Strona główna | ZPRP | Skoncentrowane na walce o awans

Skoncentrowane na walce o awans

 

Młodzieżowa reprezentacja Polski kobiet w ostatnich dni przed wylotem do Rumunii trenowała na obiektach warszawskiej AWF. W piątek w miejscowości Craiova Biało-czerwone rozpoczną rywalizację w turnieju kwalifikacyjnym do MME. Polki zmierzą się kolejno z Wielką Brytanią, Słowenią i zespołem gospodarzy. – To korzystny dla nas terminarz, choć na pewno nie możemy zlekceważyć Brytyjek, pierwsze mecze mają swoją specyfikę. Chcemy udanie rozpocząć te zmagania, nie zdradzając przy tym wszystkich zagrywek przed kolejnymi spotkaniami – mówi trener kadry Edyta Majdzińska.

/Fot. JKM

Podczas treningów w Warszawie większy nacisk starała się pani kłaść na taktykę?

Zdecydowanie tak. Odbyliśmy kilka treningów taktycznych, mieliśmy też zajęcia indywidualne, podczas których podzieliliśmy zawodniczki pod kątem pozycji na jakich występują. Można powiedzieć, że to ostatnie szlify przed niezwykle ważną imprezą.

 W poniedziałek ogłosiła pani skład „szesnastki”, która pojedzie do Rumunii. Czy w podjęciu decyzji pomogły obserwacje z ubiegłotygodniowych meczów sparingowych z Czeszkami?

Na pewno pomogły nam uzyskać odpowiedź na niektóre pytania, nie byliśmy pewni obsady kilku pozycji. Każda z czterech bramkarek rozegrała przeciw Czeszkom pełne 30 minut. Zdecydowaliśmy się postawić na Patrycję Chojnacką i Karolinę Sarnecką, która jest nieco młodsza od pozostałych dziewczyn i na co dzień występuje w reprezentacji juniorek. O wyborze zdecydowały jej predyspozycje do wyprowadzania kontrataków, potrafi to robić naprawdę szybko i skutecznie.

Zmartwiły panią remis i wyraźna porażka z naszymi południowymi sąsiadkami?

Nikt nie lubi przegrywać, ale to były mecze kontrolne. Na zwycięstwach zależeć nam będzie w Rumunii. W Ołomuńcu chcieliśmy poćwiczyć różne warianty w defensywie, posprawdzać ustawienia w ataku. Jak mówiłam eksperymentowaliśmy trochę z obsadą bramki.

Nie obyło się też bez kłopotów zdrowotnych…

Niestety choroba wyeliminowała z udziału w turnieju Sonię Kłusewicz, w jej miejsce pojedzie Patrycja Noga. Mam nadzieję, ze na tym skończą się nasze problemy w tym zakresie, oby obyło się bez żadnych kontuzji.

Do Bukaresztu polecicie w czwartek przez Pragę, potem czeka was jeszcze 200 km podróż autokarem do Craiovej.

Tym bardziej musimy uważać przed piątkowym meczem z Brytyjkami, choć trudy podróży nie mogą być dla nas żadnym wytłumaczeniem, przecież to samo czeka nasze rywalki. Kluczem do sukcesu w pierwszym spotkaniu będzie koncentracja, pamiętajmy, że zespół Wielkiej Brytanii to dla nas niewiadoma. Chcemy udanie rozpocząć rywalizację, nie zdradzając przy tym wszystkich zagrywek przed kolejnymi starciami.

Za to przed wami na parkiet wyjdą Rumunki i Słowenki…

I z kolei to może być dla nas cenny materiał do obserwacji. W tym pojedynku nie będzie już raczej miejsca na kalkulacje żadnej ze stron.

W kolejnym meczu zmierzycie się ze Słowenią.

I przyznam, że także o tych rywalkach wiemy niewiele. Nie mieliśmy jeszcze okazji grać przeciw Słowenkom. Na pewno to wymagający przeciwnik, jak każda bałkańska drużyna. Pamiętam, że nieco ponad rok temu ta ekipa sprawiła sporo problemów faworyzowanym Francuzkom, ostatecznie Trójkolorowe wygrały zaledwie różnicą trzech bramek. To może być dla nas kluczowe spotkanie w kontekście walki o awans.

Z Rumunią pani podopieczne miały już okazję rywalizować.

I zawsze były to w miarę wyrównane potyczki. W grudniu 2011 roku przegrałyśmy różnicą jednej bramki w wyjazdowym meczu towarzyskim, w czerwcu roku ubiegłego w Dzierżoniowie Rumunki okazały się lepsze o pięć trafień. Na pewno to mocna ekipa, czwarte miejsce na mistrzostwach Europy w tym roczniku tylko to potwierdza.

Może się zdarzyć, że jeszcze przed meczem z gospodyniami kwestia awansu zostanie rozstrzygnięta. Stanie się tak, jeżeli wcześniej Polki i Rumunki pokonają zarówno Brytyjki, jak i Słowenki…

Bardzo bym chciała aby tak się stało, ale nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Teraz najważniejszy jest dla nas pierwszy mecz, dopiero potem będziemy koncentrować się na Słowenii i Rumunii.

Rozmawiał Jan Korczak-Mleczko