Strona główna | Europejskie Puchary | Puchar EHF: Wysoka zaliczka Orlen Wisły

Puchar EHF: Wysoka zaliczka Orlen Wisły

 

Zgodnie z planem zakończyło się pierwsze spotkanie trzeciej rundy Pucharu EHF pomiędzy płocką Orlen Wisłą, a rosyjskim Sungulem Śnieżyńsk. Podopieczni Larsa Walthera wygrali 37:23 i jedną nogą są już w fazie grupowej. Wszyscy płocczanie rozegrali świetne zawody, jednak na wyróżnienie zasłużyli świetnie spisujący się w bramce Marin Šego oraz Michał Kubisztal, który w drugiej połowie zdobył osiem bramek.

Na ten moment czekali wszyscy kibice płockiej Orlen Wisły. Po nieudanym turnieju o „dziką kartę” płocczanie rozgrywki Pucharu EHF rozpoczynali od trzeciej rundy. Ich rywalem był rosyjski Sungul Śnieżyńsk i, jak wszyscy zgodnie podkreślali, całe szczęście, że pierwsze spotkanie rozgrywano w Orlen Arenie. Pierwsze minuty nie były jednak zbyt udane, bowiem goście, po bramkach Morozova i Ushakova, szybko wyszli na prowadzenie (0:3; 2’).

Wtedy to „Nafciarze” złapali swój rytm i równie szybko doprowadzili do remisu. Spora w tym zasługa Marina Šego, który po raz kolejny podkreślił, że jest wielkim wzmocnieniem płocczan. Dzięki jego wspaniałym interwencjom oraz niecelnym rzutom gości, wicemistrzowie Polski zdołali wypracować trzybramkową przewagę (7:4; 11’). W zespole ze Śnieżyńska prym wiódł Morozov, który w 13. minucie miał już na koncie cztery trafienia. Wśród podopiecznych Larsa Walthera najskuteczniejsi byli Ghionea oraz Nenadić, którzy raz po raz pokonywali Sukosyana.

Cztery minuty później świetnym podaniem, tzw. „no-look pass”, popisał się Nikola Eklemović, a dogranie to wykorzystał wbiegający na drugie koło Adam Wiśniewski. W kolejnej akcji ponownie trafił Morozov i przyznać trzeba, że gra z kołem przysparzała płocczanom najwięcej problemów. Gdy po raz kolejny trafili Wiśniewski i Morozov (11:7; 18’), o czas poprosił trener Orlen Wisły, Lars Walther.

Po powrocie na parkiet zawodnicy obu drużyn prowadzili grę „bramka za bramkę”. Obraz gry nie zmieniał się i przyznać trzeba, że Wiślacy spodziewali się chyba nieco łatwiejszej przeprawy. Utrzymywała się bowiem przewaga czterech bramek i gdyby nie fenomenalny Šego (w pierwszej połowie obronionych 14 z 24 rzutów rywala), spotkanie byłoby bardzo wyrównane. Na minutę przed końcem, po wrzutce Ghionei, trafił Nenadić i o czas poprosił trener drużyny ze Śnieżyńska. Nie zdołał jednak ustawić akcji, która przyniesie bramkę i do szatni obie ekipy schodziły przy wyniku 15:10 dla wicemistrzów Polski. Warto dodać, że końcówkę płocczanie grali w podwójnym osłabieniu, bowiem kary otrzymali Paweł Paczkowski i Ferenc Ilyés.

Początek drugiej odsłony meczu to koncertowa gra gospodarzy, którzy już po pięciu minutach prowadzili 19:11. Trafiali niezawodni tego dnia skrzydłowi, Ghionea i Wiśniewski, oraz Michał Kubisztal. Rosjanie nie byli w stanie przeciwstawić się defensywie „Nafciarzy” i raz po raz popełniali błędy, które skrzętnie wykorzystywali gospodarze. Przewaga Wisły rosła z każdą kolejną akcją i zanosiło się na ważne, wysokie zwycięstwo.

W 39. minucie swoją pierwszą bramkę zdobył Boštjan Kavaš, czym ustalił wynik na 23:11. Wysoką skuteczność w bramce utrzymywał Šego, a swoje dołożyli Nenadić i Ghionea (25:11; 42’). Wtedy to przebudzili się szczypiorniści z Rosji i po trzech trafieniach z rzędu minimalnie zmniejszyli przewagę, jednak w dalszym ciągu spotkanie było pod kontrolą „niebiesko-biało-niebieskich”. Warty odnotowania jest fakt, że Sungul na zdobycie dwunastej bramki potrzebował aż 10 minut.

Wygrana Wisły ani przez chwilę nie była zagrożona i cały czas utrzymywała się przewaga ponad dziesięciu bramek. Na dziesięć minut przed ostatnim gwizdkiem serbskiej pary sędziów, trzydziestą bramkę dla Wisły, po indywidualnej akcji, zdobył Michał Kubisztal (30:18). Ponownie seryjnie zaczęli trafiać gospodarze, głównie „Kubeł”, i po chwili zrobiło się 33:18. Goście nie mieli nic do powiedzenia i byli bezradni, wyczekując końca spotkania. Płocczanie natomiast nie zwalniali tempa i przed rewanżem wypracowali sobie sporą zaliczkę. W ostatniej chwili trafili jeszcze Ilyés, odpowiedzią była bramka Petrova, a na dwie sekundy przed końcową syreną bramkarza gości pokonał „Gadżet”. Spotkanie w Orlen Arenie zakończyło się więc wysokim zwycięstwem gospodarzy, 37:23.

Orlen Wisła Płock – Sungul Śnieżyńsk 37:23 (15:10)

Wisła: Šego, Wichary – Kubisztal 9, Ghionea 8, Wiśniewski 7, Nenadić 7, Toromanović 2, Paczkowski 2, Ilyés 1, Kavaš 1, Eklemović, Zołoteńko, Spanne, Nikčević, Twardo.

Sungul: Sukosyan, Rudnitskiy – Morozov 6, Ushakov 5 (1), Sedov 3 (1), Tselishchev 2, Kapustin 1, Ivanov 1, Volodin 1, Demakov 1, Pavelyev 1, Lomov 1, Petrov 1, Petraytis, Golubev.

Kary: Wisła – 10 min. (Kubisztal 4’; Ilyés 4’; Paczkowski 2’); Sungul – 8 min. (Petraytis 4’; Tselishchev 2’; Volodin 2’)

Sędziowali: Mosorinski – Pandzic (Serbia).

dla zprp.pl Piotr Czajkowski