Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Kielczanie wciąż bez straty punktu!

LM: Kielczanie wciąż bez straty punktu!

 

Nie było niespodzianki w kieleckiej Hali Legionów, w której lider grupy C podejmował rosyjski St. Petersburg HC. Kielczanie, mimo popełnianych błędów i braku kontuzjowanych zawodników, wygrali różnicą jednej bramki, 30:29. Dzięki temu zachowują fotel lidera i status niepokonanych Lidze Mistrzów.

Spotkanie ósmej kolejki Ligi Mistrzów rozpoczęło się od niecelnego rzutu, a następnie faulu w ataku Grzegorza Tkaczyka. Wykorzystali to goście, którzy po dwóch szybkich akcjach wyszli na prowadzenie. Dekoncentracja gospodarzy trwała tylko trzy minuty, po których na tablicy w Hali Legionów był już remis, 2:2. Kolejne 180 sekund później, po trafieniu Krzysztofa Lijewskiego, kielczanie prowadzili 4:3. Mimo aktywnej obrony Rosjan podopieczni Bogdana Wenty nie mieli problemów ze zdobywaniem bramek, a zadanie to ułatwiły im liczne błędy w ataku gości.

Bramki Vive Targów strzegł Venio Losert, jednak brakowało mu skutecznych interwencji. Na całe szczęście goście sami utrudniali sobie zadanie, gubiąc się w ataku pozycyjnym. Świetnie do kontrataku biegał Mateusz Jachlewski, dzięki czemu wypracowana przewaga nie malała. Nie szło również bramkarzom Petersburga, którzy podobnie jak Losert pozostawali bez obronionych rzutów. Po kwadransie i wykorzystanym rzucie karnym Stojkovicia było już 10:9. Dopiero po tej sytuacji pierwszą skuteczną interwencję na swoim koncie zapisał kielecki bramkarz.

Defensywa Rosjan była zbyt statyczna, by zatrzymać rozpędzonych kielczan. Gdy zupełnie niepilnowany Bielecki zdobył swoją trzecią bramkę, trener gości poprosił o czas. Po powrocie na parkiet Mistrzowie Polski zaczęli popełniać błędy w ataku, co otworzyło rywalowi drogę do zmniejszenia przewagi. Gdyby nie była to przedostatnia drużyna grupy C, można być pewnym, że sytuacja ta odbiłaby się na wyniku. Rosjanie nie byli jednak w stanie wykorzystać gorszego okresu gry kielczan i grając jeszcze słabiej pozwolili gospodarzom na zwiększenie przewagi (16:11; 24’).

W grze obu drużyn, szczególnie u Rosjan, widoczny był chaos i brak dokładności. Jedynym, który wydawał się odstawać od reszty, był Mateusz Jachlewski. „Siwy” biegał do kontrataków, trafiał ze skrzydła oraz dobijał rzuty kolegów z drużyny. Całe szczęście nie było ich wiele, bowiem prawie każdy kończył się podwyższeniem wyniku, który na koniec pierwszej połowy wynosił 20:14.

Drugą część meczu między słupkami Vive Targów rozpoczął Sławomir Szmal. Warto odnotować również debiut Mateusza Mazura, który w kadrze kielczan pojawił się ze względu na nękające zespół kontuzje. Obraz gry nie uległ zmianie, choć można było odnieść wrażenie, że Rosjanie chcą jak najszybciej odrobić straty. Skutecznie uniemożliwiali to Mistrzowie Polski, którzy raz po raz w łatwy sposób zdobywali kolejne bramki. Po trafieniu Musy przewaga wynosiła już osiem bramek (25:17; 39’) i o czas poprosił Torgovanov.

Jego rady nie poprawiły sytuacji zespołu. Głównym mankamentem była bowiem gra bramkarzy, którzy nie mogli znaleźć sposobu na oddawane przez przeciwnika rzuty. Po trzynastu minutach drugiej połowy, gdy w szeregach gospodarzy doszło do nieporozumienia, trener Wenta poprosił o czas, który wykorzystał na uspokojenie sytuacji oraz przekazanie rad młodemu skrzydłowemu, Mazurowi.

Gdy wszyscy w Hali Legionów liczyli na łatwe dwa punkty, stało się coś, czego nie dopuszczał do siebie żaden z kibiców i zawodników gospodarzy. Rosjanie zabrali się do odrabiania strat i zdobyli osiem bramek z rzędu (26:25; 52’). Kielczanie wyglądali na znudzonych grą i wydawało się, że myślą już o końcowym gwizdku. Spowodowało to spore rozluźnienie, a co za tym idzie proste błędy oraz niecelne rzuty. Tragiczną serię Mistrzów Polski przerwał Krzysztof Lijewski, na co szybko odpowiedział Novoselov (27:26; 53’). Chwilę później, po trafieniu Nasyrova, był już remis.

Zmobilizowało to podopiecznych Wenty, którzy chociaż na końcowe akcje wskoczyli na właściwe tory (29:27; 55’). Ostatnie minuty były więc pełne emocji, szczególnie że rzutu karnego nie wykorzystał Rastko Stojković. Na całe szczęście, przy wyniku 29:28, do bramki Rosjan trafił Karol Bielecki. Była to czwarta, ale jakże cenna, bramka „Koli”. Na minutę przed końcem o czas poprosił trener drużyny gości, jednak jego podopieczni nie byli już w stanie dogonić szczypiornistów Vive Targów.

KS Vive Targi Kielce – St. Petersburg HC 30:29 (20:14)

Vive: Losert, Szmal, Buchcic – Jachlewski 6, Lijewski 5, Jurecki 5, Bielecki 4, Tomczak 3, Stojković 3 (1), Zorman 2, Tkaczyk 1, Musa 1, Grabarczyk, Mazur, Olafsson.

Petersburg: Shitsco, Kishou – Nasyrov 5, Kovalenko 5, Novoselov 5 (2), Sanashkin 4, Semenov 4 (1), Kuzmin 2, Polyakov 2, Pyshkin 1, Kiselev 1, Lauzhin, Chezlov, Vyshnevskyy.

Kary: Vive – 4 min. (Mazur 2’; Tomczak 2’); Petersburg – 4 min. (Kuzmin 2’; Novoselov 2’)

Sędziowali: Kurtagic – Wetterwik (Szwecja).

Dla zprp.pl Piotr Czajkowski