Strona główna | ZPRP | Bez wyrazu, bez awansu

Bez wyrazu, bez awansu

 

W 1/8 finału mistrzostw świata Polska przegrała w Barcelonie z Węgrami 19:27. Trudno doszukać się pozytywów w grze Biało-czerwonych. Szczególnie w pierwszej połowie rywale nie pokazali nic wyjątkowego, niestety nasz zespół zaprezentował się jeszcze słabiej. W ćwierćfinale Madziarzy zmierzą się z Danią, Polacy jadą do domu.

  

Początek meczu był bardzo spokojny, po ośmiu minutach obie drużyny miały na swoim koncie zaledwie po jednej bramce… Tempo nie było więc zbyt intensywne, zarówno Polacy, jak i ich rywale grali, jakby nie chcieli przejąć inicjatywy.

W pewnym momencie wydawało się, że Biało-czerwoni wpadli we właściwy rytm, udało im się bowiem odskoczyć na dwie bramki różnicy. Kilka prostych błędów w ataku sprawiło jednak, że Madziarzy szybko i łatwo ten dystans zniwelowali, a co więcej wyszli nawet na prowadzenie.

Na niecałe cztery minuty przed końcem pierwszej partii Polacy przegrywali 7:9 i trener Michael Biegler poprosił o przerwę w grze. W końcówce nasz zespół prezentował się nieco lepiej, ale tylko dzięki dynamicznym indywidualnym wejściom i golom Karola Bieleckiego i Bartłomieja Jaszki zmniejszyliśmy straty do stanu 9:10.

Niestety, w drugą część spotkania weszliśmy chyba jeszcze słabiej niż w pierwszą. Gdyby nie to, że Węgrzy również prezentowali się nie najlepiej, tracilibyśmy znacznie więcej niż trzy gole (9:12).

Wydawało się, że Biało-czerwoni obudzą się po znakomitej paradzie Sławomira Szmala, który nie pozwolił się pokonać z rzutu karnego, ale interwencja kapitana naszej reprezentacji nie podziałała na jego kolegów mobilizująco. No może tylko na Adama Wiśniewskiego, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Kłopot w tym, że rywale zrobili to w tym czasie pięciokrotnie… (11:17 w 43 minucie).

Nasi starali się walczyć, na kole dwoił się i troił nasz najlepszy chyba zawodnik na tym turnieju – Bartosz Jurecki, ale starczyło to tylko na nieznaczne zmniejszenie strat. Tymczasem Madziarzy byli coraz bardziej skuteczni, szczególnie duże zagrożenie stanowili ich skrzydłowi.

Trener Biegler próbował różnych wariantów, posłał do boju m.in. Kamila Syprzaka i Marcina Wicharego – bez większych rezultatów. Rywale spokojnie kontrolowali przebieg meczu i pewnie zwyciężyli 27:19, w ćwierćfinale zagrają z Duńczykami.

       

WĘGRY –  POLSKA 27:19 (10:9)

WĘGRY: Tatai, Mikler – Szollosi 3, Mocsai 3, Csaszar 5, Ivancsik 6, Harsanyi 3, Putics 2, Krivokapic, Nagy K. 2, Nagy L. 3, Vadkerti, Zubai, Schuch, Ancsin, Lekai.

Trener: Mocsai

POLSKA: Szmal, Wichary – Jaszka 1, Lijewski K. 2, Bielecki 2, Bartczak, Wiśniewski 3, Jurecki B. 5, Jurecki M. 1, Grabarczyk 1, Lijewski M., Syprzak, Krajewski, Kubisztal 3, Szpera, Orzechowski 1.

Trener: Biegler

Sędziowali: Geipel – Helbig (Niemcy)

/Fot. ZPRP (4)