Strona główna | ZPRP | Wciąż groźni dla najlepszych!

Wciąż groźni dla najlepszych!

 

Chcemy pokazać, że reprezentacja Polski w tym składzie nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i wciąż może być bardzo groźna dla najlepszych drużyn w Europie i na świecie – podkreśla Bartosz Jurecki. Doświadczony kołowy wspomina współpracę i trenerski warsztat Michaela Bieglera, mówi o szansach Biało-czerwonych w eliminacjach ME i styczniowych finałach MŚ, zdradza też występ którego z Polaków na IO w Londynie przyniósł mu najwięcej emocji.

/Fot. M.Biczyk 

Swego czasu w Magdeburgu współpracowałeś z Michaelem Bieglerem, a więc trenerem który otrzymał rekomendację Zarządu ZPRP na stanowisko selekcjonera polskiej reprezentacji. Jak scharakteryzujesz Niemca?

Jest to szkoleniowiec z mocnym charakterem, nie da sobie wejść na głowę, to on rządził drużyną i nikt mu nie podskoczył, nikt zresztą specjalnie się nie wychylał. Z drugiej strony zawsze podkreślał, że jest otwarty na rozmowę jeżeli którykolwiek z nas by tego potrzebował, na pewno cieszył się szacunkiem zawodników. Ja nie miałem z nim żadnych problemów. Na pewno chcę dalej występować w reprezentacji Polski,  oczywiście o ile dostanę powołanie…

Epoka poprzedniego selekcjonera Bogdana Wenty skończyła się wraz nieudanymi kwalifikacjami do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Czy mimo klęski w Alicante oglądałeś turniej piłkarzy ręcznych i triumf Francuzów?

Przyznam szczerze, że starałem się nie oglądać ręcznej w olimpijskim wydaniu. Kwietniowe wydarzenia gdzieś tam wciąż we mnie siedzą, straciliśmy wielką szansę wyjazdu do Londynu. Faktem jest też, że ogólnie było mało transmisji meczów piłki ręcznej, czy to w polskiej czy w niemieckiej telewizji. Widziałem tylko półfinał Francja – Chorwacja no i oczywiście mecz finałowy.

Była chociaż okazja do pokibicowania innym polskim sportowcom?

Oczywiście. Najwięcej emocji wzbudził w moim przypadku pojedynek kulomiotów z naszym złotym Tomkiem Majewskim. O zwycięstwo Polak rywalizował z Niemcem Davidem Storlem i ostatecznie okazał się lepszy o trzy centymetry. Oglądaliśmy ich zmagania całą drużyną podczas obozu przygotowawczego. Chyba tylko ja i Andreas Rojewski kibicowaliśmy Tomkowi, nasza satysfakcja była ogromna!

Już pod koniec października startują eliminacje do ME. Polacy zagrają w grupie z Ukrainą, Holandią i Szwecją. To wcale nie taki prosty zestaw przeciwników jak może się wydawać?

Ostatnie wielkie turnieje pokazują, że poziom bardzo się wyrównał i nie mówię tego jak oklepanego frazesu, a raczej opisując faktyczny stan rzeczy. Eliminacje zaczynamy meczem wyjazdowym na z walecznymi Ukraińcami, następnie zmierzymy  się przed własną publicznością z Holendrami. Dobrze, że ze z podbudowanymi srebrem olimpijskim Szwedami zagramy dopiero w przyszłym roku.

Białoruś, Arabia Saudyjska, Słowenia, Serbia oraz Korea to z kolei nasi rywale w fazie grupowej styczniowych MŚ. Nie możemy chyba narzekać na losowanie? 

Grupa i terminarz są naprawdę OK. Jednak podobnie jak w przypadku eliminacji czekają nas zacięte mecze. Naszym nadrzędnym celem powinno być wyjście z grupy z pierwszego, ewentualnie drugiego miejsca, co najprawdopodobniej pozwoli nam uniknąć trudniejszych rywali w kolejnej rundzie, rozgrywanej już systemem pucharowym.

Po raz kolejny trafiacie na Serbów, którzy pozbawili was marzeń o Londynie. Chcecie im udowodnić, że to Polacy są lepszą drużyną?

Chcemy  to udowodnić nie tyle Serbom, co wszystkim którzy twierdzą że nasz czas już powoli mija,  wszystkim którzy postawili na nas krzyżyk. Chcemy pokazać, że reprezentacja Polski w tym składzie nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i wciąż może być bardzo groźna dla najlepszych drużyn w Europie i na świecie!

Rozmawiał Jan Korczak-Mleczko

Cały wywiad w sierpniowym nr Handball Polska