Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Vive wygrywa w Skopje!

LM: Vive wygrywa w Skopje!

 

Szczęśliwie dla Kielczan zakończyło się spotkanie piątej kolejki grupy C Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski nie bez problemów pokonali w Skopje Matalurg 23:21. Dzięki skutecznej grze po przerwie i znakomitej postawie Sławomira Szmala podopieczni Bogdana Wenty wracają do kraju w dobrych humorach i z kompletem zwycięstw zajmują pierwsze miejsce w tabeli grupy C.

Spotkanie pomiędzy Metalurgiem Skopje, a Vive Targi Kielce uznane zostało przez Europejską Federację Piłki Ręcznej za mecz tygodnia. Obie ekipy rozpoczęły jednak od błędów własnych i strat, co wprowadziło do gry mały chaos. Dopiero po trzech minutach do bramki trafili Renato Vugrinec oraz Karol Bielecki, którego pojawienie się na parkiecie mogło być drobną niespodzianką. Kielczanie od samego początku bronili twardo i agresywnie, czego skutkiem było częste przerywanie gry przez sędziów oraz kilka żółtych kartek. Najbardziej aktywny był grający na środku obrony Željko Musa, który co chwilę ściągał do parteru kolejnych rywali. Po skutecznej interwencji Szmala oraz trafieniu „Koli” kielczanie objęli prowadzenie.

Podopieczni Lino Cervara swój atak pozycyjny rozpoczynali bardzo blisko defensywy kielczan. Skutkowało to kolejnymi faulami i przerwami w grze. Do stanu 4:4 gra była bardzo wyrównana i wtedy to inicjatywę przejęli gospodarze. Zdobywając trzy bramki z rzędu wypracowali przewagę i dopiero po karze Jonovskiego, Stanicia pokonał Denis Buntić (8:5; 18’). Mistrzowie Polski mieli okazję na zmniejszenie strat, jednak świetnie w bramce spisywał się bramkarz Metalurga.

Po trafienia Cupicia goście zbliżyli się do Macedończyków na jedną bramkę, ale po kilku błędach i bramkach Georgievskiego i Vugrineca ponownie zwiększyli przewagę (10:7; 24’). Chwilę później o czas poprosił Bogdan Wenta, jednak nie zmieniło to obrazu gry kielczan. W dalszym ciągu szczypiorniści ze świętokrzyskiego mieli problemy ze zdobyciem kolejnych bramek i gdyby nie Sławomir Szmal przewaga Metalurga, przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, byłaby jeszcze większa. 

Drugą odsłonę spotkania od bramki rozpoczął skrzydłowy Vive Targów, Ivan Čupić. Gospodarze nie dawali za wygraną i pomimo dobrej dobrej obrony kielczan zdobywali kolejne bramki. Gdy ładnym rzutem z dwóch nóg popisał się Krzysztof Lijewski, na tablicy wyników w hali w Skopje było 14:13. Po Mistrzach Polski widać było zmęczenie i trud spotkania, co całe szczęście nie przekładało się na ich grę. W 38. minucie trafił Čupić, czym doprowadził do remisu.

Sytuacja ta nie trwała jednak długo, bowiem po pięciu minutach Metalurg ponownie wyszedł na dwie bramki przewagi. Pierwsze skrzypce w drużynie z Polski grał Michał Jurecki, który raz po raz pokonywał Darko Stanicia. Ten jednak przy każdym rzucie łapał kontakt z piłką. Po chwili obudził się Rastko Stojković i po jego trafieniu kielczanie wyszli na prowadzenie.

Siedmiu minut potrzebowali gospodarze, by po raz kolejny pokonać Sławomira Szmala, jednak było już 19:21 (54’). Rzut karny wykorzystał Vugrinec i przewaga kielczan zmalała do jednej bramki. Ostatnie minuty zapowiadały więc spore emocje, ale na szczęście dla Polaków całość rozstrzygnęła się na korzyść Vive Targów. Co prawda karę otrzymał jeszcze Piotr Grabarczyk, to gospodarze nie byli w stanie wykorzystać rzutu karnego i gry w przewadze. Dzięki dwóm punktom wywiezionym z Macedonii, podopieczni Bogdana Wenty z kompletem zwycięstw zajmują pierwsze miejsce w grupie C Ligi Mistrzów.

HC Metalurg Skopje-  KS Vive Targi Kielce 21:23 (12:10)

Metalurg: Stanic, Angelov – Vugrinec 8, Rakcević 5, Manaskov 3, Mojsovski 2, Batinović 1, Kozlina 1, Georgievski 1,Alushovski, Dimovski, Doder, Jonovski, Markoski, Mirkulovski, Mojsoski.

Vive: Szmal, Buchcic –  Čupić 8, Lijewski 3, Jurecki 4, Bielecki 2, Buntić 2, Musa 1, Štrlek 1, Zorman 1, Grabarczyk, Tkaczyk, Olafsson, Jachlewski, Stojković 1, Rosiński.

Kary: Metalurg – 4 min. (Vugrinec 2’; Jonovski 2’); Vive – 8 min. (Lijewski 4’; Jurecki 2’; Grabarczyk 2’)

Sędziowali: Gousko – Repkin (Białoruś).

dla zprp.pl Piotr Czajkowski