Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Vive w ćwierćfinale!

LM: Vive w ćwierćfinale!

 

Zawodnicy Vive Targi Kielce przypieczętowali awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Po bardzo dobrym spotkaniu pokonali Węgrów różnicą pięciu bramek, 32:27 i przeszli do historii polskiej piłki ręcznej. Kolejnego rywala Mistrzów Polski poznamy już we wtorek.

Po minimalnej przegranej na Węgrzech kielczanie stanęli przed znakomitą szansą na zapisanie się w historii polskiej piłki ręcznej. Jako pierwsi mogli bowiem awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Po przerwie spowodowanej kontuzjami do składu Vive wrócili Manuel Štrlek oraz Tomasz Rosiński. W węgierskiej ekipie nie wystąpił František Šulc, który z dorobkiem 64 bramek zajmował trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów. Podopieczni Laszlo Skaliczki musieli radzić sobie również bez Alena Blazevicia.

Spotkanie rozpoczęło się od bramki Krzysztofa Lijewskiego. W tej samej akcji faulowany był Uroš Zorman, za co karę dwóch minut otrzymał Gabor Ancsin. Mistrzowie Polski nie wykorzystali gry w przewadze, bowiem dobrymi interwencjami popisywał się Roland Mikler. Błędy własne gospodarzy umożliwiły Węgrom wyprowadzenie kontrataków, po których wyszli na prowadzenie (2:3; 6’).

W grze obu drużyn sporo było chaosu i zbyt szybkich zagrań, prowadzących jedynie do kolejnych strat. Po trafieniu Zsolta Balogha o czas poprosił Bogdan Wenta, co przyniosło efekt w postaci dobrej akcji, zakończonej bramką Grzegorza Tkaczyka. Chwilę później przechwyt umożliwił wyprowadzenie kontrataku, którą wykończył Thorir Olafsson (4:4; 11’). Węgrzy nie mogli poradzić sobie z defensywą kielczan. Ich gra nie sprawiała gospodarzom problemów, a jedynym zaskoczeniem były indywidualne akcje bocznych rozgrywających.

Spotkanie było niezwykle wyrównane i żadna z drużyn nie potrafiła wypracować przewagi. Podopieczni Bogdana Wenty stwarzali sobie bramkowe sytuacje, jednak na ich drodze stawał Mikler. Węgrzy natomiast, dzięki szybkiemu rozrzuceniu piłki, gubili obronę kielczan i doprowadzali do remisu. Dopiero ich dwa błędy własne umożliwiły wyprowadzenie kontrataku oraz bramki Lijewskiego i Jureckiego (11:9; 23’). Przysłowiową „wodą na młyn” dla Vive Targów były problemy gości w ataku pozycyjnym. Aktywna obrona kielczan umożliwiała przechwyty i kolejne trafienia, dzięki czemu na przerwę Polacy schodzili przy wyniku 14:11.

Zaraz po powrocie na parkiet do bramki trafił Rastko Stojković i był to początek dobrej serii gospodarzy. Powtórzył się scenariusz z końca pierwszej połowy, w której to defensywa Pick nie mogła nadążyć za atakiem Mistrzów Polski. Konsekwentna gra, a przede wszystkim walka o każdą piłkę, umożliwiła gospodarzom wyjście na pięć bramek przewagi (19:14; 36’).

Gdy karę dwóch minut otrzymał Michał Jurecki, po raz kolejny mogliśmy zaobserwować manewr taktyczny trenera kielczan, który zdjął bramkarza, a na parkiet posłał Zormana. Przyniosło to pożądany efekt w postaci kolejnych bramek i utrzymania przewagi. Prym wiedli Krzysztof Lijewski oraz Thorir Olafsson, których rzuty były nie do zatrzymania (25:20; 46’). Indywidualne akcje dołożył Uroš Zorman, dzięki czemu przewaga gospodarzy utrzymywała się.

W 52. minucie drugą już karę dwóch minut otrzymał Michał Jurecki. Wydawało się, że będzie to dobra okazja dla Węgrów, jednak wybrali najgorsze z możliwych rozwiązań w ataku. Nie byli oni w stanie zbliżyć się do rywala, przez co każda kolejna akcja zapewniała gospodarzom awans. Nie do zatrzymania był „Dzidziuś”, który dzięki akcjom całego zespołu znajdował się w bardzo dobrych sytuacjach i raz po raz pokonywał bramkarza Pick (31:25; 58’). Pewne było więc zwycięstwo Vive oraz ich awans. Kibice świętowali już historyczny rezultat, a sami zawodnicy wyczekiwali ostatniego gwizdka. Węgrzy podwyższyli obronę, jednak nie zmieniło to obrazu gry. Po sześćdziesięciu minutach na tablicy w Hali Legionów było 32:27.

Vive Targi Kielce – Pick Szeged 32:27 (14:11)

Vive Targi: Szmal, Losert – Olafsson 8, Jurecki 6, Lijewski 4, Stojković 4 (1), Jachlewski 3, Zorman 3, Tkaczyk 1, Buntić 1, Grabarczyk 1, Bielecki 1, Tomczak, Rosiński, Musa, Štrlek.

Pick: Mikler, Toth, Tatai – Larholm 8 (4), Prodanović 7 (2), Balogh 3, Kekezović 2, Ancsin 2, Pribanić 2, Zubai 1, Buday 1, Vadkerti 1, Nagy, Czina, Lasica, Hegedus.

Kary: Vive – 8 min. (Jurecki 4’; Zorman 2’; Buntić 2’); Pick – 6 min. (Vadkerti 2’; Lasica 2’; Ancsin 2’)

Sędziowali: Zotin – Volodkov (Rosja).