Czas świętej wojny

 

Już w sobotę spotkanie, na które czekają wszyscy kibice piłki ręcznej w Polsce. W kieleckiej Hali Legionów zmierzą się ze sobą dwaj kandydaci do złota, płocka Orlen Wisła oraz miejscowe Vive Targi. Po przerwie związanej z MŚ obie drużyny były w małym dołku. Podopieczni Bogdana Wenty szybciej uporali się z problemami i przystąpią do rywalizacji opromienieni kompletem zwycięstw w LM, Nafciarze muszą z kolei zewrzeć szyki po dwóch porażkach z rzędu w Pucharze EHF.

Twardej, sportowej walki z pewnością nie zabraknie /Fot. P.Ptak 

– Czekamy na ten mecz od 10 listopada, gdy zagraliśmy po raz ostatni. Wiemy, że to specjalne wydarzenie nie tylko dla nas, ale i dla kibiców z Płocka, których bardzo wielu wybiera się do Kielc. Po niepowodzeniach w europejskich pucharach zrobimy wszystko, by ich nie zawieść – zapowiedział na ostatniej konferencji prasowej trener Wisły, Lars Walther.

Początkowo nie było wiadomo ilu płockich kibiców uda się do świętokrzyskiego, by wspierać swoją drużynę. Wisła złożyła zapotrzebowanie na 400 biletów, jednak w odpowiedzi otrzymała jedynie 300. Sytuacja wyjaśniła się po interwencji Prezydenta Płocka, Andrzeja Nowakowskiego, oraz Komisarza Ligi ZPRP, Bogusława Trojana.

Pierwsze spotkanie tego sezonu potoczyło się po myśli „Nafciarzy”, którzy na własnym parkiecie podkreślili jak mocną są drużyną oraz wraz z kibicami stworzyli niezwykłe widowisko. – Chcemy zmazać plamę, która pozostała po pierwszym meczu w Płocku. Mam nadzieję, że wspólnie z naszą znakomitą publicznością nam się to uda – twierdzi skrzydłowi Vive, Bartłomiej Tomczak.

Nikt nie ukrywa, że okazja do rewanżu jest bardzo dobra. Wisła z rundy wiosennej, to już nie ta sama drużyna co na jesieni. Świadczyć o tym mogą wyniki Ligi Europejskiej, w której to płocczanie uchodzili za faworyta grupy. Co prawda pierwsze spotkanie wygrali, ale w kolejnych dwóch musieli już uznać wyższość rywala. Mało tego, wciąż ważą się losy występu Petara Nenadicia oraz Ivana Nikčevicia.

Problemy nie omijają również podopiecznych Bogdana Wenty. Od dłuższego czasu kontuzjowani są Tomasz Rosiński, Ivan Čupić oraz Manuel Štrlek. Po wynikach oraz postawie na parkiecie, widać jednak, że kielczanie są w stanie osiągnąć korzystne wyniki. Dzięki wygranej ze słoweńskim Gorenje Velenje, Vive może pochwalić się kompletem punktów w Lidze Mistrzów. Wcześniej, w 2010 r., sztuka ta udała się jedynie hiszpańskiemu Ciudad Real. W kolejnej fazie tych rozgrywek aktualni mistrzowie Polski trafili na węgierskie Pick Szeged.

Chyba nikt nie jest jednak w stanie wskazać faworyta. „Święte wojny” rządzą się własnymi prawami i nigdy nie wiadomo kto wyjdzie z niej zwycięsko. Dla płocczan to znakomita okazja, by odbudować swoją formę, zyskać pewność siebie. Dla kielczan natomiast możliwość rewanżu, odskoczenia na dwa punkty i o wiele większe szanse na pierwsze miejsce przed play-offami, co postawi ich w lepszej sytuacji w decydującej fazie rozgrywek.

Pewni możemy być tylko jednego – niezwykłej atmosfery na trybunach. Zarówno kibice z Kielc, jak i z Płocka, potrafią stworzyć wspaniałe widowisko i ponieść swoich zawodników do wygranej. O tym, kto okaże się lepszy, przekonamy się w sobotę wieczorem.

Spotkanie rozpocznie się o godzinie 17:00, transmisję przeprowadzi Polsat Sport.

dla zprp.pl Piotr Czajkowski