Strona główna | ZPRP | Na Szwedki będziemy przygotowani

Na Szwedki będziemy przygotowani

 

– Mecze przeciw Holenderkom miały charakter testowy i tak też do nich podeszliśmy, jeszcze raz podkreślę, że nie wynik był w nich najważniejszy – mówi Kim Rasmussen. – Zaskoczyły mnie opinie, że coś poszło nie tak, dla nas liczą się przede wszystkim czerwcowe pojedynki ze Szwecją i to do nich się przygotowujemy – podkreśla trener reprezentacji Polski seniorek.

Kim Rasmussen patrzy w kierunku Szwecji /Fot. JG

Czy dwie porażki z Holenderkami bardzo Pana zmartwiły?

Na pewno nie byłem zadowolony po tych spotkaniach, ale musimy pamiętać, że to były sparingi. Tak jak mówiłem wcześniej, nie końcowy rezultat był najważniejszy, ale przećwiczenie pewnych schematów gry w ataku i obronie.

Tak jak zapowiadał, eksperymentował Pan ze składem?

Oczywiście, próbowaliśmy np. aż pięciu zawodniczek na prawym rozegraniu, wszystkie są praworęczne i chcieliśmy sprawdzić, która najlepiej poradzi sobie na tej pozycji w starciu z klasowym rywalem. Na prawej połówce grały Małgorzata Stasiak, Kinga Byzdra, Karolina Kudłacz, Karolina Szwed i Alina Wojtas. To był jedyny tydzień w tym roku, kiedy mogłem pozwolić sobie na takie decyzje, potem nie będzie już na to czasu.

Jak spisały się nowe, oczywiście pod kątem pana wcześniejszych decyzji personalnych, zawodniczki, czyli Marta Gęga, Monika Maliczkiewicz i Agnieszka Jochymek oraz wracająca do reprezentacji po dłuższej przerwie Karolina Semeniuk-Olchawa?

Jestem zadowolony z tego co pokazały. Na pewno jest to zdecydowanie wyższy poziom niż w polskiej lidze i wszystkie dziewczyny tylko skorzystały na tych meczach. Jeżeli chodzi o Gęgę, to jest to nieco inny typ rozgrywającej niż np. Kudłacz czy Wojtas. To może być nasz atutu w określonych sytuacjach, ale musimy wiedzieć jak najlepiej go wykorzystać…

Jednak dwukrotnie wyraźnie ulegliśmy Holenderkom, a Szwedki, z którymi zagramy w play-off o awans do mistrzostw świata, to jeszcze wyższa półka…

Jeszcze raz podkreślam, że nie wynik miał tu największe znaczenie. Na Szwedki będziemy należycie przygotowani. Jestem zaskoczony, że niektórzy wyciągają zbyt pochopne wnioski po porażkach z Pomarańczowymi. Trzeba pamiętać, że to wcale nie jest słaba drużyna, przecież w ostatnich latach plasuje się w rankingach wyżej niż my i to nie jest przypadek. Inna sprawa, że styl gry Holenderek niezbyt nam odpowiada. Są silne i agresywne, a przy tym mniejsze od nas i bardzo szybkie, znakomite technicznie. Wiele z nich występuje w silnych ligach skandynawskich, czy też lidze niemieckiej. To widać na boisku, górują nad nami doświadczeniem zdobytym chociażby w europejskich pucharach.

Więc zapewne ucieszyła Pana wiadomość o transferze Kingi Byzdry do Buducnosti Podgorica?

Oczywiście! Wyjazd każdej polskiej zawodniczki do dobrego klubu zagranicznego to coś pozytywnego, a zarazem impuls do jeszcze cięższej pracy dla jej koleżanek. Klub z Czarnogóry to triumfator Ligi Mistrzów w ubiegłym sezonie, regularnie występuje w tych rozgrywkach, Kinga to znakomita rozgrywająca, obie strony mogą wiele zyskać na tym transferze.

Co było najbardziej pozytywnym aspektem holenderskiej wyprawy?

Mimo wszystko pozytywnie wypadliśmy w defensywie, długimi momentami nasza gra w obronie funkcjonowała jak należy. Znacznie słabiej wyglądało w ataku, brakowało nam siły ognia. To była twarda walka na całym boisku i jestem przekonany, że zdobyte doświadczenie jeszcze zaprocentuje.

Kiedy po raz kolejny spotka się pan z zawodniczkami?

Następne zgrupowanie zaczynamy 23 maja, trzy dni później mamy w planach mecz towarzyski z Niemkami. To będzie ostatni sprawdzian przed spotkaniami ze Szwecją. Teraz jadę do domu analizować mecze reprezentacji Trzech Koron, która w czasie kiedy my graliśmy w Holandii, rywalizowała na wyjeździe z Islandkami.

Rozmawiał Jan Korczak-Mleczko