążył się nawet przedrzeć przez defensywę i przypieczętował wygraną 24:22.

Bilans występu Polaków w Larvik to dwie porażki i wygrana.

Wyniki 3. dnia:


Polska – Rumunia 24:22 (12:11)

Polska:  Wyszomirski, Morawski – Syprzak 5, Pilitowski 1, Daszek 2, Kostrzewa 2, Daćko, Łucak 1, Krajewski 3, Łangowski 1, Masłowski 2, Przybylski 2, Krzysztofik 2, Szyba, Chrapkowski 3.

Kary: 6 min.

Rumunia: Selaru, Grigoras – Grasu 1, Talas, Acantrinei, Iancu 5, Mihalcea 1, Cimpman, Simicu 6, Criciotoui 4, Cristescu, Ramba, D. Grigoras, Florea 4, Rotaru 1.

Kary: 8 min.


Norwegia – Szwecja 23:21 (10:13)

Tabela końcowa:
1. Norwegia 3   4   74-73
2. Szwecja  3    4   85-79
3. Polska     3    2   74-75
4. Rumunia  3   2    80-86.