Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Kubisztal: Atut własnej hali

Kubisztal: Atut własnej hali

 

– Mecze w tym sezonie pokazały, że atut własnej hali daje przewagę przynajmniej kilku procent. Wygraliśmy w Płocku siedmioma bramkami, a w Kielcach taką samą różnicą pokonało nas Vive – skomentował rozgrywający Orlen Wisły, Michał Kubisztal, zbliżającą się finałową rywalizację o Mistrzostwo Polski.

Dla 33-letniego zawodnika będzie to już czwarty występ w finałach play-off. W 2007 r. wraz z Zagłębiem Lubin sięgnął po tytuł, a w latach 2005 (z tym samym klubem) i 2012 (z Wisłą) musiał zadowolić się srebrnym medalem.


/Fot. Konrad Skiba


Wiślacy do decydującej potyczki przygotowują się na własnych obiektach. W ostatnim czasie jedynie we wtorek dwukrotnie trenowali. A tak trener Krzysztof Kisiel aplikuje podopiecznym ćwiczenia raz dziennie. W zajęciach nie bierze udziału jedynie Paweł Paczkowski, który uskarża się na uraz łokcia. – Nie ma sensu gdzieś dalej wyjeżdżać. W kilka dni nie nadrobi się zaległości. Kto jest źle przygotowany do sezonu, teraz nic nie może na to poradzić. Oczywiście bardzo liczymy na Petara Nenadica. Po poważnej kontuzji powoli dochodzi do siebie. To nieobliczalny zawodnik. Jego aktualna forma teraz jest chyba zagadką również dla niego – dodał Kubisztal.

Serb w jedynym zwycięskim meczu Wisły nad Vive w tym sezonie rzucił siedem bramek. W dwóch innych spotkaniach tych drużyn z powodu kontuzji nie grał.

Kubisztal niby w żartach przyznał, że chciałby wygrać rywalizację w trzech meczach. Szybko jednak spoważniał i dodał, że spodziewa się czterech-pięciu spotkań. – Kluczowy będzie pierwszy mecz. Rzucimy na szalę wszystkie siły. Wiemy, że zawodnikom Vive bardzo zależy na szybkim zakończeniu gry w finałach, aby złapać oddech przed Ligą Mistrzów. My i oni zdajemy sobie sprawę z faktu, ze Mistrzostwo Polski daje przepustkę do gry w tych elitarnych rozgrywkach na następny sezon – zakończył rozgrywający.