Strona główna | ZPRP | Druga porażka Polaków

Druga porażka Polaków

 

Polska przegrała z Norwegią 23:24 (12:13) i tym samym doznała drugiej porażki w turnieju męskich reprezentacji Scandinavian Open. W innym spotkaniu imprezy, odbywającej się w norweskim Larviku, Rumunia uległa Szwecji 29:35 (17:15). 

Oba zespołu dzień wcześniej przegrały swoje mecze w identycznym stosunku – 27:29. Kolejna porażka skazywała na zajęcie dalszego miejsca w turnieju. Polacy mecz rozpoczęli z Maciejem Pilitowskim na środku rozegrania. Miało to przynieść lepszy efekt niż w spotkaniu ze Szwecją.

Tymczasem Norwegowie dość szybko objęli prowadzenie 2:0. Mozolne odrabianie strat przyniosło efekty. Najpierw rzutem z biodra popisał się Piotr Chrapkowski, co doprowadziło do remisu 3:3. Trener Michael Biegler nie był jednak zadowolony z gry podopiecznych i poprosił o czas. Rady pomogły, ale tylko na krótko. Damian Kostrzewa, król strzelców PGNiG Superligi wkrętką wyprowadził Biało-czerwonych na prowadzenie 6:5. Wejście Piotr Masłowskiego za Pilitowskiego rozruszało polski atak.

Norwegowie byli jednak skuteczniejsi i odrobili pracę domową. Chrapkowski nie miał już tyle swobody co w pierwszym meczu, a najstarszy w ekipie gospodarzy, 29-letni Erlend Mamelund zdobywał bramki lub zaliczał kolejne asysty. Z kolei Kristian Bjørnsen nie mylił się z rzutów karnych. Skuteczna gra Norwegów przyczyniła się do ich prowadzenia 13:8. W końcowych minutach gra naszego zespołu wreszcie nabrała właściwego tempa. Potwierdzeniem tego były cztery bramki rzucone z rzędu.

Po przerwie między słupki polskiej wszedł Adam Morawski, który zaliczył kilka udanych interwencji. Często jednak był bezradny, gdyż Polacy zbyt wolno wracali do defensywy. To umożliwiło Skandynawom ponowne prowadzenie 3-4 trafieniami.

Gdy zegar boiskowy pokazywał więcej niż kwadrans do końca spotkania, to sztab szkoleniowy polskiej drużyny zdecydował się na przerwę na żądanie. Dobrym pociągnięciem było wprowadzenie do gry na koło Marka Daćko. Zawodnik Piotrkowianiana w dobrym stylu zdobył dwa kolejne gole. Gdy Michał Daszek zwodem zmylił obrońcę i zszedł do środka boiska, zdecydował się na niespodziewany rzut. Zaskoczony norweski bramkarz mógł tylko wyjąć piłkę z siatki.

Wynik remisowy zapowiadał duże emocje. Rzeczywiście były, ale na końcu cieszyli się gospodarze. Najpierw Norwegowie dołożyli do swego dorobku kolejne trafienie. Przemysław Krajewski mógł po kontrze doprowadzić do wyrównania rywalizacji, ale trafił w ręce bramkarza. Później, w ostatniej akcji meczu piłkę rozgrywali Polacy. Zagranie miało trafić na koło, ale po powstałym zamieszaniu Masłowski ze skrzydła posłał piłkę tylko w słupek. Wielka szkoda, gdyż podział punktów byłby jak najbardziej sprawiedliwy.

W czwartek, w ostatnim dniu turnieju, Polska zagra z Rumunią.

Wyniki 2 dnia

Rumunia – Szwecja 29:35 (17:15)

Norwegia – Polska 24:23 (13:12)

Norwegia: Christiansen, Bergerud – Hakaj, Hippe, Barthold, Sorheim 4, Mamelund 4, Eriksen 1, Jondal 2, O’Sullivan, Bjornsen 6, Paulsen, Tangen 4, Tonnensen, Reinkind 1, Gullerud 2.

Polska: Wyszomirski, Morawski – Bartczak 1, Syprzak 2, Pilitowski, Daszek 1, Kostrzewa 2, Daćko 2, Łucak, Krajewski 5, Łangowski 1, Masłowski 2, Przybylski, Krzysztofik 1, Szyba 3, Chrapkowski 3. Kary 8 min.