Strona główna | ZPRP | Pożegnanie Kazimierza Daukszy

Pożegnanie Kazimierza Daukszy

 

Z wielkim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Kazimierza Daukszy, wielokrotnego reprezentanta Polski, a następnie przez niemal 30 lat sekretarza Zarządu Wybrzeża Gdańsk. W klubowej historii zapisał się również jako twórca herbu GKS. Miał 80 lat. Cześć Jego Pamięci!  

Oto jak sylwetkę Pana Kazimierza przedstawia w książce „Bombardierzy, Korsarze i inni” znakomity dziennikarz sportowy Jerzy Gebert:

„Wilnianin, który jednak do Gdańska trafił poprzez Katowice. Tam zamieszkał po wojnie, skończył liceum i wstąpił do sekcji szczypiorniaka późniejszej "Sparty". Był nietuzinkowym talentem, dlatego już jako 20-latek awansował do kadry narodowej. Oczywiście grało się wtedy niemal wyłącznie w piłkę 11-osobową na otwartych boiskach. Swój pierwszy mecz w reprezentacji rozegrał Kazik na stadionie Lechii we Wrzeszczu w 1954 roku. Polska pod firmą Warszawy wygrała wtedy z Budapesztem 15:8, a Dauksza strzelił swoje pierwsze dwie bramki.

Po studiach w warszawskiej AWF, namówiony przez trenera Walleranda, przyjeżdża do Gdańska i obejmuje w Gwardii etat kierownika wyszkolenia, a potem trenera piłkarek ręcznych, grając oczywiście nadal w lidze i reprezentacji. Swój największy sportowy sukces Kazik i jego późniejszy kolega klubowy Marian Rozwadowski zapisali podczas "siódemkowych" już mistrzostw świata w NRD, gdzie Polska zajęła – najwyższe do tamtej pory – piąte miejsce. Ogółem w reprezentacjach 11- i 7-osobowych wystąpił Kazimierz 33 razy, strzelając dla Polski 75 bramek. W barwach Wybrzeża grał jeszcze do 1962 roku, ale już trzy lata wcześniej rozpoczął inny, kto wie czy nie ważniejszy etap swojej sportowej kariery, obejmując funkcję sekretarza zarządu klubu. Ta karta w jego biografii będzie znacznie dłuższa, a przy tym nie mniej bogata w sukcesy. Sekretarzem był rekordowo długo – prawie przez 30 lat, co najlepiej świadczy o jego zdolnościach organizacyjnych i umiejętności współżycia z setkami różnych ludzi, którzy w tym czasie przewinęli się przez największy i najsilniejszy klub gdański. Był znakomitym, z reguły bezbłędnym wykonawcą decyzji, jakie zapadały na posiedzeniach zarządu. Potrafił inspirować do działań i łagodzić konflikty, był prawą ręką aż 8 prezesów klubu na przestrzeni lat 1959-1988. Za swój największy w tym czasie sukces, obok stabilizacji i normalizacji życia wewnątrzklubowego, uznał chyba słusznie rozpoczęcie i zakończenie budowy tak potrzebnej klubowi nowoczesnej hali widowiskowo-sportowej”.