Strona główna | ZPRP | Pierwsze punkty na koncie

Pierwsze punkty na koncie

 

Polska pokonała Holandię 33:22 (16:8) w meczu 1.kolejki kwalifikacji Euro 2014. O kolejne punkty Biało-czerwoni zagrają z Ukrainą 4 listopada w Zaporożu.

Mecz w Płocku od dłuższego czasu cieszył się dużym zainteresowaniem kibiców. Był to przecież debiut Michaela Bieglera. Dodatkowo  dawna stolica Mazowsze od wielu lat nie gościła reprezentacji Polski. Z loży honorowej zawody obserwowała  minister Joanna Mucha.  

Pierwsze akcje po obu stronach zakończyły się efektownymi obronami bramkarzy – Dennisa Schellenkensa i Sławomira Szmala. Nasz zespół zaczął zbyt nerwowo. Piłka po rzutach Biało-czerwonych w tym okresie często odbijała się od poprzeczki lub słupka. W efekcie odmłodzona drużyna gości rozpoczęła  od przewagi  3:1. W składzie Holendrów próżno szukać  znakomitych nazwisk.  Wiele uznanych firm jak chociażby Mark Bult postanowiło zakończyć reprezentacyjną karierę. Mozolne odrabianie strat przyniosły efekty stosunkowo szybko. Polacy po bramkach Adama Wiśniewskiego objęli prowadzenie 5:3.  Później fenomenalne akcje Michała Jureckiego  i rzadko mylącego się Wiśniewskiego zrobiły swoje. Po przeszło kwadransie gry na tablicy widniał wynik 12:5 dla gospodarzy. Duża w tym zasługa Szmala, któremu brawo bił również trener Biegler.  Polski bramkarz trudny był do pokonania również przy rzutach karnych. Trener polskiego zespołu nie był do końca zadowolony z gry podopiecznych. Raziła go zbyt duża nonszalancja przy rozegraniu piłki i poprosił o przerwę na żądanie.

Tuż po przerwie jeden z dwóch debiutantów w składzie gospodarzy, Przemysław Krajewski, zdobył dwa piękne gole. Zaliczka wypracowana w pierwszej połowie powoli acz systematycznie rosła. W 42 min., po indywidualnej akcji Michała Jureckiego, Polacy prowadzili już 25:12. Na trybunach trwała fiesta. Wszędzie dominowały białe i czerwone barwy. Ku radości miejscowych kibiców na ostatni kwadrans w polskiej bramce pojawił się Marcin Wichary. Drugi z debiutantów, Michał Bartczak, nie chciał być gorszy i również zaliczył trzy trafienia. Ostatnim z polskiej szesnastki, który wszedł na boisko był kołowy Mateusz Jankowski.

Ostatnie 90 sekund spotkania publiczność oglądała na stojąco. Po finałowej syrenie gromkie „dziękujemy” były najlepszą formą, jaką mogli odwdzięczyć się kibice. Pierwsze punkty zgodnie z planem przyszły łatwo. W niedzielę Ukraińcy z pewnością podniosą poprzeczkę.

Polska – Holandia 33:22 (16:8)
Polska: Szmal, Wichary – Jaszka 3, K.Lijewski 3, Bartczak 3, Wiśniewski 3, B.Jurecki 3, M.Jurecki 5, Paczkowski 1, Grabarczyk, Jurkiewicz, Jankowski, Krajewski 3, Kubisztal 1, Rosiński 4, Orzechowski 4. Kary 10 min.
Holandia: Schellenkens, Hoiting – Schagen 1, Miedema 2, Vink, Leenders 1, van Schie 1, Kuijper, Sluijters 3, Remer 1, Haenen  6, Snijders 1, Smits 1, Adams 4, Verjans 1, Boommhouwer. Kary 10 min.
Sędziowali: Sasa Pandzić, Boris Satordzija (Bośnia i Hercegowina). Widzów 5500.

Szwecja – Ukraina 27:23 (14:11).

Tabela grupy 5:

1. Polska     1  2  33-22
2. Szwecja  1  2  27-23
3. Ukraina   1  0  23-27
4. Holandia 1  0  22-33.