Strona główna | ZPRP | Jurecki: Nie mogę się doczekać gry

Jurecki: Nie mogę się doczekać gry

 

Meczowe emocje Final Four Ligi Mistrzów rozpoczną się jutro, ale już dziś na rozgrzewkę towarzyszący imprezie charytatywny turniej golfowy. Spotkaliśmy tam kieleckiego rozgrywającego, Michała Jureckiego, który podzielił się z nami pierwszymi wrażeniami z pobytu w Kolonii. 

 

Michał, zagrasz dzisiaj w golfa?

W golfa dziś nie zagram, przyjechałem tu tylko z okazji Final Four. Każda drużyna miała wytypować jednego zawodnika, a ponieważ trener Wenta wie, że lubię grać w golfa, to wyznaczył mnie. Czasem grywam w golfa w Polsce, uczę się i trenuję. Mogę się natomiast pochwalić, że ostatnio zdałem na zieloną kartę.

 

Rok temu w turnieju golfowym udział brał trener Wenta, a później jedynie oglądał mecze w hali. Czy do Was już dotarło, że jutro wybiegniecie na parkiet Lanxess Areny?

To docierało powoli od wygranego półfinału z Metalurgiem. Teraz, kiedy jesteśmy już na miejscu, to wszystko się urzeczywistnia. Final Four zaczyna się jutro i nie mogę się doczekać!

 

Zapowiadaliście, że nie jedziecie tu na wycieczkę, ale czy mimo wszystko mieliście już czas się rozejrzeć po Koloniii?

Nie przyjechaliśmy turystycznie i nie do końca mamy czas na zwiedzanie miasta. Każdy stara się jeszcze na swój sposób odpocząć przed meczami. Dodatkowo pogoda nas nie rozpieszcza jak na razie, więc lepiej zostać w hotelu, żeby nie złapać jakiegoś przeziębienia przed ważnymi meczami.

 

A jak wrażenia organizacyjne? 

Organizacja jest bardzo dobra, wszystko zostało dopięte na ostatni guzik przez EHF i niczego nam nie brakuje. Myślę, że przedstawiciele niektórych klubów z Polski powinny przyjechać i zobaczyć, jak organizuje się dobre imprezy sportowe. 

 

Jak przygotowujecie się do meczu z Barceloną?

Od kilku dni mamy już analizy wideo, rozmawiamy o tym, co możemy zagrać w meczu z Barceloną. Próbujemy różnych zagrywek na treningach, żeby nie było na boisku pomyłek.

 

Gotowi żeby powalczyć?

Oczywiście! Zawsze jesteśmy gotowi do walki. Nie stoimy tu na straconej pozycji, będziemy szukać swojej szansy. Jeśli powalczymy przez 60 minut,  wierzę, że to zwycięstwo będzie po naszej stronie. Najważniejsze to nie popełnić błędów w ataku i twardo walczyć w obronie. 

 

Fot. Grzegorz Trzpil

To z kim wolałbyś zagrać w finale? Jak typujesz drugi półfinał?

No na pewno będzie to zespół niemiecki. (śmiech) Przez pół roku grałem w Hamburgu, więc chyba z nimi wolałbym zagrać. 

Z Kolonii Ewa Stempniowska