Strona główna | ZPRP | Trafiłem do zacnej grupy

Trafiłem do zacnej grupy

 

Trener Michael Biegler podzielił kadrowiczów na grupy i zaordynował im zebranie informacji o rywalach z pierwszej fazy Mistrzostw Świata w Hiszpanii. Do zespołu rozpracowującego Arabię Saudyjską trafił m.in. Michał Bartczak.


 
Gdzie spędził pan święta?
Dwa dni byłem w domu rodzinnym w Łodzi. I dwa dni w stronach mojej dziewczyny. Było więc trochę jeżdżenia i tak naprawdę było mało czasu na pobyt z najbliższymi. W sumie wszyscy są zadowoleni. Wracam na kadrę z największą ochotą.

Czy skala trudności treningów na kadrze będzie zwiększała się z każdym dniem?
Po przerwie świątecznej piątek to nasz pierwszy dzień treningowy. Nie było to najłatwiejsze, ale jesteśmy na to przygotowani po dobrej pracy wykonanej w Pruszkowie. Wiadomo, że teraz intensywność treningów będzie się zwiększała pod kątem najbliższych meczów w Czechach.

Od tego zgrupowania macie więcej zajęć z piłkami. Rozumiem, że ćwiczenia stają się coraz bardziej specjalistyczne.
Zgadza się. W Pruszkowie z piłkami mieliśmy tylko jeden trening. Reszta to były ćwiczenia typowo atletyczne. Dziś zajmowaliśmy się głównie ustawieniem układów w obronie. Myślę, że w najbliższych dniach przejdziemy również do zajęć związanych z atakiem i zgrywaniem całego zespołu.

Czy oprócz ćwiczeń w hali w Wasz plan dnia wpisane są zajęcia z taktyki dotyczące grupowych rywali w mistrzostwach świata?
Dopiero wczoraj przyjechaliśmy więc i na to też przyjdzie pora. Trener dziś podczas śniadania zlecił nam już zadanie. Podzielił nas na grupy i każda ma zebrać materiały o przeciwnikach, z którymi zagramy w Hiszpanii. Powoli więc i w takiej formie zaczynamy przygotowania.


Fot. Kuba Gucma (2)

Do której grupy pan trafił?

Do bardzo zacnej, ze Sławkiem Szmalem na czele. Mamy dosyć trudnego przeciwnika do rozgryzienia, gdyż będzie to Arabia Saudyjska. O tym zespole niestety trudno coś konkretnego znaleźć. Mam nadzieję, że do jutra wieczora jednak coś się uda nam zebrać, aby nie zgłaszać braku pracy domowej.

W zespole narodowym występuje pan na prawym skrzydle, razem z Robertem Orzechowskim. To dość newralgiczne miejsce w zespole, biorąc pod uwagę, że w kadrze nie ma więcej zawodników na tę pozycję?
Myślę, że trenerzy też zdają sobie z tego sprawę. Gdyby coś się złego przydarzyło, to rzeczywiście wygląda to nie tak, jak na drugim skrzydle, gdzie jest większe pole manewru. Przed nami długi turniej, ale póki co jest nas dwóch. Jesteśmy silni, zdrowi i przygotowani do zadania.

Turniej w Czechach pomoże Wam na lepsze poznaniu się i współdziałaniu na boisku.
Zdecydowanie będzie to taki turniej nakierowany na te sprawy. Nam potrzeba spotkań z mocnymi rywalami. Po przebudowie zespołu mieliśmy tylko dwa sprawdziany. Nikomu nic nie ujmując, ale Holandia ani Ukraina nie należały do najsilniejszych drużyn. Na mistrzostwach świata trafimy zdecydowanie na lepszych rywali.

Był pan już w Hiszpanii?
Nie było okazji. Wyjazdy na takie imprezy jak mistrzostwa świata nie mają nic wspólnego z wycieczką czy zwiedzaniem. Hiszpania Hiszpanią, ale ta impreza będzie wyglądała na coś w rodzaju hotel-hala, hotel-hala. Może jednak trafi się chwila, aby zobaczyć coś ciekawego.

A pan poważne plany odnośne Sylwestra?
W tym roku nie mogę go spędzić tak jak większość osób. 1 stycznia  muszę już wybrać się w podróż na kolejne zgrupowanie. Sylwestra spędzę w wąskim gronie z przyjaciółmi. Na pewno nie będzie to żaden wielki bal.

Marek Skorupski